Za depozytowe wojny możemy zapłacić wszyscy

analityk Bankier.pl
Ujednolicenie zasad funkcjonowania systemów gwarantowania depozytów na terenie całej Unii Europejskiej i podwyższenie limitów gwarancji doprowadziło do wyrównania "pola gry", na której toczy się walka o depozyty gospodarstw domowych. Instytucje bankowe konkurują o pieniądz powierzany im przez deponentów, ale okresowo walka ta przybierać może nasilony charakter.

W trakcie obrad Europejskiego Kongresu Finansowego, który miał miejsce w maju 2012 roku, przedstawiono rekomendację dotyczącą problemu hazardu moralnego stwarzanego przez systemy gwarantowania depozytów. Uczestnicy wydarzenia zwrócili uwagę, że systemy te generują ryzyko wojen depozytowych, których negatywne skutki, w postaci upadłości niektórych instytucji, w ostateczności odczują podatnicy. Zaproponowano wprowadzenie regulacji, które będą różnicować opłaty wnoszone przez banki do instytucji gwarantujących bezpieczeństwo depozytów w zależności od ryzyka kreowanego przez te banki na rynku depozytowym.

prof. L. Pawłowicz

O problemie ryzyka dla stabilności systemu finansowego stwarzanego przez systemy gwarantowania depozytów rozmawiamy z prof. Leszkiem Pawłowiczem, dyrektorem Gdańskiej Akademii Bankowej.

Michał Kisiel, Bankier.pl: Jak ocenia Pan dziś ryzyko wystąpienia wojny depozytowej na polskim rynku bankowości detalicznej? Czy w ciągu ostatniego roku wzrosło czy też zmalało?

prof. Leszek Pawłowicz: Odpowiedź na to pytanie wymaga wyjaśnienia głównych mechanizmów prowadzących do wojen depozytowych. Kluczowa wydaje się kwestia powstawania tzw. luki depozytowej, tzn. sytuacji, w której wolumen udzielonych kredytów przekracza bazę depozytową. Dopóki nie ma luki depozytowej nie ma również presji banków na pozyskiwanie depozytów za wszelką cenę. Luka depozytowa stanowi symptom braku zbilansowania w zakresie oszczędności i inwestycji sektora niebankowego. Wiąże się z nadmiernym uzależnieniem polskiej gospodarki od napływu zagranicznego kapitału pożyczkowego. Taka sytuacja ma obecnie miejsce w Polsce.

Wbrew powszechnemu mniemaniu w mniejszym stopniu luka depozytowa wynika z ekspansji kredytowej banków, ponieważ znany z teorii bankowości proces kreacji pieniądza powoduje, że przyrostowi udzielonych kredytów towarzyszy przyrost depozytów. I tak, w ostatnich dwóch latach przyrost kredytów udzielonych przez banki dla sektora niefinansowego był w przybliżeniu równy przyrostowi depozytów od sektora niefinansowego i wynosił ok. 160 mld zł. W sytuacji kryzysowej luka depozytowa może wynikać również z utraty zaufania deponentów do sektora bankowego i ucieczki depozytów z banków. Taka sytuacja ma obecnie miejsce np. w Grecji.

W polskim sektorze bankowym luka depozytowa pojawiła się na przełomie lat 2007 i 2008. Od roku 2009 jej poziom ustabilizował się i wynosi ok. 7% wartości aktywów sektora bankowego, tzn. nieco ponad 100 mld zł. Odpowiadając precyzyjnie na Pana pytanie, ryzyko wojen depozytowych jest obecnie podobne do tego, które było w ostatnich trzech latach. Może być ono w przybliżeniu mierzone głębokością luki depozytowej.

Formułując rekomendację dotyczącą ochrony rynku depozytowego przed hazardem moralnym, wskazali Państwo, że systemy gwarantowania depozytów mogą przyczyniać się do destabilizacji rynku depozytów. W jakich warunkach w Polsce takie niebezpieczeństwo mogłoby się ziścić?


Obecny kształt systemów gwarantowania depozytów w UE ogranicza dyscyplinę rynkową banków i umożliwia im hazard moralny. Pozwala bowiem bankom na finansowanie się z oszczędności ludności bez uwzględniania kosztu ryzyka. Ryzyko niewypłacalności banków ponoszą bowiem instytucje gwarantowania depozytów, banki centralne i podatnicy.

Z drugiej strony byłoby ogromną nieroztropnością zrezygnowanie z systemu gwarantowania depozytów, który stanowi ważny psychologiczny czynnik stabilizujący rynek depozytowy i mobilizujący oszczędności. Nie kwestionując istotnej roli regulacji i instytucji gwarantowania bezpieczeństwa depozytów jako sieci bezpieczeństwa finansowego, zwróciliśmy uwagę na patologie i ryzyka, które kreowane są przez rozwiązania legislacyjne niszczące dyscyplinę rynkową. Rekomendowaliśmy uzależnienie obowiązkowych składek banków na rzecz instytucji gwarantujących depozyty w UE od ryzyka, które kreują niektóre banki na rynku depozytowym, ryzyka porównywalnego do klasycznych piramid finansowych.

Dalej idącą rekomendacją była propozycja Pana Prezesa Luigi Lovaglio (Bank Pekao SA), aby oferty depozytowe przekraczające pewien bezpieczny poziom oprocentowania nie podlegały ochronie instytucji gwarantujących depozyty. Osobiście podzielam ten pogląd, ale wdrożenie go do obecnie tworzonych regulacji dotyczących ochrony depozytów w UE wydaje się mało prawdopodobne.

W jaki sposób, na konkurencyjnym rynku, można zidentyfikować instytucje, które oferują "dumpingowe" warunki depozytów? Gdzie jest granica pomiędzy "zdrowym" a "nadmiernym" oprocentowaniem?

Granicę między "zdrowym" a "nadmiernym" oprocentowanym może określić nadzór bankowy porównując krańcowy koszt pozyskiwania kapitału (oprocentowanie nowych depozytów) z krańcową stopą zwrotu z zaangażowanego kapitału skorygowaną o ryzyko. Poziom "dumpingowego" oprocentowania jest oczywiście różny w poszczególnych bankach.

W rekomendacji opublikowanej po Europejskim Kongresie Finansowym proponujecie Państwo radykalne rozwiązanie, czyli wykluczanie z systemu ochrony depozytów instytucji oferujących nadmiernie oprocentowane produkty. Czy podobnych efektów nie można uzyskać przy użyciu łagodniejszych środków, bez zmiany obecnie obowiązującego prawa?

Obecnie ograniczenie hazardu moralnego i wojen depozytowych na krajowym rynku depozytowym mogłoby nastąpić w wyniku działań KNF poprzez wprowadzenie dodatkowych wymogów i norm ostrożnościowych dla banków kreujących nadmierne ryzyko na rynku depozytowym. KNF może obecnie określić w drodze uchwały podwyższenie wymogów kapitałowych oraz inne normy ostrożnościowe określające dopuszczalne ryzyko banków na rynku depozytowym na podstawie art. 128 i 137 prawa bankowego (por. szerzej opinia prawna w sprawie rekomendacji IV Kongresu Bankowości Detalicznej, http://www.gab.com.pl).

Wydaje się, że skutecznym rozwiązaniem może być również "urynkowienie" struktury finansowania działalności banków przez presję KNF na wzrost udziału w pasywach banków obligacji własnych niezabezpieczonych. Pozwoliłoby to z jednej strony urealnić koszt pozyskania kapitału, a z drugiej zwiększyć bezpieczeństwo banków "wydłużając" ich pasywa. Niestety spowoduje to wzrost kosztów finansowania banków krajowych i obniży ich atrakcyjność inwestycyjną na rynku finansowym UE. Dlatego strategiczne rozwiązania powinny mieć charakter europejski a nie tylko narodowy. Uważam, że w dłuższym okresie czasu nie da się uniknąć zmian radykalnych o charakterze systemowym w skali całej UE. Niebezpieczeństwo hazardu moralnego i wojen depozytowych dotyczy całego rynku finansowego UE, nie tylko Polski.

Jak ocenia Pan perspektywy powstania paneuropejskiego systemu gwarantowania depozytów? Czy problem hazardu moralnego na rynku depozytowym jest dostrzegany na poziomie Unii Europejskiej?


Powstanie paneuropejskiego systemu gwarantowania depozytów wiąże się z wdrożeniem w UE idei unii bankowej, oznaczającej centralizację nadzoru i odpowiedzialności finansowej na tzw. jednolitym europejskim rynku finansowym. W obecnie proponowanym kształcie spowodować może ona niestety dezintegrację jednolitego rynku finansowego UE, ponieważ dotyczy jedynie jego części. Przewiduję, że kraje o bardziej stabilnych systemach bankowych (np. Szwecja) nie będą chciały zgodzić się aby ich fundusze gwarancyjne i podatnicy ratowali kraje, których systemy bankowe są w głębokim kryzysie.

Byłem i jestem zwolennikiem idei unii bankowej, ale obecne propozycje budzą głęboki niepokój. Unia bankowa nie powinna być bowiem narzędziem wychodzenia z kryzysu. To nie brak unii bankowej był źródłem kryzysu. Nie można się ubezpieczyć ex post, po zaistnieniu szkody. Podobnie nie można paneuropejskiego systemu gwarantowania depozytów wdrożyć w sytuacji, gdy szkody są do pokrycia. Unia bankowa, w tym paneuropejski system gwarantowania depozytów może natomiast stanowić skuteczny środek profilaktyczny, zapobiegający kolejnym kryzysom. Obecny jej projekt może ten kryzys pogłębić i zdezintegrować UE, zwiększyć a nie zmniejszyć ryzyko hazardu moralnego. Dlatego chcemy w maju 2013 w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego zaproponować główne założenia unii bankowej, które stabilizowałyby i integrowałyby europejski rynek finansowy.

Ustawa o BFG zakazuje używania informacji o uczestnictwie w systemie gwarantowania depozytów do celów reklamowych. Czy nie uważa Pan, w świetle ostatnich wydarzeń na rynku parabanków, że banki powinny mieć możliwość podkreślania swojej przynależności do systemu gwarancji? Czy mogłoby to pozwolić konsumentom łatwiej odróżnić instytucje godne zaufania od tych, które działają na pograniczu prawa?

Banki mają obecnie możliwość podkreślenia swojej przynależności do systemu gwarancji BFG i z tej możliwości korzystają. Czasem nadmiernie. Nie uważam, że należy klientów banków traktować jako osoby naiwne, pozbawione możliwości samodzielnego myślenia. Jeśli tak by było to nie miałyby one żadnych oszczędności a zatem i problemów z ich ulokowaniem.

Dziękuję za rozmowę.

13 grudnia w Warszawie odbędzie się VIII Kongres Consumer Finance. Spotkanie organizują Gdańska Akademia Bankowa oraz Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych. Z programem kongresu można zapoznać się na stronie internetowej wydarzenia. Patronat medialny nad wydarzeniem objął portal Bankier.pl.

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl