"WP": FBI miało tajny nakaz podsłuchiwania doradcy Trumpa z kampanii

FBI uzyskało latem 2016 r. tajny sądowy nakaz podsłuchiwania Cartera Page'a, doradcy ówczesnego kandydata na prezydenta USA Donalda Trumpa. Była to część śledztwa w sprawie ewentualnych powiązań między sztabem Trumpa a Rosją - podał w środę "Washington Post".

(fot. Olivier Douliery / ZUMA Wire)

Federalne Biuro Śledcze i ministerstwo sprawiedliwości USA otrzymały nakaz monitorowania rozmów Page'a po przekonaniu sędziego specjalnego tajnego sądu (tzw. FISA Court), że są powody, by myśleć, iż Page działał jako agent obcego wywiadu, w tym przypadku rosyjskiego - powiedzieli "WP" anonimowi przedstawiciele władz USA.

Jak czytamy w "WP", jest to najwyraźniejszy dotychczas dowód na to, że podczas kampanii przed ubiegłorocznymi wyborami w Stanach Zjednoczonych FBI miało powody, by sądzić, iż doradca Trumpa utrzymywał kontakty z rosyjskimi agentami. Takie kontakty są teraz badane w ramach dochodzenia, które ma ustalić, czy sztab Trumpa współpracował z rosyjskim rządem, aby doprowadzić do wyborczego zwycięstwa miliardera.

Dziennik podkreśla, że Page nie został oskarżony o żadne przestępstwa i nie jest jasne, czy ministerstwo sprawiedliwości postawi zarzuty jemu lub innym osobom w związku z ingerowaniem przez Rosję w amerykańskie wybory.

Według urzędników dochodzenie kontrwywiadu dotyczące wysiłków Rosjan, by wpłynąć na wynik listopadowego głosowania, rozpoczęło się w lipcu ubiegłego roku. "WP" przypomina, że większość takich śledztw nie kończy się postawieniem zarzutów karnych.

W wywiadzie udzielonym "WP" w marcu 2016 roku Trump określił Page'a, który wcześniej pracował jako bankier inwestycyjny w Moskwie, jako doradcę ds. polityki zagranicznej w swym sztabie. Rzeczniczka kampanii Trumpa, Hope Hicks, opisała później rolę Page'a jako nieformalną.

Page wielokrotnie zaprzeczał oskarżeniom o nieodpowiednie kontakty z Rosją. "Potwierdzają one moje wszystkie podejrzenia na temat nieusprawiedliwionej, motywowanej politycznie rządowej inwigilacji. Nie mam nic do ukrycia" - powiedział we wtorkowym wywiadzie Page, który pracował 10 lat temu w Moskwie dla Merrill Lynch i inwestował w rosyjski koncern Gazprom. Twierdzi, że sprzedał już swoje udziały.

"WP" wyjaśnia, że sędziowie, którzy podejmują decyzje na podstawie ustawy o śledzeniu przez kontrwywiad obcych agentów, czyli Foreign Intelligence Surveillance Act (FISA), doglądają najdelikatniejszych spraw dotyczących bezpieczeństwa narodowego, a wydawane przez nich nakazy są zaliczane do najlepiej chronionych tajemnic.

W rządowym wniosku o podsłuchiwanie Page'a śledczy uzasadniali, dlaczego ich zdaniem jest on agentem rosyjskiego rządu, który świadomie angażował się w działalność wywiadowczą w imieniu Moskwy. We wniosku powoływano się m.in. na jego kontakty z rosyjskim agentem w Nowym Jorku w 2013 roku, o których wiadomo było już wcześniej. W dokumencie napisano też, że Page kontaktował się również z innymi rosyjskimi agentami, czego wcześniej nie ujawniano publicznie.

Nakaz podsłuchiwania, ważny przez 90 dni, był odnawiany przez sąd FISA więcej niż raz - twierdzą urzędnicy.

Rola Page'a jako doradcy Trumpa zaalarmowała w ubiegłym roku ekspertów ds. polityki zagranicznej, częściowo z powodu wychwalania przez niego prezydenta Rosji Władimira Putina oraz krytyki amerykańskich sankcji wobec Moskwy.

Według "WP" w lipcu 2016 roku Page przebywał w Moskwie, gdzie wygłosił przemówienie krytykujące amerykańską politykę wobec Rosji. W rosyjskiej stolicy miał się też spotkać z szefem Rosnieftu Igorem Sieczynem - wynika z dokumentów skompletowanych przez byłego brytyjskiego agenta. Dziennik zaznacza, że niektóre z tych informacji zostały zweryfikowane przez amerykańskie służby specjalne, a inne nie.

Page zaprzecza, jakoby spotkał się z Sieczynem i utrzymuje, że nigdy go nie poznał. Chce zeznawać przed Kongresem, by oczyścić swoje imię.

Według "WP" FBI zainteresowało się Page'em już w 2013 roku, czyli zanim został doradcą Trumpa. FBI dowiedziało się, że rzekomi rosyjscy szpiedzy chcieli wykorzystać Page'a jako źródło informacji. Jednym z rosyjskich podejrzanych był Wiktor Podobnyj, który udawał dyplomatę i został oskarżony przez prokuratorów o działania szpiegowskie. W 2013 roku nagrano jego rozmowę, podczas której omawiał próbę zdobycia informacji i dokumentów od Page'a.

Według urzędników Page jest jedynym Amerykaninem, wobec którego w 2016 roku wydano nakaz podsłuchiwania w ramach dochodzenia w sprawie Rosji. "WP" przypomina, że FBI często otrzymuje nakazy FISA, aby podsłuchiwać rozmowy zagranicznych dyplomatów pracujących w USA. Jednym z objętych takim nakazem był rosyjski ambasador w Waszyngtonie Siergiej Kislak. W grudniu ubiegłego roku nagrano jego rozmowy z przyszłym doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Michaelem Flynnem. W lutym Flynn został zwolniony przez Trumpa ze stanowiska, gdy okazało się, że zataił on przed wiceprezydentem Mike'iem Pence'em szczegóły tych rozmów. (PAP)

jhp/ ap/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Yoko

Szkoda, że w Polsce nie ma mechanizmów, które by mogły wykazać, kto pomógł pisowi dojść do władzy i komu raportuje maciarenko, Toruń i reszta dobrej zmiany

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl