Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-05-08 06:10 Źródło: Polska

Polska

W lipcu czeka nas nowelizacja budżetu


Po raz pierwszy premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski przyznali, że z powodu kryzysu nowelizacja tegorocznego budżetu jest nieunikniona. Dojdzie do niej w lipcu.
Nie zdradzili jednak, czy zdecydują się na zwiększenie deficytu budżetowego ponad zakładane 18,2 mld zł, czy np. na podwyższenie akcyzy na alkohol lub paliwo.


- W noweli możemy wpisać oszczędności, na które zdecydowaliśmy się na początku roku - powiedział w czwartek Rostowski. W lutym rząd przyjął projekt oszczędności na łączną kwotę 19,7 mld zł. Zacisnąć pasa musiały solidarnie wszystkie resorty - w tym roku nie będzie pieniędzy np. na sprzęt wojskowy czy podwyżki pensji dla niektórych urzędników państwowych. Sęk w tym, że oszczędności zostały ogłoszone, ale nie wpisane do ustawy budżetowej.

Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski w czwartek uspokajał, że po wynikach pierwszego kwartału nie ma podstaw do nowelizacji budżetu. Jest on na razie realizowany zgodnie z planem, a deficyt po czterech miesiącach nie przekroczył 16 mld zł.

Jednak według większości ekonomistów to wcale nie jest dobra wiadomość, bo rząd zakłada, że w całym roku dziura budżetowa wyniesie 18,2 mld zł. Zdaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego deficyt narasta w tempie nieznanym z poprzednich lat.

- Dlatego jego zwiększenie jest nieuchronne - uważa prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów i główny ekonomista BCC. Rząd jednak na razie uparcie broni wysokości deficytu, by nie odstraszać inwestorów i jak najszybciej wejść do strefy euro (w 2012 r.). Eksperci podkreślają, że nawet niewielkie powiększenie deficytu może dziś zachwiać naszą walutą i opóźnić przyjęcie wspólnej europejskiej waluty.

- Coś za coś. Rząd zwiększy deficyt, oddali się perspektywa wejścia do Eurolandu, ale jest to dziś jedyne wyjście. Podniesienie składki zdrowotnej czy rentowej raczej nie wchodzi w grę, bo zawetowałby to prezydent Lech Kaczyński - uważa Gomułka.

I ma rację: premier Donald Tusk wyraźnie stwierdził, że nie ma mowy o podnoszeniu jakichkolwiek podatków czy składek. Przyznał jednak, że jeśli miałoby zabraknąć pieniędzy na emerytury, to nie zawahałby się tego zrobić.

Rząd cały czas zakłada, że nasza gospodarka w tym roku urośnie o 1,7 proc. Stoi to w sprzeczności z prognozą Komisji Europejskiej, która w ubiegłym tygodniu obwieściła, że nasz PKB zmniejszy się o 1,4 proc. Minister Rostowski przekonuje, że KE jest w błędzie, choćby dlatego że w marcu mieliśmy 5-procentowy wzrost produkcji przemysłowej w stosunku do lutego. A to dobry prognostyk na przyszłość.

Tomasz Ł. Rożek

/ Polska





Auta dla Firm w Super Ofercie!

Fiat Professional : Ducato, Doblo, Scudo, Fiorino
Sprawdź rabaty w Viamot – Dealer w Krakowie!

Komentarze do artykułu
Re: W lipcu czeka nas nowelizacja budżetu Autor: ~kryzys   2009-05-08 08:37
Re: W lipcu czeka nas nowelizacja budżetu Autor: ~lon [62.61.41.*], 2009-05-08 08:10 normalna sprawa mało podatków PISobolszewia rozrzucila kasiore A kase ta zlapali Palikoty, i nia tor (..)
Re: W lipcu czeka nas nowelizacja budżetu Autor: ~dycha110   2009-05-08 08:42
Ale dlaczego dopiero po wyborach czyzby tuskogród obawiał sie batow , a miało byc tak dobrze .Kure..ki Rzad
Re: W lipcu czeka nas nowelizacja budżetu Autor: ~lon   2009-05-08 08:10
normalna sprawa mało podatków PISobolszewia rozrzucila kasiore
W lipcu czeka nas nowelizacja budżetu Autor: ~qwe   2009-05-08 08:04
A co na to Tusk i Palikot?

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: