Trump: Miałem prawo dzielić się informacjami z Rosjanami

Prezydent USA Donald Trump oświadczył we wtorek, że miał "absolutne prawo" dzielić się z Moskwą informacjami dotyczącymi "terroryzmu i bezpieczeństwa lotniczego". Według mediów w ub. tygodniu Trump mimowolnie ujawnił Rosji tajne informacje wywiadu.

(fot. Olivier Douliery / ZUMA Wire)

"Jako prezydent chciałem podzielić się z Rosją (na spotkaniu w Białym Domu, które było publicznie wyznaczone) faktami dotyczącymi (...) terroryzmu i bezpieczeństwa lotniczego, do czego mam absolutne prawo" - napisał szef państwa na Twitterze we wtorek rano lokalnego czasu.

Wyjaśnił, że zrobił to "z powodów humanitarnych", i dodał, że chce, "aby Rosja znacznie przyspieszyła swoją walkę z ISIS (Państwem Islamskim-PAP) i terroryzmem".

Dziennik "Washington Post" podał, że Trump podczas rozmowy w Gabinecie Owalnym z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem w ubiegłą środę wspomniał o prawdopodobnej operacji IS z użyciem bomby umieszczonej w laptopie. Informacje te pochodziły od partnera USA, który nie dał Waszyngtonowi zgody na dzielenie się nimi z Moskwą. Według źródeł "WP" ujawnienie tych danych może pozwolić na ustalenie tożsamości i miejsca pobytu informatora, jak również ustalenie, która z sojuszniczych agencji wywiadowczych przekazała te poufne informacje CIA.

Prezydencki doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego H.R. McMaster, który uczestniczył w spotkaniu w Białym Domu, zdementował, jakoby podczas rozmowy wspominano o źródłach lub metodach wywiadu. Nie powiedział wyraźnie, że prezydent nie ujawnił tajnych informacji. Oświadczył jedynie, że "ta historia, w sposób w jaki została zredagowana, jest nieprawdziwa".

"Washington Post", który wcześniej serią rewelacji doprowadził do dymisji doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna, informuje, że jeden z przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa państwa, nie czekając na zakończenie spotkania, wybiegł z Gabinetu Owalnego, aby ostrzec CIA i Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) przed konsekwencjami wypowiedzi prezydenta.

Alan Dershowitz, emerytowany profesor prawa i nieprzejednany krytyk Trumpa, w wywiadzie dla niechętnej prezydentowi USA telewizji CNN nazwał rewelacje "Washington Post" "najpoważniejszym w historii zarzutem wysuniętym wobec urzędującego prezydenta". (PAP)

jhp/ kar/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~rttyuiop

ten sam typ co Berczyński - ja gumiak? ja nie wiem?, tego typu tępaki dają się łatwo podpuszczać....

! Odpowiedz
3 6 ~ajwaj

No i OKi

A jak w Mosulu ? W okrazeniu 500 000 ludzi, trupy na ulicach, ISIS stosuje bron chemiczna, nie ma wody i jedzenia.....
Bomby "koalicji" w co trafiaja ?

! Odpowiedz
2 3 ~plutarch

Prawda wypłynie, jak oliwa.

! Odpowiedz
7 4 ~Leszek

Lewactwo ma Trumpowi za zle walke z terroryzmem. Bo sami ten terroryzm po cichu wspomagaja!

! Odpowiedz
3 5 ~plutarch

troll

! Odpowiedz
0 1 ~tad

prawactwo nie zdaje sobie sprawy, ze jesli trump nie trzyma sie zasad i rozpowiada rosjanom to do czego israel nie dal mu prawa, to wiecej od nich nic waznego nie uslyszy

! Odpowiedz
4 6 ~kabaret

"miałem prawo" - dobre sobie - według jakiego prawa miał "prawo"? chyba według swoje "prawa" czyli: wszystko co robię jest zgodne z "prawem"

! Odpowiedz
0 3 ~asdf

Czy miał prawo, to sprawa drugorzędna, bo liczy się także, czy był sens z takiego prawa korzystać. Przede wszystkim to idiotyzm, żeby wystawiać swoich informatorów.

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 4 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl