Służbowo na Kilimandżaro. Pracodawcy walczą o najlepszych wycieczkami

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Za ponadprzeciętne wyniki pracownikom należy się ponadprzeciętna nagroda, która motywuje bardziej niż pieniądze – wierzą pracodawcy, którzy swoich najlepszych pracowników zabierają na zagraniczne, egzotyczne wakacje marzeń. Turystyka motywacyjna to na świecie ogromna, warta wielkie pieniądze machina.

Liczy się tzw. nowe ROE, czyli Return On Experience – mówią osoby związane z branżą incentive, czyli gałęzią turystyki zajmującą się obsługą pracowniczych wyjazdów motywacyjnych. W przypadku najhojniejszych pracodawców od dawna nie chodzi jednak o weekend za miastem z paintballem i spływami kajakowymi po Warcie dla wszystkich zespołów. Chodzi o egzotyczne i pełne wrażeń zagraniczne wycieczki dla garstki pracowników, którzy wypracowali dla firmy najlepsze wyniki.

Trekking na Kilimandżaro, rafting na rzece Zambazi w Zimbabwe (jeden z najtrudniejszych na świecie), odwiedziny górskich wiosek w Buthanie czy zjazd na rowerach z wysoko położonych przełęczy w Ekwadorze - to popularne atrakcje wyjazdów incentive
Trekking na Kilimandżaro, rafting na rzece Zambazi w Zimbabwe (jeden z najtrudniejszych na świecie), odwiedziny górskich wiosek w Buthanie czy zjazd na rowerach z wysoko położonych przełęczy w Ekwadorze - to popularne atrakcje wyjazdów incentive (YAY Foto)

Pracowniczy wyjazd w nagrodę za wyniki powinien zapadać w pamięć i pełnić swoją funkcję jeszcze długo po powrocie – jak mantrę powtarzano podczas jednej z edycji targów IT&CMA (Incentive Travel and Conventions Meetings in Asia) w Bangkoku. Słynną branżową imprezę dla organizatorów incentive odwiedziło wtedy milion osób, w tym firmy z Polski. Im bardziej zaciekle pracodawcy walczą o dobrego pracownika, tym bardziej na znaczeniu zyskują niepieniężne systemy motywacyjne.

Jedni tną budżety, inni szukają nowych wrażeń

– Rynek turystyki motywacyjnej w Polsce miał swoje początki około 20 lat temu – tłumaczy Agnieszka Lewandowska wiceprezes Incentive Care i członek zarządu działającego w Polsce Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel (SOIT). – Bywały okresy boomu, na przykład lata 2007-2010. To był czas, kiedy prawie każda większa korporacja organizowała wyjazd. Na fali rozkwitu branży powstało wiele firm, agencji, biur podróży specjalizujących się w organizacji wyjazdów. Po roku 2010 obserwowaliśmy spadek ilości zapytań ofertowych i wyjazdów motywacyjnych, wiele korporacji cięło koszty, a wyjazd motywacyjny był najłatwiejszym elementem do usunięcia – wyjaśnia.

Jak mówi Agnieszka Lewandowska, w SOIT zdania na temat dalszego potencjału rynku incentive w polskich warunkach są podzielone - jedni twierdzą, że najlepsze dopiero przed tą branżą, inni już mówią o spadkach. Topniejące budżety zauważa też Mariusz Radyko, który przyjmuje grupy polskich pracowników na wyspie Bali. – Wyjazdów jest mniej, mniejsze są grupy i budżety. Hotele już raczej 4-, a nie 5-gwiazdkowe jak dawniej.

Żeby oszczędzić, niektórzy pracodawcy improwizują. – Spotykałam się z tym, że aby uniknąć wysokich kosztów obsługi przez biuro MICE [Meetings, Incentives, Conferences, and Events – red.], firmy kupują normalne wczasy all inclusive w czarterowej ofercie biura podróży i starają się jakoś ten wyjazd "zindywidualizować" poprzez obrandowanie hotelu czy wycieczek, w których grupa uczestniczy – mówi Agata Bromberek z biura Alanya Online, która współpracuje z branżą incentive i pomaga w organizacji takich pobytów w Turcji.

Firmy, które póki co utrzymują politykę incentive, są zmuszone szukać dla swoich pracowników coraz nowszych kierunków i atrakcji. Stąd coraz większa popularność takich krajów, jak na przykład Kolumbia. – Wynikać może to z faktu, że działamy na rynku, który przez wiele lat nie był w ogóle brany pod uwagę przez organizatorów wycieczek nie tylko ze względu na bezpieczeństwo kraju, ale również jego infrastrukturę turystyczną, warunki sanitarne czy niedobór hoteli wysokiej klasy. Klienci tego rodzaju podróży zwracają uwagę na tzw. destynacje mało masowe i jak najbardziej autentyczne, nieskażone tłumami turystów – wyjaśnia Kinga Puerto Grzeszczuk, której biuro podróży Kolumbia Travel obsługuje wyjazdy incentive.

Służbowo na Kilimandżaro

Trekking na Kilimandżaro, rafting na rzece Zambazi w Zimbabwe (jeden z najtrudniejszych na świecie), odwiedziny górskich wiosek w Buthanie czy zjazd na rowerach z wysoko położonych przełęczy w Ekwadorze – wymienia popularne podczas takich wyjazdów atrakcje Agnieszka Lewandowska. – Dużym powodzeniem cieszą się wyjazdy na specjalne wydarzenia: safari w trakcie Wielkiej Migracji w Kenii czy Tanzanii, karnawał w Brazylii, Wielki Tydzień w Andaluzji. Mamy klienta z branży finansowej, który w każdym roku organizuje wyjazdy dla ok. 20-30 osób, byli już m.in. w Kenii, w Nepalu, Argentynie, Malezji, Tanzanii, w listopadzie 2016 roku odwiedzą Meksyk.

"Wyjazd jest długo oczekiwaną nagrodą, więc mimo że jest krótki, zaledwie kilkudniowy, ma być bardzo intensywny i na długo zapaść w pamięć"
"Wyjazd jest długo oczekiwaną nagrodą, więc mimo że jest krótki, zaledwie kilkudniowy, ma być bardzo intensywny i na długo zapaść w pamięć" (YAY Foto)

– Im wyższy budżet wyjazdu, tym firma organizującą wyjazd może bardziej rozwinąć skrzydła, być bardziej kreatywna. Popularne są wyjazdy sportowe - uczestnicy uczą się gry w golfa, żeglarstwa czy off-roadu. To ostatnie świetnie się sprawdza, integruje zwłaszcza męskie grupy, wyjazdy off-road po bezdrożach Namibii lub Maroka pozostawiają niesamowite wspomnienia. Część firm decyduje się na zaproszenie specjalnych gości, na przykład podróżników (Marcina Kydryńskiego czy Beaty Pawlikowskiej) inne sięgają po osoby bardziej wyspecjalizowane w swojej dziedzinie (do off-roadu - Piotr Zelt lub Krzysztof Hołowczyc, żeglarstwa - Mateusz Kusznierewicz, przy trekkingach w górach - Piotr Pustelnik).

– Wyjazd jest długo oczekiwaną nagrodą, więc choć jest krótki, zaledwie kilkudniowy, ma być bardzo intensywny i na długo zapaść w pamięć – mówi Kinga Puerto Grzeszczuk. – Z naszego doświadczenia wynika, że największą popularnością cieszą się atrakcje nietypowe, zaskakujące, związane z odwiedzanym miejscem, ale nie zawsze bardzo drogie. Chodzi o to, żeby grupa czuła, że ma wpływ na realizację programu, a nie tylko jest wożona od jednej atrakcji do drugiej. 

Wrażenia lepsze od pieniędzy

Skąd pomysł na takie przedsięwzięcia? Firmy organizujące wyjazdy incentive wierzą, że zafundowanie zasłużonym pracownikom niezapomnianych wrażeń, które zostaną z nimi na całe życie jest wartością większą niż nagroda pieniężna. Jednocześnie przyznają, że dobrze zaplanowany wyjazd może być dla pracodawcy inwestycją nie tylko w dobre samopoczucie pracownika. – Zależy nam na tym, aby nasi pracownicy czynnie uczestniczyli w rozwoju naszej firmy, dzielili się pomysłami, byli innowacyjni i zaangażowani. Dlatego około 10 lat temu zaczęliśmy organizować coroczną „Konwencję Pracowników”, która z jednej strony jest finałem całorocznego konkursu na najlepszych pracowników firmy w kilku kategoriach, a z drugiej strony warsztatami realizującymi strategiczne projekty i cele biznesowe. W tym celu każdego roku 15 najlepszych pracowników zostaje zaproszonych do wzięcia udziału w Konwencji Europ Assistance Polska. Grupa ta na kilka dni wyjeżdża w wybrane miejsce na świecie (do tej pory byli m.in. na Sycylii, Lazurowym Wybrzeżu, w Jordanii, Turcji, na Maderze, Armenii i Szkocji), gdzie wspólnie pracuje nad projektami i wypracowuje nowe rozwiązania, ale również poznaje kulturę, historie i atrakcje danego kraju. Zadaniem uczestników Konwencji jest przygotowanie propozycji i rozwiązań w ramach wcześniej wskazanych zadań projektowych. Po przyjeździe do kraju rozpoczyna się faza wdrażania projektów i zadań konwencyjnych – opowiada Ryszard Grzelak, Prezes Europ Assistance Polska.

– Celem tych wyjazdów jest też zatem motywowanie i inspirowanie pracowników do dzielenia się swoimi pomysłami i innowacjami, wspieranie rozwoju i usprawniania działania firmy oraz wdrażania nowych rozwiązań. Nie bez znaczenia jest też przy tym rozwijanie kompetencji i kultury projektowej oraz wyłanianie liderów i talentów – dodaje. Marta Dreyfus-Starzyk, która organizuje podobne pobyty dla polskich firm na Malcie, podkreśla, że wyjazdy incentive to oprócz sposobu na wynagrodzenie wartościowego pracownika również wzrost prestiżu przedsiębiorstwa: – Firma może się pochwalić, że stać ją na organizację zagranicznego wyjazdu, a to przecież wyraźna informacja, że świetnie prosperuje. Działający na indonezyjskim rynku Mariusz Radyko dodaje: – To próba docenienia pracowników, którzy mogliby sobie znaleźć inną pracę.

Jadą najlepsi

Z wyjazdami incentive może się spotkać w różnych branżach. – Są to zarówno duże korporacje, jak i firmy produkcyjne, fabryki albo niewielkie sieci franczyzowe sklepów – wymienia Agata Bromberek. Możliwość udziału w takich wyjazdach najczęściej spotyka zespoły sprzedażowe, od których w dużej mierze zależy wynik finansowy firmy. – Powiedzmy, że aby wygrać wyjazd np. w budżecie ok. 10 tys. zł, pracownik powinien przynieść firmie zysk nawet kilkunastokrotnie wyższy. Z reguły uczestnicy takich wyjazdów to najlepsi sprzedawcy w swojej branży lub bardzo cenni dla firmy pracownicy – mówi Agnieszka Lewandowska z Incentive Care.

Czasami zdarza się, że wskaźnikiem zasług jest po prostu osiągnięcie celu biznesowego zaplanowanego na dany kwartał czy rok. W przypadku tych grup pracowników koszt wyjazdu względem wygenerowanych efektów wcale nie musi być dla firmy wysoki.

"Mamy klienta z branży finansowej, który w każdym roku organizuje wyjazdy dla ok. 20-30 osób, byli już m.in. w Kenii, w Nepalu, Argentynie, Malezji, Tanzanii, w listopadzie 2016 roku odwiedzą Meksyk"
"Mamy klienta z branży finansowej, który w każdym roku organizuje wyjazdy dla ok. 20-30 osób, byli już m.in. w Kenii, w Nepalu, Argentynie, Malezji, Tanzanii, w listopadzie 2016 roku odwiedzą Meksyk" (YAY Foto)

Jednak wiele z firm wciąż porusza się w granicach z góry określonego budżetu, co nie pozostaje bez wpływu na kształt podróży. – Często to klient korporacyjny wybiera destynację i pomimo naszych sugestii i argumentacji o poziom bezpieczeństwa, nie zmienia decyzji, bo ogranicza go założony budżet. Taką sytuacje mieliśmy na ostatnich Mistrzostwach Europy we Francji, gdzie klienci zaproszeni przez firmy odmawiali wyjazdów – opowiada Sebastian Słoniewski, prezes Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel.

Mimo ostatnich problemów z terroryzmem, branża święci swoje sukcesy: – W ostatnich latach udało nam się zmienić myślenie oraz trendy panujące w korporacjach i coraz częściej zamiast tygodnia na plaży w formule all inclusive w Turcji czy na Wyspach Kanaryjskich, klient wybiera intensywny wypad do Gruzji lub mecz piłkarski Bayernu Monachium z Lewandowskim w składzie, połączony z Octoberfest.  Tak właśnie powinien wyglądać modelowy incentive, tygodniowe pobyty w formule all inclusive to domena biur podróży i tak to pozostawmy – dodaje Słoniewski.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~szefuf

A mi się pomysł podoba. Dla pracodawcy taki ekstremalny wyjazd to dwie pieczenie na jednym ogniu - nagroda i dodatkowo też trening współpracy między pracownikami.
Poza tym, własnych pieniędzy mogłoby mi być szkoda na np. off-road po Andach, a tak nie mam wyrzutów sumienia.
Oczywiście, jak ktoś zarabia 3k netto to wolałby kasę do ręki, ale nie martwcie się - nikt pracownika ca nie jest wart dla firmy więcej nie wyśle na wyjazd za 10k+.
Szkoda, że u mnie w firmie nie ma takich wyjazdów... Jakby ktoś wiedział gdzie są, niech da znać ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 1 ~StanRS

Dlatego "bankier" powinien wysłać swojego najlepszego politruka Kolanego (który wyrabia 120% normy w propagandzie) na wycieczkę do Dombasu, albo do Syrii. Wtedy będzie miał niezapomniane mocne wrażenia:)).

! Odpowiedz
1 1 ~oskubany

a gdzie są tacy pracodawcy bo w Polsce B to najniższa i tylko jak oskubać na wypłacie

! Odpowiedz
1 0 ~AK

Ciekawe w jakich firmach takie wyjazdy. 99% firm tnie koszty, wiele firm roki to bezmyslnie nie zwracajac uwagi jakim kosztem. Plan oszczednosci trzeba wykonac.

! Odpowiedz
1 5 ~chf

poklepanie po plecach zawsze mniej kosztuje niż podniesienie pensji.
wycieczka jest tylko trochę droższa od poklepania, ale dużo skuteczniejsza w podnoszeniu poziomu indoktrynacji załogi.

! Odpowiedz
2 6 ~Trzeźwomyślący

Ale ściema !! Poza pełnym zdrowiem nic nie jest lepsze od pieniędzy. Jak napisał kaleka_org - na wycieczkę można sobie samemu polecieć jak się dobrze zarabia. "Mądrzy" menadżerkowie od motywacji kombinują w swoich rozumkach i potem wymyślają takie "rewelacyjne systemy motywacyjne".

! Odpowiedz
3 7 ~Kolo

Co za korporacyjne marketingowy bełkot. Taki wyjazd jest atrakcyjny jak ktoś zarabia15 tys ale jak joseph ma 5k pensji to każda dodatkowa 100 jest dla niego ważniejsza i sam sobie zafubduje wyjazd jak będzie miał taką potrzebę. Co mu zwyjazdu jak ciągle będzie myślał czy w tym miesiącu moze kupić sobie coś do ubrania czy może dzieciom książki do szkoły.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 6 ~niepelnosprawny_org

po co mi jakies Kilimandżaro, sam sobie tam polecę jak mi da pracodawca pieniądze....

! Odpowiedz
1 12 ~izralela

Szkola podstawowa przelom lat 80 i 90tych. Wychowawczyni w przypływie "geniuszu" na lekcji wychowawczej zabrała nas do pobliskiej fabryki wódki. Oglądaliśmy rozlewnie a na koniec każdy mógł sobie wziąć po jednej nakrętce. Pani potem wyjechała do Izraela.

! Odpowiedz
1 5 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl