Rzucić wszystko i zostać podróżnikiem [Życie po etacie]

redaktor Bankier.pl

Obie pracowały w korporacjach – oprócz stabilności finansowej miały zagwarantowany uregulowany czas pracy i benefity. O zmianie zaważył przede wszystkim brak satysfakcji z wykonywanego zajęcia – Anna Bandura i Anita Demianowicz są żywym dowodem na to, że bycie podróżnikiem można traktować w kategorii pełnoetatowego zawodu, z którego czerpie się nieziemską satysfakcję.

 Podróżowanie to przeżywanie pięknych przygód, ale też zmaganie się z trudnościami, tęsknotą, barierą językową, dyskomfortem. Firmy nie biją się o współpracę, podobnie zresztą jak czasopisma podróżnicze. Po powrocie do domu przychodzi często bolesne zderzenie z rzeczywistością. Wtedy trzeba się podnieść, tworzyć, uczyć się i z dużą dozą cierpliwości i pokory sprzedawać swoją pracę – mówi bohaterka bloga Nadia vs. the World.

Podróżnik to dziennikarz, redaktor, reportażysta, pilot wycieczek, szkoleniowiec i organizator festiwali w jednym. Do tego najczęściej bloger, który oczekuje za swoją pracę wynagrodzenia, a nie kolejnego sprzętu do przetestowania. O tym, jak połączyć pasję z pracą i jak #żyćpoetacie opowiadają Anita Demianowicz z Banita Travel oraz Anna Bandura z Nadia vs. the World.

Przygotowania

Bandura pracowała w Polskim Związku Windykacji na stanowisku asystentki zarządu, Demianowicz przez pięć lat była przedstawicielką medyczną w jednej z korporacji farmaceutycznych. Obie marzyły o podróżach, ale potrafiły jednocześnie twardo stąpać po ziemi.

– Co zadecydowało o zmianie? Rutyna, brak satysfakcji z wykonywanej pracy oraz to nieposkromione pragnienie zobaczenia świata, które nie pozwalało zmrużyć oka – opowiada w rozmowie z Bankier.pl autorka bloga Nadia vs. the World. To wszystko złożyło się na potrzebę zorganizowania zaplecza pieniężnego.  Przygotowania finansowe do mojej podróży dookoła świata trwały dwa lata. Założyłam, że w ciągu 24 miesięcy zaoszczędzę 30 000 złotych. Ostatecznie udało mi się odłożyć 40 000 złotych. Początkowo co miesiąc przelewałam 1000 zł na konto oszczędnościowe, jednak po 17 miesiącach brakowało mi 13 tys. do wyznaczonej kwoty. Nie sądziłam, że uda mi się odłożyć taką sumę w ciągu wakacji w Polsce, więc aby przyspieszyć proces zbierania funduszy, wyjechałam do pracy do Norwegii – wspomina Bandura.

W przypadku autorki bloga Banita Travel przygotowania trwały rok. –  Praca nie dawała mi satysfakcji i tak z roku na rok sobie powtarzałam, że już zaraz z tym kończę. Dopiero podczas czwartego roku pracy zdecydowałam, że ten piąty będzie już ostatnim – że odkładam pieniądze i wyjeżdżam w podróż. Jako starszy przedstawiciel medyczny mogłam spokojnie dzielić wypłatę na pół i odkładać na wyjazd. Od początku miałam plan, że wyjadę do Gwatemali, do Ameryki Środkowej. Już przed wyjazdem zaczęłam pracować jako freelancer – nawiązałam współpracę z dużym portalem internetowym i dla nich pisałam teksty. Nie były to jakieś duże pieniądze, ale też życie w Ameryce Środkowej nie jest drogie, dlatego udawało mi się z miesiąca na miesiąc zarobić na swoją podróż i mieć cały czas ten zapas, który zaoszczędziłam wcześniej  – mówi Demianowicz.

Praca

Podróż przede wszystkim kojarzy się z przygodą, odkrywaniem nowych miejsc oraz wakacjami. Inaczej sprawa przedstawia się, gdy wyprawa staje się podstawowym zajęciem i źródłem dochodu. Jak mówi Demianowicz, zawód podróżnika wiąże się z nieustannym szukaniem nowych możliwości. - Na początku starałam się przebić na rynku, szczególnie, jeśli chodzi o pisanie. Zaczęłam współpracę z magazynami podróżniczymi, przez trzy lata współpracowałam z portalem Wirtualna Polska. Z roku na rok było więcej zleceń, oferty od kolejnych magazynów i portali. Później zaczęłam rozwijać się w fotografii, aby sprzedawać swoje teksty razem ze zdjęciami. Z czasem pojawiły się nowe możliwości oraz chęć zorganizowania własnego festiwalu podróżniczego – opisuje swoją drogę Demianowicz.

 Co składa się na wynagrodzenie podróżnika? Przede wszystkim teksty, które powstają przy współpracy z markami. Np. firma pragnie pokazać czytelnikom mojego bloga swój produkt, ja go odbieram, testuję i opisuję swoje wrażenia. W zamian za to dostaję wynagrodzenie. Coraz więcej marek decyduje się na współpracę z blogerami, gdyż korzyści są często lepsze niż w przypadku reklamy prasowej. Po pierwsze dlatego, że blogerzy oferują atrakcyjniejsze stawki niż magazyny, a po drugie, to na blogach znajdują się ludzie, do których marka chce dotrzeć. Na wynagrodzenie blogera podróżniczego składa się jeszcze pisanie tekstów do gazet, na strony internetowe, sprzedaż zdjęć, udział w programach afiliacyjnych oraz organizowanie warsztatów czy prelekcji – relacjonuje Bandura.

Autorka Banita Travel podkreśla, że podstawową cechą podróżnika powinna być wytrwałość.  Trzeba mieć bardzo dużo determinacji i cierpliwości. Na początku nie pisałam o moich wyprawach, a jak wysyłałam teksty do redakcji podróżniczej zdarzało się, że je odrzucali. Jednak potem potrafiłam to przegryźć i zdecydować, że próbuję dalej. Życie z podróży jest bardzo trudne. Teraz podczas piątego roku po zakończeniu pracy w korporacji mogę spokojnie powiedzieć, że mam już wystarczające zaplecze finansowe – przez pierwsze dwa lata nie było tak kolorowo, wymagało to ode mnie dużej wytrwałości.

Wyrzeczenia

Na pytanie, jakie największe mity krążą wokół zawodu podróżnika, jednogłośnie wskazują „wieczne wakacje”. – Wielu osobom wydaje się, że jak jadę w podróż, to leżę na hamaku i popijam drinki z palemką i przez cały dzień patrzę w ocean. Są takie dni, bo odpoczynek też mi się należy, ale w podróży przede wszystkim zbieram materiał pod zaplanowany artykuł oraz szukam okazji do porozmawiania z potencjalnymi jego bohaterami – mówi Demianowicz.

Na co jeszcze świadomie decydują się podróżnicy? Na brak pewności co do stałości wynagrodzeń. - Marki najczęściej prowadzą jednorazowe kampanie reklamowe. Co prawda są agencje, z którymi już kilkakrotnie współpracowałam, ale nie podpisujemy umów na kilka kampanii z góry. Każdy klient to inne wymagania i potrzeba dotarcia do innego odbiorcy. Dlatego ten zawód jest dość nieprzewidywalny. Ciężko przewidzieć ile zarobi się w danym miesiącu, kwartale czy roku – komentuje autorka bloga Nadia vs. the World.

Innym problemem jest zwykła ludzka tęsknota. – Bardzo często nie ma mnie w domu i w swoim miejscu zameldowania jestem naprawdę gościem, z mężem widzę się maksymalnie przez trzy dni i za chwilę znowu wyjeżdżam na długo. Inni nie zdają sobie sprawy z tego, co mnie omija i co muszę poświęcić. Nie ma mnie na urodzinach czy świętach rodzinnych – mówi Demianowicz.

Demianowicz w najbliższym czasie zajmie się promocją swojej książki „Końca świata nie było”, a Bandura w pierwszym kwartale roku zamknie pracę nad własną debiutancką publikacją. Obie powoli szukają stabilności, jednak nie zamierzają rezygnować z podróży.

Weronika Szkwarek

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 4 ~Grażyna

Najlepsze są te wszystkie żony, które zarzucają autorce, że nie czuje nic do biednego męża.
Pieklą się i moralizują, bo prawdopodobnie... zazdroszczą jej ;) Że można się od męża czasem wyrwać i że to zdrowe i że da się tak żyć, bo przygotowywanie chłopu obiadków i pranie mu majtek to nie jest cel w życiu :)

! Odpowiedz
2 1 ~KOZI

ZROBIL BY TA NADIE

! Odpowiedz
0 3 ~mati

najfajniejsze są wyjazdy około - weekendowe na 4-5 dni, podczas których można pozwiedzać, spróbować miejscowej kuchni, a jak ciepło to i popływać jak jest gdzie. Takich wyjazdów można w ciągu roku zaliczyć kilka, do tego 2-tyg urlop. Wyjazdy co 3 dni to już praca a nie odpoczynek.

! Odpowiedz
6 11 ~Lukas

Twój mąż nie zażądał rozwodu?
Skoro tyle Cię nie ma w domu to albo musisz mieć wspaniałego męża albo .... :-)

! Odpowiedz
7 10 ~IoIoI

Marzenia marzeniami, fajnie się podróżuje, ale to jest chwilowe i ulotne. Niestety prawdziwe życie to rutyna, monotonia i odpowiedzialność nie tylko za siebie. Frazesy o radykalnej odmianie życia to truizmy. Podróżowanie na dłuższą metę też męczy, bo ile miesięcy można spać pod namiotem lub na sofach u couch surferów. Najcięższe są powroty, bo po podróżniczej adrenalinie codzienność wydaje się być nie do zniesienia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 ~Eskimos

To podziel swoje życie na to co robić chcesz i na to co robić musisz.
Po tygodniu spędzonym pod namiotem zrozumiesz ile zbędnych balastow ludzie sobie stwarzają
Zaczniesz zasypiać i wstawać o naturalnych porach, przestaną się liczyć rzeczy ulotne.
I prostota też pokaże swoje uroki.
Oczywiście pod warunkiem, że nie masz rodziny.
Dla mnie wyjazd na 30 dni to maksymalny czas żeby to docenić, później chce wracać do pracy.
Nikt sobie nie zadaje pytania po co mu następny samochód, ubrania, nieruchomości... Po prostu inwestuje....i co...większość potrafi tylko porozmawiać o finansach, zakupach i polityce.ewentualnie idąc z duchem czasu o jedzeniu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 6 ~gościu_na_poziomie

Pytanie, komu się chce zaglądać na takie strony "podróżnicze" i co ciekawego można tam znaleźć poza informacjami powszechnie znanymi?

! Odpowiedz
5 6 ~manager

jak to co, na pewno jest sporo reklam

! Odpowiedz
1 1 ~Sylwia

Ja bardzo często czytam strony podróżnicze. Można tam znaleźć wiele przydatnych informacji. Dodatkowo to jest po prostu ciekawe:)

! Odpowiedz
9 10 ~endi

Nie wiem czemu ale mąż tej Pani przypomina mi trutnia , biedaczek widzi swoją żonę max przez 3 dni i biedaczek musi śpieszyć się aby zdążyć :)

! Odpowiedz

Pobierz program PIT 2016

Program Pit 2016

Kalendarium przedsiębiorcy

Brak wydarzeń

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.

Księgarnia Bankier.pl

Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego ilustracje: Andrzej Mleczko, Robert B. Cialdini Cena: 34,90 zł  Zamów książkę

Znajdź nas na Facebooku

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl