Rynek ubezpieczeń zdrowotnych - Polska w końcu lepsza od USA?

Czy polski system ubezpieczeń zdrowotnych, który na pewno jest tańszy dla przeciętnego Kowalskiego niż jeden z najdroższych na świecie systemów amerykańskich, jest w swej istocie lepszy ? To pytanie zadajemy Jarosławowi Fedorowskiemu, Prezesowi Zarządu Szpitale Polskie.

Rafał Rozmus, Bankier.pl: Patrząc z perspektywy historycznej, który z systemów opieki zdrowotnej – amerykański czy polski – lepiej służy społeczeństwu?

Jarosław J. Fedorowski, Prezes Zarządu Szpitale Polskie S.A. : System amerykański jest systemem skierowanym przede wszystkim na opiekę nad indywidualnym pacjentem, a system polski ma charakter bardziej społeczny. W związku z tym, uważam, że to system polski lepiej służy społeczeństwu, a system amerykański lepiej służy pacjentowi.

Bez względu na obecny stan amerykańskiego systemu zdrowia i próby jego reformy uważa Pan, że porównywanie Obamy do „faszysty” czy „Hitlera” jest uzasadnione w tym kontekście?

Oczywiście są to zbyt daleko idące epitety. Mają one jednak swoje źródło w organizacji państwa USA, które jest państwem po pierwsze obywatelskim. Dlatego też najbardziej ceniona jest wolność i prawo do samostanowienia jednostki, z jednoczesnym dogmatem zaufania państwa do obywatela. W kontekście reformy bardziej uzasadnione jest dość często słyszane porównywanie działań prezydenta Obamy do działań socjalisty, czy wręcz komunisty. Tak właśnie wielu Amerykanów ocenia każde działanie rządu federalanego zmierzające do ograniczenia wolności obywatelskich, w tym prawa do ubezpieczenia lub też nieubezpieczenia się na wypadek choroby.

Obecnie w USA trwa poważna debata nad reformą powszechnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Jaki system jest lepszy dla firm ubezpieczeniowych i dlaczego?

W Polsce system powszechnego, obowiązkowego (choć są tu wyjątki) ubezpieczenia zdrowotnego obowiązuje ledwo 10 lat od momentu wprowadzenia kas chorych. Poprzednio nie było żadnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Centralnie sterowane systemy ubezpieczeń zdrowotnych oparte o takie instytucje, jak nasz NFZ, czy brytyjski NHS lub kanadyjski Social Insurance cechują się powszechnością objęcia ubezpieczeniem, co jednak niestety nie przekłada się na powszechność dostępu do świadczeń. System powszechnego i obowiązkowego ubezpieczenia jest z definicji gorszy dla firm ubezpieczeniowych, gdyż wprowadza nierówną konkurencję, ograniczając pole manewru dla ubezpieczycieli innych niż kontrolowanych przez państwo. Chyba że umożliwimy firmom ubezpieczeniowym, a najlepiej organizacjom kompleksowej ochrony zdrowia zawieranie umów z państwowym ubezpieczycielem na objęcie opieką dużych populacji ludzkich. Tak właśnie działają amerykańskie HMO, czyli Health Maintenance Organizations, dosł. Organizacje Podtrzymujące Zdrowie.

Czy myśli Pan, że wielu prywatnych ubezpieczycieli amerykańskich zbankrutuje po wprowadzeniu reformy zdrowotnej w USA? Jaki przewiduje Pan scenariusz? Jak to się odbije na rynku ubezpieczeniowym?
Uważam, że jeśli ubezpieczenie powszechne obejmie osoby do tej pory nieubezpieczone to nie będzie miało to większego znaczenia dla ubezpieczycieli prywatnych. Już teraz, przy około 50 milionach nieubezpieczonych (z tej liczby ponad połowa to osoby nieubezpieczone z własnego wyboru, o czym w Polsce mało się mówi) z kieszeni pacjenta pokrywa się zaledwie 20% wydatków na ochronę zdrowia. W Polsce, gdzie praktycznie wszyscy są ubezpieczeni, z kieszeni pacjenta (czyli żywą gotówką) pokrywane jest aż 37% wszystkich wydatków na ochronę zdrowia. Uważam, że państwowy aparat ubezpieczeniowy, który jest niewydolny praktycznie w każdym kraju, a w USA do tego nieprzygotowany do objęcia świadczeniem dodatkowych milionów ludzi, będzie musiał współpracować z prywatnymi firmami ubezpieczeniowymi lub z organizacjami typu HMO, które prowadzą także działalność ubezpieczeniową. Tak więc powstaną nawet nowe możliwości dla firm ubezpieczeniowych.

Czy to, co się wydarzy na amerykańskim rynku ubezpieczeń, będzie miało wpływ na polski rynek?

Nie sądzę. Jest to rynek tak skomplikowany, iż tylko jego dogłębna znajomość umożliwia na wyciąganie sensownych wniosków. U nas, na amerykańskiej ochronie zdrowia i tak „znają” się właściwie wszyscy, powszechnie ją krytykują, jednocześnie odwołując się do amerykańskiej literatury medycznej, świetnych warunków pracy i płacy personelu oraz dostępności do nowoczesnych technologii.

Uważa Pan, że w amerykańskim systemie ubezpieczeń zdrowotnych jest jednak coś, co Polska mogłaby zaadaptować z korzyścią dla siebie?

Jest wiele takich spraw. Po pierwsze, amerykańskie firmy ubezpieczeniowe nie mają prawa preselekcji zdrowotnej klientów, owszem są okresy karencji, na ogół 9-miesięczne, ale firmy nie mają prawa podwyższać składki osobom z chorobami przewlekłymi. U nas panuje w tym zakresie „wolna amerykanka”. Po drugie, wart naśladowania jest system ubezpieczeń pracowniczych (aż 35% finansowania ochrony zdrowia w USA), w którym to pracodawcy wykupują polisy dla swoich pracowników, korzystając z ulg podatkowych. Nawet osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą ma prawo do pełnego odliczenia składki na ubezpieczenie zdrowotne własne oraz swojej rodziny. Po trzecie, świetnym rozwiązaniem jest kompleksowa ochrona zdrowia. W tym rozwiązaniu firma ubezpieczeniowa działa pod jednym szyldem z grupą świadczeniodawców zapewniając szeroki zakres świadczeń zdrowotnych dla dużej populacji ludzkiej. Po czwarte, w USA funkcjonuje sensowny system współpłacenia, w którym to pacjenci płacą drobne sumy za świadczenia zdrowotne, przy jednoczensym limicie rocznym takich wydatków. Po piąte, system zabezpiecza najuboższych, którzy korzystając z programu ubezpieczeniowego Medicaid mają zapewnione pełne świdczenia zdrowotne bez dodatkowych opłat.

Polacy wykazują duże zaufanie do instytucji państwowych. Niedawno jednak do wiadomości publicznej przedostała się wiadomość o korupcji na najwyższym szczeblu w ZUSie. Czy ta informacja ma jakieś znaczenie dla prywatnej branży ubezpieczeń, czy segment ten jest całkowicie odporny na takie wiadomości?

Jak pisałem powyżej, w naszym kraju około 37% wydatków na ochronę zdrowia to wydatki bezpośrednio z kieszeni pacjenta. Różne szacunki oceniają w tym zawartą tzw. szarą strefę na kilka miliardów PLN. Amerykanie natomiast nie wykazują dużego zaufania do instytucji państwowych, zaledwie 20% wydatków pochodzi z kieszeni pacjenta, a szara strefa nie istnieje. Sam w trakcie ponad 13 lat pracy w amerykańskich szpitalach tylko dwa razy otrzymałem tzw. prezenty od wdzięcznych pacjentów. Była to butelka wina oraz własnej produkcji nalewka. Dodam, że oba te prezenty pochodziły od Polaków. System prywatnych ubezpieczeń cechuje we wszystkich krajach znaczną odpornością na korpupcję w przeciwieństwie do systemów centralnie sterowanych.

W przeciwieństwie do USA, rynek prywatnych ubezpieczycieli w Polsce jest dość młody, ale wykazuje już duże nasycenie. Ile jest na nim jeszcze miejsca? Czy Polska to kraj, który może przyjąć nowe firmy ubezpieczeniowe, czy szachownica rynkowa jest już szczelnie obstawiona?

W Polsce rynek prywatnych ubezpieczycieli porusza się obecnie w wąskim obszarze 1-2% wartości rynku medycznego. Do zagospodarowania pozostaje prawie 30 miliardów PLN, które na naszym rynku krążą w formie gotówki. Jest zatem duże pole do popisu. Barierą są raczej ograniczenia formalne oraz nierówna konkurencja z NFZ. Dodatkowo widzę możliwość współpracy NFZ z firmami ubezpieczeniowymi, a szczególnie z firmami typu HMO w przyszłości, co pozwoli na poszerzenie możliwości na rynku ubezpieczeń medycznych.

Co Pana zdaniem jest głównym powodem małej popularności prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych? Ma Pan jakieś pomysły, jak zwiększyć zainteresowanie nimi?

Jest wiele przyczyn. Można wymienić: brak atrakcyjnych uwarunkowań podatkowych dla przedsiębiorców chcących ubezpieczyć swoich pracowników lub samych siebie, restrykcyjne przepisy NFZ, które wręcz zabraniają szpitalom świadczenia usług na oddziałach z kontraktem z NFZ na rzecz pacjentów z prywatnymi ubezpieczeniami, niedostateczny rozwój wyższej klasy bazy, przede wszystkim szpitalnej oraz brak zrozumienia idei prywatnego ubezpieczenia wśród kadry zarządzającej jednostkami ochrony zdrowia oraz kadry medycznej. Należałoby uwolnić się od powyższych ograniczeń, postawić na zdrową konkurencję i zlikwidować raz na zawsze szarą strefę.

Minister Zdrowia Ewa Kopacz zapowiada ulgę w podatku dochodowym dla osób fizycznych, które dobrowolnie nabędą prywatną polisę ubezpieczeniową. Czy taka strategia to chęć przerzucenia części świadczeń medycznych z państwa na prywatnych ubezpieczycieli i tym samym odciążenia ZUSu od konieczności płacenia np. za kosztowne operacje i dodatkowo zasilenia budżetu państwa z wyższych podatków płaconych przez prywatnych ubezpieczycieli, czy może państwo ma jakiś inny cel?

Taka ulga to bardzo dobre rozwiązanie. To krok w kierunku konkurencyjnego rynku ubezpieczeń. Dodałbym do tego możliwość zwolnienia z obowiązku powszechnego ubezpieczenia osób, które w pełni ubezpieczą sie w systemie prywatnych ubezpieczeń oraz reformę KRUS. Za te najbardziej kosztowne procedury, jak np. przeszczepy powinien płacić specjalny fundusz gwarancyjny albo ubezpieczenie typu assurance. Przerzucenie części finansowania świadczeń medycznych na prywatnych ubezpieczycieli w istocie musi ograniczyć wydatki gotówkowe pacjentów, co byłoby zjawiskiem bardzo pożądanym, gdyż niestety należymy do światowej czołówki pod względem obciążenia obywateli wydatkami z własnej kieszeni na ochronę zdrowia.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Rozmus
Bankier.pl

Jarosław J. Fedorowski, MBA, FACP, FESC
Profesor Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie
b. Profesor University of Vermont College of Medicine w USA
dr n. med., specjalista kardiologii i chorób wewnętrznych
Diplomate of the American Board of Internal Medicine, American Association of Physician
Specialists and American Board of Managed Care Medicine
Prezes Zarządu Szpitale Polskie SA
President, European Society of Medical Directors
Źródło:
Potrzebujesz szybkiej gotówki?
Weź Mini Ratkę z niskim oprocentowaniem 9,99%.
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj

Znajdź nas na Facebooku