Rosja słono płaci za konflikt gruziński?

Jerzy Wachsberger – Interwencja rosyjska na pewno miała wpływ na problemy finansowo-gospodarcze Rosji, jednak nie demonizujmy. Gospodarka tego, bądź co bądź, największego kraju na świecie pod względem powierzchni, jest zbyt rozległa i zdywersyfikowana, by wybuch jednego, i to od dawna tlącego się konfliktu, wywołał jej załamanie. Absolutnie nie pochwalam brutalnego pokazu siły rosyjskiej „soldateski”, ale też nie popieram awanturnictwa prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego, na którego przypada odium winy, dał potężnemu sąsiadowi pretekst do rozpoczęcia działań wojskowych i tym samym przyczynił się do cierpień własnego narodu. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem „wojna w Gruzji”. Bądźmy uczciwi. Jeżeli mówimy o interwencji wojskowej w Iraku, Kosowie a nawet zachowaliśmy to pojęcie w odniesieniu do Czechosłowacji 1968 r., to nie mogę zgodzić się z tym by konflikt w Gruzji określać mianem wojny.

W ubiegłym tygodniu w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł pt.: „Rosja płaci za Gruzję”, pióra Andrzeja Kublika oraz Tomasza Pruseka. W tekście czytamy: „Tylko wczoraj moskiewska giełda schudła o 50 mld USD. Przed kantorami ustawiają się kolejki po dolary. To rachunek za wojnę z Gruzją”. Moim zdaniem artykuł demonizuje sprawę i przedstawia czytelnikowi mylący obraz rzeczywistości.

Kapitały zagraniczne w Rosji i możliwości ich wycofania

Autorzy artykułu podają, że „podczas kilku dni walk w Gruzji z Rosji uciekło 7 mld USD a w całym sierpniu 22 do 25 mld USD”. Mało to czy dużo? Czy to kapitał na którym Rosji zależy?

Według miarodajnych danych Forexu w 2007 r. dopływ zagranicznego kapitału do Rosji wynosił ok. 87,8 mld USD, w tym 27,8 mld przeznaczono na inwestycje, a pozostałe około 70 proc. stanowiły różnego rodzaju kredyty, w tym także napływ kapitałów spekulacyjnych. Dopływ kapitałów ze strony zagranicznych współwłaścicieli rosyjskich firm wynosił 11,7 mld USD, a dodatkowo kapitał na bezpośrednio finansowane inwestycje produkcyjne 4,2 mld. Suma zagranicznych kapitałów przeznaczonych na inwestycje i eksploatację w branżach produkcyjnych, łącznie z obsługą kredytów odsetkami wyniosła 31,9 mld USD, w tym na przemysł wydobywczy 17,4 mld USD.

Podano również najważniejsze kraje skąd pochodziły kapitały kierowane w 2007 r. do Rosji (w kolejności ich ważności): Wielka Brytania, Cypr, Holandia, Luksemburg, Francja, Szwajcaria, Irlandia, Niemcy oraz USA. Jeżeli wierzyć dziennikom ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w tym roku do tego grona dołączyło także m. in. Dubaj, Abu Zabi i Katar.

Nie dziwi wysoka pozycja Wielkiej Brytanii czy Cypru. Przecież w Anglii mieszkają na stałe najwięksi rosyjscy oligarchowie, obracający setkami miliardów dolarów. Poważną część zysków czerpią ze swoich rosyjskich firm. Aby zapłacić jak najmniejsze podatki, dochody z nich na tysiące różnych sposobów przesyłają na brytyjskie konta (niekoniecznie w samej Wielkiej Brytanii), by potem w formie uprzywilejowanych międzynarodowych kredytów powróciły do Rosji.

Co do Cypru wszystko wskazuje na to, że wyspa ta jest jedną wielką pralnią brudnych pieniędzy pochodzących z Rosji, które po „wybieleniu” wracają z pełnym błogosławieństwem do ojczystego kraju.

Jeżeli naprawdę w sierpniu uciekło z Rosji od 22 do 25 mld USD, to był to przede wszystkim kapitał spekulacyjny, w tym w pierwszej kolejności przeznaczony do spekulacji walutowych, na którym władzom politycznym i gospodarczym Rosji zbytnio nie zależy.

Natomiast nie tak łatwo i szybko można wycofywać kapitały przeznaczone na inwestycje czy też kredyty udzielone na zakupy. Nie wydaje mi się, by oligarchowie rosyjscy z Anglii lub „pracze pieniędzy” z Cypru zrezygnowali ze sprawdzonego i lukratywnego sposobu cichego wyprowadzania pieniędzy z Rosji, a następnie ich ponownego sprowadzania w postaci zagranicznego kapitału. Również nic nie wskazuje na to, by arabskie SWF, mając nowe, rokujące olbrzymie pole działania w ogromnym kraju, tak szybko się z niego wycofały.

Echa światowego konfliktu

Nie wydaje się, by wspomniana ucieczka kapitału miała w dalszej perspektywie jakikolwiek większy negatywny wpływ na rosyjską gospodarkę. Podobne zdanie wyraża szereg ekonomistów i komentatorów, pytanych przez „The Telegraph” (z dnia 28 sierpnia 2008 r.).

Zdarzenia ostatnich kilku tygodni udowodniły, że Rosja jest nadal rynkiem wschodzącym. To kraj olbrzymich możliwości, ale również dużego ryzyka. Świat wygląda zupełnie inaczej, jeżeli spogląda się na niego z perspektywy Moskwy czemu nie zawsze daje się odpowiednie znaczenie w krajach Zachodniej Europy.
(James Davies, szef badania rynków inwestycyjnych w firmie Chartwell)

Musimy pamiętać, że Rosja ma inne (oprócz ropy i gazu) elementy rozwoju, w tym także ambitną klasę średnią z zasobami pieniędzy do wydania oraz rozwijający się rynek finansowy mało podatny na obecne załamanie kredytowe.
(Justine Fearns z AWD vChase de Vere)

Około 20 proc. spadek rosyjskich indeksów w jednym tylko miesiącu ma swe źródło raczej w sentymentalnych (a nie racjonalnych) przesłankach i nie odzwierciedla rzeczywistych korzyści wynikających z kupna (papierów wartościowych). Nie wolno zapominać że rosyjska gospodarka należy do tych, które są tylko w minimalnym stopniu narażone na kryzysy kredytowe.
(Nigel Walker, doradca z Torquil Clarc)

Jedną z najlepszych puent w tej sprawie jest fakt, że w trzy dni później sam Andrzej Kublik w artykule pt. „Po wojnie w Gruzji do walki ruszyli dyplomaci” sam sobie zaprzecza, stwierdzając: „Wojna w Gruzji nie wykoleiła żadnego z wielkich interesów Rosji z państwami UE. (…) Nazajutrz po szczycie UE po wojnie w Gruzji, parlament Grecji ratyfikował umowę z Rosją o wspólnej budowie gazociągu South Stream”.

„Następnego dnia po głosowaniu w greckim parlamencie premier Bułgarii, Siergiej Staniszew, wbił pierwszą łopatę pod nową elektrownię atomową. Jest pierwszą którą w UE wybudują Rosjanie. Po wojnie w Gruzji zakończył się też konflikt między brytyjskim koncernem BP i konsorcjum rosyjskich oligarchów o kontrolę nad koncernem naftowym TNK-BP. Po walce, która ciągnęła się od miesięcy, Brytyjczycy spełnili wszystkie żądania rosyjskich partnerów i zgodzili się dać im większy wpływ na firmę. Na ustępstwie Brytyjczycy szybko zarobili – natychmiast wzrósł kurs akcji BP zaniżony w ostatnich miesiącach z powodu konfliktu w Rosji”.

„Renault, które w tym roku z błogosławieństwem Kremla zostało akcjonariuszem firmy AwtoWAZ, producenta aut Łada, w ostatni piątek dostało od swoich partnerów zatwierdzoną umowę na zakup za 200 mln USD licencji na wykorzystanie francuskich technologii do produkcji samochodów w Rosji”.

Co wpłynęło na spadek wartości rubla?

Nie ma żadnej wątpliwości, że jak dotychczas rosyjski rubel nie należy do preferowanych walut, a jego kurs często ulega nawet znacznym wahaniom. Mimo wszystko, przytoczony w artykule spadek z 23,6 RUB za 1 USD do poziomu 25,2 RUB za 1 USD, czyli o około 7 proc., należy uznać za bardzo umiarkowany, ponieważ w tym samym czasie większość walut innych państw straciło do dolara znacznie więcej – np. złoty aż około 22 proc.

Niewątpliwie spadek wartości rubla zamortyzował w dużym stopniu Centralny Bank Rosji, rzucając na jego ratunek cząstkę olbrzymich rezerw walutowych, wynoszących obecnie aż 583 mld USD. Rosjanie mają czym ratować swą walutę, a my? Dla każdego trzeźwo myślącego ekonomisty, a tym bardziej finansisty, jasne jest, że to nie zamieszki w Gruzji a umocnienie się amerykańskiego dolara na rynkach światowych jest przyczyną spadku wobec niego innych walut, w tym także rubla i naszego złotego.

Również to umacnianie się dolara na rynkach światowych nie ma nic wspólnego z konfliktem gruzińskim. Źródeł tego stanu rzeczy należy szukać w łańcuchu przyczyn i skutków. Spowolnienie rozwoju gospodarczego na świecie, a nawet w niektórych dziedzinach gospodarczych oznaki kryzysu zapoczątkowane krachem kredytów subprime w USA, spowodowały znaczny spadek zapotrzebowania na surowce, w tym również na ropę naftową. Od dawna wiadomo, że USA w bardzo dużym stopniu uzależnione są od dostaw ropy - żywo reagują na zmianę ceny tego surowca na rynkach światowych. Mimo woli doszło do zaistnienia pewnej korelacji pomiędzy dolarem a ceną za baryłkę ropy. Jakkolwiek wiele innych nie mniej ważnych przyczyn składa się na kształtowanie kursu dolara amerykańskiego, to można łatwo zauważyć, że na ogół im wyższa cena ropy, tym niższy kurs dolara i odwrotnie. Tak więc pomiędzy bajki należy włożyć twierdzenie, jakoby konflikt w Gruzji spowodował załamanie się kursu rosyjskiego rubla.

Warto wspomnieć opinię naszych sceptyków, że obniżka cen ropy spowoduje topnienie rezerw walutowych Rosji. Nic bardziej błędnego. Kilka ładnych lat wstecz Centralny Bank Rosji ustanowił tak zwany Fundusz Stabilizacyjny, tworzony z wpływów za ropę. Fundusz gromadzi środki płatnicze obliczane w oparciu o różnicę pomiędzy empirycznie, okresowo ustalaną ceną umowną ropy, a rzeczywiście uzyskiwaną ceną rynkową. Obecnie cena umowna wynosi 44 USD za baryłkę ropy. Tak więc różnice pomiędzy 44 USD za baryłkę, a rzeczywiście uzyskanymi cenami rynkowymi nieustannie zasilają Fundusz Stabilizacyjny. Jak dotychczas, nawet przy obecnie znacznie obniżonych cenach ropy, Fundusz nadal pęcznieje a nie maleje.

Jak oceniać spadek notowań na rosyjskiej giełdzie?

Autorzy artykułu przytaczają, że tylko w ciągu jednego dnia wartość spółek notowanych na RST spadła o blisko 50 mld USD. Dużo to czy mało? Gdyby spadek taki dotyczył naszej giełdy na pewno byłaby to niewyobrażalna katastrofa. Jednak w przypadku giełdy ocenianej na około 800 mld USD (już po obniżonym kursie rubla), jest to spadek mieszczący się w granicach 6 – 7 proc. Tego rzędu spadki, a nawet większe, w ostatnim 10-leciu niejednokrotnie występowały nawet na największych, najbardziej zakorzenionych i stabilnych giełdach świata. Nie można zaprzeczyć, że począwszy od czerwca br., giełda moskiewska straciła około 37 proc. Podobnie gwałtowne spadki odnotowało także szereg giełd działających na innych rynkach wschodzących, jak np. czołowe giełdy w Chinach i Brazylii. Do spadku wartości moskiewskiej giełdy (MICEX) w pierwszej kolejności przyczyniła się fala negatywnych notowań Gazpromu – jej sztandarowego klienta. Od dawna dla nikogo nie było tajemnicą, że wartość giełdowa Gazpromu nie odpowiadała rzeczywistej wartości rynkowej. Jedną z podstawowych przyczyn tego stanu rzeczy może być nadmierny popyt na jego akcje, spowodowany pogłoską, że po zakończeniu swojej kadencji Putin przejmie kierownictwo nad Gazpromem.

Zdaniem jednego z analityków rynków giełdowych w Europie, jeżeli porównamy czołowe indeksy Rosji i Polski czyli RTS i WIG – oba są obecnie na tym samym relatywnym poziomie, na jakim były w połowie 2006 r.

Spostrzeżenia MFW

Szkoda, że autorzy artykułu nie dostrzegli faktu, że rosyjskie perturbacje na rynkach walutowych i finansowych tak naprawdę rozpoczęły się jeszcze w czerwcu br. Warto się zastanowić nad tym, jakie czynniki legły u ich podstaw, jak również nad tym, co spowodowało, objawianie się na różnych płaszczyznach w czerwcu 2008 r. Na długo jeszcze przed gruzińskim konfliktem Międzynarodowy Fundusz Walutowy w oświadczeniu z 1 czerwca 2008 r. wyraźnie wspominał, że w najbliższym czasie pojawią się w Rosji poważne problemy gospodarcze, mające źródło w całym skomplikowanym splocie przyczyn, a w szczególności związane z:

• przegrzaniem gospodarki,
• odkładaniem koniecznych cyklicznych zmian w polityce fiskalnej,
• nierozwiązanymi problemami w zakresie stabilizacji rubla na światowych rynkach,
• rozwierającymi się nożycami pomiędzy inflacją a przyrostem produktu krajowego brutto.

Ponieważ oświadczenie podane zostało do publicznej wiadomości nie można się dziwić, że światowe ośrodki finansowe stały się ostrożniejsze w kontaktach z Rosją i do chwili uporania się tego kraju z problemami wskazanymi przez IMF, wiele spółek i funduszy będzie wstrzymywać się przed podejmowaniem bardziej ryzykownych transakcji.

Zawikłany epilog

Z pochopną oceną problemów politycznych, narodowych czy gospodarczych rejonów Kaukazu i Zakaukazia trzeba być bardzo ostrożnym. To prawdziwa mieszanka wybuchowa skomplikowanych problemów etnicznych, narodowych, religijnych oraz gospodarczych, nie mówiąc już o politycznych zakusach państw ościennych i światowych mocarstw.


Do problemów tego regionu należy podchodzić ostrożnie i z rozwagą – co można ocenić choćby patrząc na mapę etniczną tamtych terenów. Konfliktowymi obszarami w tym regionie są nie tylko Osetia, Abchazja, Czeczenia czy Inguszetia – nadal tli się konflikt pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem o Górny Karabach, niezbyt stabilna jest sytuacja w azerbejdżańskiej enklawie Nachiczewan, a Kurdowie tylko czekają na okazję, by ustanowić własne niezależne państwo.
Źródło:
Lokata 3,4% na 7 miesięcy, bez wychodzenia z domu i otwierania konta.
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~jaaaa

Co ten gość pisze? Amerykański kryzys nie ma wpływu na giełdę w Moskwie, bzdura! Jak wszedzie spadało, to i tam leciało, aż zawiesili notowania, a jak FED ratuje AIG od upadku, to, jak wszędzie, wzrosty były.

A wracając do Gruzji, to rozumując tak jak autor, budowa tarczy mogła by być pretekstem do konfliktu zbrojnego (bo to przecież nie była by wojna).

!

GPW: największe wzrosty i spadki

IFSA 3,00 10,7%
MOBRUK 19,36 10,6%
VANTAGE 3,07 8,9%
SIMPLE 8,42 -8,3%
GANT 0,20 -4,8%
RONSON 1,42 -4,7%
Akcje: 136 wzrosło, 124 spadło, 74 bez zmian.
Wolumen: 7 996 846 akcji, obrót: 131 194 102 zł
Aktualizacja: 2014-07-22 10:58:58

Księgarnia Bankier.pl

Giełda. Podstawy inwestowania. Wydanie kieszonkowe Giełda. Podstawy inwestowania. Wydanie kieszonkowe Cena: 15,92 zł  Zamów książkę