Prowizja za niski wkład własny – kredytobiorca wygrał w sądzie

analityk Bankier.pl

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego w przypadku kredytów opartych na walutach obcych może stać się swoistą pułapką. Wzrost kursu prowadzi do zwiększenia się długu wyrażonego w złotych, a kredytobiorca zamiast zbliżać się do momentu uwolnienia się od konieczności pokrywania składek, staje przed koniecznością płacenia kolejnych. Niektórzy decydują się na walkę w sądzie i nierzadko znajdują zrozumienie.

Na łamach Bankier.pl wielokrotnie opisywaliśmy sprawy sądowe dotyczące UNWW. Do redakcji zgłosił się niedawno czytelnik, który uzyskał w drugiej instancji prawomocny wyrok nakazujący zwrot nadpłaconych opłat. W tym przypadku jednak kredytobiorcę obciążano nie składką na ubezpieczenie, a „prowizją z tytułu ryzyka udzielenia kredytu z niskim wkładem własnym”. Konstrukcja zabezpieczenia była zatem dość nietypowa, rzadziej spotykana w sądowych bataliach.

W sprawie o prowizję za niski wkład własny pozywającym był pracownik banku
W sprawie o prowizję za niski wkład własny pozywającym był pracownik banku (fot. Krystian Maj / FORUM)

Czytelnik rozpoczął walkę z bankiem od reklamacji. Po jej odrzuceniu skierował sprawę do Arbitra Bankowego, gdzie również odrzucono jego argumenty. Spór w następnej kolejności rozstrzygał Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ (sygn. akt I 1 C 675/16), który odrzucił pozew. Kredytobiorca zaskarżył wyrok, pod koniec czerwca 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku zmienił rozstrzygnięcie pierwszej instancji i nakazał bankowi zwrot wniesionej prowizji wraz z odsetkami (sygn. akt XVI Ca 311/17). Wyrok jest prawomocny, a bankowi nie przysługuje kasacja.

Prowizja zamiast składki

Pozywający zaciągnął w 2011 r. kredyt denominowany w euro w Kredyt Banku, instytucji przejętej później przez Bank Zachodni WBK. Ponieważ kredytobiorca nie posiadał wkładu własnego, bank obciążył go prowizją z tytułu ryzyka udzielenia kredytu z niskim wkładem własnym. Prowizja pobierana jest w okresach 3-letnich do momentu, gdy wskaźnik LTV zobowiązania obniży się poniżej progu 80 proc.

Klient argumentował, że bank już na etapie zawierania umowy był świadomy, że nie powinien pobierać składki UNWW. Już wówczas znane były bowiem korzystne dla klientów rozstrzygnięcia, w tym UOKiK, dotyczące tego rodzaju zabezpieczenia. Zdaniem kredytobiorcy bank zastosował wybieg – w ogólnych warunkach kredytowania zawarł zapis o tym, że bank (a nie klient) opłaca składkę ubezpieczeniową. Z kolei koszt tej składki został przerzucony na klienta za pomocą ujętej w innym paragrafie prowizji, o analogicznej konstrukcji jak rzeczona składka.

Podobnie jak w innych sprawach dotyczących UNWW powód wskazał także, iż UNWW zabezpiecza wyłącznie interes banku, a klient nie ma dostępu do treści umowy łączącej kredytodawcę i ubezpieczyciela. Jednocześnie wskazał, że prowizja nie spełnia warunków definicyjnych umieszczonych w prawie bankowym, gdzie określa się tak wynagrodzenie pobierane za wykonane przez bank konkretne czynności. Argumentacja koncentrowała się podkreśleniu, że zapisy umowy stanowiły postanowienia abuzywne.

Sąd drugiej instancji zmienił wyrok

Sąd I instancji nie dopatrzył się w umowie postanowień niedozwolonych, wytykając przy tym pozywającemu, że jako pracownik banku miał świadomość zasad udzielania kredytów hipotecznych i różnic pomiędzy składką, prowizją a opłatą. Sąd nie przychylił się także do wniosku dowodowego, by bank udokumentował fakt opłacenia składki, którą wyrównywał następnie klient w postaci prowizji.

Sąd II instancji wskazał, że „nie neguje możliwości zawarcia tego typu umów, jednakże sposób ukształtowania obowiązków wynikających z umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego uznał za sprzeczny z dobrymi obyczajami oraz w sposób rażąco naruszający interes konsumenta”.

W uzasadnieniu korzystnego dla klienta orzeczenia podkreślono m.in., że:

  • w wyniku oferowania kredytu bez wkładu własnego bank uzyskał specyficzną korzyść – poszerzył potencjalny rynek, a jednocześnie całość ryzyka wynikającego z tego tytułu przenosił na klienta,
  • pozycja klienta w przypadku kredytu bez wkładu własnego była gorsza niż w przypadku pozostałych klientów – kredytobiorca zobowiązany był do ponoszenia cyklicznych kosztów, o łącznie nieokreślonej wysokości i czasie trwania. „Co więcej, nie uzyskiwał on żadnej osobistej ochrony ubezpieczeniowej, którą objęty był wyłącznie Bank, a teoretycznie był zobowiązany zwrócić ubezpieczycielowi ewentualnie wypłacone odszkodowanie”,
  • podczas wyliczania wysokości prowizji bank „mimo że wyliczenie miało charakter hipotetyczny, nieoparty na transakcji kupna i sprzedaży waluty, dla wyliczenia zadłużenia w stosunku do wartości nieruchomości przyjmował ustalone przez siebie kursy, podrażając tym samym w sposób nieuzasadniony sam koszt kredytu”,
  • „określenie wyłącznie mechanizmu ustalania opłaty (…) w oderwaniu od realnie ponoszonych przez Bank kosztów tego ubezpieczenia, umożliwiając przejmowanie przez Bank nadwyżki opłaty nad kosztami ubezpieczenia stanowi kształtowanie praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami”.

Sąd nie mógł ocenić jaka była relacja pomiędzy ponoszonymi przez bank kosztami ubezpieczenia a prowizją pobieraną od klienta – odpowiedniej umowy nie przedstawiono. Biorąc pod uwagę wszystkie rozważane okoliczności, uznano, że bank jest zobowiązany do zwrotu świadczenia nienależnego. „Fakt ustalenia przez Sąd abuzywności wyżej wskazanych postanowień umowy oraz zasądzenie kwoty dochodzonej wskazuje na konieczność zaprzestania naliczenia prowizji z tytułu udzielenia kredytu z niskim wkładem za kolejne miesiące” – wskazano w uzasadnieniu orzeczenia.

Bank Zachodni WBK poproszony przez nas o przedstawienie komentarza odmówił zaprezentowania stanowiska.

Kontrowersyjne UNWW

Sprawy dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu własnego stanowią najliczniejszą kategorię sporów kredytobiorców „walutowych” z bankami. Jak wynika z przeglądu przeprowadzonego przez Bankier.pl, sądy częściej przychylają się do argumentów klientów. Za każdym razem jednak rozpatrzeniu podlegają konkretne okoliczności, a opisana sprawa może stanowić ilustrację tego, jak bardzo rozbieżne mogą być osądy w tej dziedzinie.

Michał Kisiel

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl