Polka w Ugandzie: Nowe technologie przyjmą się tu szybko [Tam mieszkam]

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Przebywanie tu daje mi mnóstwo radości, życie jest tanie i niewiele do szczęścia potrzeba – tłumaczy pytana o powody przeprowadzki do Ugandy Polka - Justyna Śnieżek.

To położone w Afryce Wschodniej państwo przeciętnemu Polakowi nie kojarzy się z niczym szczególnym, tymczasem sam Winston Churchill miał nazwać je Perłą Afryki. – To naprawdę sympatyczne i normalne miejsce do życia. Nikt tu nie biegnie, biznes kręci się w swoim tempie, ludzie są przyjaźnie nastawieni – przekonuje Polka, która do Ugandy przeniosła się w ubiegłym roku.

Co w takim miejscu może robić Europejczyk? Najczęściej pracować dla organizacji pozarządowych albo w turystyce. – Jeśli nie uda nam się znaleźć pracy u kogoś, zakładamy własną działalność i po sprawie, wszelkie pomysły związane z turystyką czy nowymi technologiami będą jak najbardziej trafione –  o pracy i życiu w Ugandzie, w najnowszej rozmowie z cyklu #TamMieszkam opowiada mieszkająca tam Justyna Śnieżek*.

Justyna Śnieżek - Polka w Ugandzie
Justyna Śnieżek - Polka w Ugandzie

Życie w Ugandzie

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: Jesteś już „Polką w Afryce” czy jeszcze „Polką w podróży”?

Justyna Śnieżek: Teraz już chyba Polką w Afryce, chociaż jeszcze w ubiegłym roku skłaniałabym się bardziej ku drugiemu określeniu. Spędziłam sporo czasu, podróżując i mieszkając za granicą, ale chyba w końcu znalazłam to „swoje miejsce”. Wciąż sporo podróżuję, ale mam już ochotę zostać gdzieś na stałe, mieć swój dom. Ostatnie 10 miesięcy było dla mnie bardzo intensywne, mieszkałam praktycznie na walizkach, przemieszczając się pomiędzy Kenią a Ugandą. Trochę mnie to już zmęczyło.

Przed przeprowadzką do Afryki żyłaś w Niemczech, pracując w turystyce. To miała być przepustka na Czarny Ląd?

Rzeczywiście, pracowałam w turystyce, ale to zamiłowanie do podróży połączyło mnie z tą branżą, nie odwrotnie. Przeprowadzka do Afryki chodziła mi po głowie już od dłuższego czasu. Ten plan kiełkował gdzieś głęboko w mojej głowie od dawna i czekał na odpowiedni moment. Moja pierwsza wizyta na Czarnym Lądzie, w 2009 roku, zaowocowała kolejnymi wizytami. Odwiedziłam kilka krajów Afryki Północnej i całą Afrykę Wschodnią. W kwietniu ubiegłego roku przyjechałam na urlop wielkanocny do Ugandy i zakochałam się w tym kraju. Zaraz po powrocie do Niemiec złożyłam wypowiedzenie, a 3 miesiące później sprzedałam meble, spakowałam plecak i wyjechałam do Ugandy z biletem w jedną stronę. Pomyślałam sobie „jak nie teraz, to kiedy?”.

W jakich okolicznościach myśl o osiedleniu się w Afryce dopadła Cię na dobre?

Ciężko mi powiedzieć, ale chyba momentem przełomowym była moja wizyta w Jinja (miasto w Ugandzie znane ze sportów ekstremalnych), gdzie spędziłam tydzień, pomagając znajomemu prowadzącemu firmę organizującą spływy pontonowe na Nilu. Zdałam sobie sprawę, że przebywanie tu daje mi mnóstwo radości, życie jest tanie i niewiele do szczęścia potrzeba. Zaczęłam podpytywać ludzi o pracę, nawiązywałam znajomości w branży, aby po powrocie mieć od czego zacząć. Wszystko potoczyło się tak szybko, że sama byłam zaskoczona.

Jeszcze niedawno mieszkałaś w Kenii - czym życie tam różni się od codzienności w sąsiedniej Ugandzie?

W Kenii mieszkałam przez 3 miesiące, od stycznia do końca marca tego roku i prawdę mówiąc, nie mogłam się doczekać powrotu do Ugandy. Nairobi [stolica Kenii – red.] to ciekawe miejsce, pełne życia, niezwykle dynamiczne. Wszyscy dokądś biegną, a biznes kręci się na każdym rogu. Nie jest jednak bezpieczne – wyjście z domu po zmroku może mieć dość przykre konsekwencje. Kampala [stolica Ugandy – red.], dla odmiany, żyje własnym życiem – nikt tu nie biegnie, biznes kręci się w swoim tempie, ludzie są przyjaźnie nastawieni i nie zawahają się zagadać z czystej ciekawości.

Różnicę widać też w relacjach międzyludzkich – w Nairobi większość miejsc jest albo dla tutejszych, albo dla ekspatriatów. W Kampali taki podział w moich oczach wydaje się nie istnieć. Tutaj zacierają się różnice dotyczące kultury, pochodzenia czy koloru skóry i to jest w tym miejscu fantastyczne.

Uganda, miasto Jinja - widok na Nil; fot. archiwum prywatne Justyny Śnieżek
Uganda, miasto Jinja - widok na Nil; fot. archiwum prywatne Justyny Śnieżek

Realizacja planu „rzucić wszystko i przeprowadzić się do Ugandy” wymaga jakichś specjalnych formalności?

Jedyną formalnością jest bilet lotniczy i pieniądze na wizę turystyczną (aktualnie 100 USD).

Zdobycie tej wizy przysparza trudności?

Sama wiza to czysta formalność - dla obywateli Polski wydawana jest po przylocie, na lotnisku. Oczywiste jest jednak, że praca na wizie turystycznej jest nielegalna. W tym celu w urzędzie imigracyjnym można nabyć tzw. special pass (koszt ok. 250 USD), czyli krótkoterminowe pozwolenie na pracę. Można się o nie ubiegać trzy razy pod rząd – za pierwszym i drugim razem wydawane jest na 3 miesiące, za trzecim razem już tylko na 2. W sumie można więc pracować tu przez 8 miesięcy bez pełnego pozwolenia na pracę. Do tej pory nie miałam najmniejszych problemów z uzyskaniem special pass w Ugandzie – cała procedura zamknęła się w 10 dniach.

Co do wizy turystycznej - również nie spotkałam osoby, która miałaby z nią jakiekolwiek problemy. Nie wymaga się wcześniejszych rezerwacji hoteli czy planu podróży. Wystarczy powiedzieć jak długo chcemy zostać i dostaniemy wizę od ręki.

Znajomy z Gambii opowiadał, że załatwianie urzędowych spraw w jego kraju to i loteria, i tragedia, i komedia w jednym. W Ugandzie podobnie?

Osobiście nigdy nie doświadczyłam problemów, ale to jeszcze nie znaczy, że ze wszystkim jest łatwo. Szczególnie teraz, po wyborach, dochodzą mnie słuchy od znajomych, że to, co wcześniej załatwiało się szybko i łatwo, idzie nieco bardziej opornie. Loterii nie ma, ale jest za to łapówkarstwo i to na całkiem sporą skalę.

Kto pomógł ci osiedlić się w Afryce? Jak znalazłaś mieszkanie, gdzie szukałaś potrzebnych informacji?

Co do zasady, wszystko dużo łatwiej zorganizować będąc tu na miejscu niż na odległość. Ja praktycznie wszystko załatwiałam sama. Wspominałam, że byłam w Kampali w kwietniu ubiegłego roku na urlopie - wtedy udało mi się poznać miasto i znaleźć znajomych. Przeprowadzka tutaj była więc pewnego rodzaju powrotem. Na początku wynajmowałam pokój przez Airbnb, później dostałam zakwaterowanie od firmy, a aktualnie wynajmujemy dom razem z chłopakiem. Na czas, kiedy mieszkałam w Nairobi, udało mi się znaleźć fantastyczne miejsce przez Facebooka, na grupie dla ekspatriatów. Mieszkałam z Rumunką i Hiszpanką w dwupiętrowym mieszkaniu w bezpiecznej dzielnicy Nairobi.

Praca w Ugandzie

Zmieniłaś kontynent, ale nie branżę – nadal zajmujesz się turystyką.

Pracuję dla wyszukiwarki hoteli Jovago.com, gdzie na co dzień przewodzę działowi social media. W zespole mam osoby zarówno z Afryki (Wschodnia, Zachodnia, Środkowa), jak i takich miejsc jak Pakistan, Birma czy Bangladesz. Cały dzień spędzam więc online i, z racji wielkich odległości, w znacznej mierze na Skype. Zanim zaczęłam tę pracę, nie zdawałam sobie sprawy, jak wymagająca ona będzie pod względem interakcji międzyludzkich. Do Afryki przeniosłam ze sobą swój wyuczony w Niemczech styl pracy oparty o punktualność i perfekcjonizm, co z początku powodowało u mnie ogromną frustrację. Okazało się, że różnice w stylu pracy pomiędzy mną a osobą z Nigerii, Kenii czy Pakistanu są niewyobrażalne. Wymaga to ode mnie niezwykłej elastyczności, cierpliwości i wyrozumiałości. Uczę się tego każdego dnia.

Rynek pracy dla Europejczyków, w takich miejscach jak Uganda, pozwala na swobodną zmianę zatrudnienia już tam na miejscu, czy polecasz dogadywać warunki zawodowe na odległość?

Jeśli ktoś nie boi się porażki, to polecam pakować walizki i załatwiać wszystko na miejscu. Przecież do Europy zawsze można wrócić. Na odległość rzeczy stają się potwornie skomplikowane. Ja przyjechałam w ciemno i przez pierwsze dwa miesiące pracowałam jako freelancerka dla lokalnych firm turystycznych. Wszystkich, dla których pracowałam, poznałam osobiście w Europie na targach turystycznych w Berlinie. Dopiero później wyklarowała mi się propozycja stałej pracy. Oczywiście, miałam plan awaryjny w razie porażki. Jeszcze zanim wyjechałam, dostałam ofertę pracy dla Google w Irlandii, którą odrzuciłam, będąc już w Ugandzie.

Z samą zmianą pracodawcy bywa różnie. Wiąże się to z uiszczeniem opłaty na zmianę pozwolenia na pracę. Nie są to wielkie kwoty, ale to morze kolejnych formalności.

(FORUM)

Nadal sporo podróżujesz. Przemieszczanie się pomiędzy krajami Afryki jest kłopotliwe?

Zależy, o jakich krajach mówimy. Dla przykładu, przemieszczanie się pomiędzy Kenią, Ugandą i Rwandą jest praktycznie bezproblemowe. Jeśli ma się wspomniany wcześniej special pass, nie potrzeba nawet dodatkowej wizy ani opłat. Dla turystów, wystarczy nabyć na lotnisku tzw. East African Visa za 100 USD. Upoważnia nas ona do 3 miesięcy nielimitowanych podróży pomiędzy tymi trzema krajami. Chcąc jednak przekroczyć granicę np. do Demokratycznej Republiko Kongo, potrzebna jest sterta dokumentów, zaproszenia, gwarancja noclegów i tym podobne.

Czytaj dalej: "Wywieziono mnie na obrzeża miasta, okradziono i, grożąc nożem, wyczyszczono konta bankowe" »

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 1 ~ENdiaye

Polscy faceci i ich kompleksy...

! Odpowiedz
1 2 ~ma

~ENdiaye- Co ma opowiadanie głupot z kompleksami?.

! Odpowiedz
1 0 ~ma

Ciekawe czy paniusia też ma problem z dostępem do wody i brak prądu tak jak 90% ludności w Ugandzie ,że taka szczęśliwa jest.A może ta radość wynika z tego ,że zarobkami dorównała do wysokości ugandyjskiego robotnika?.

! Odpowiedz
2 1 ~niepelnosprawny_org

ooooo :I
co za uganda?
to moze tutaj uganda.info.pl

! Odpowiedz
4 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 9 ~sss

Ona w ciąży ??Teraz rozumiem miłość do Ugandy. Jednak proszę uważać Dzietność w tym kraju to 7 dzieci na 1 matkę

! Odpowiedz
2 4 ~Idi_Amin

Będę ją zjadł.

! Odpowiedz
3 6 ~LinuxMint_17_3_User

Zauważcie jakże jak jest ciekawy temat i cieszy się powodzeniem to zaraz znika z głównej, A badziewi-owe tematy potrafią trzymać i cztery dni na głównej. Przykład, najlepszy temat mówiący prawdę jaki bankier miał w ogóle skasowano z głównej w parę godzin. Przykład. Nowy ład gospodarczy świata. link bo jeszcze tam siedzi. http://www.bankier.pl/wiadomosc/Nowy-lad-gospodarczy-swiata-rozmowa-z-prof-Wojciechem-Morawskim-7367855.html?comments=1#boxArticleComment

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 6 ~murzynek

Nie czekaj na uchodźców, jedź tam oni tam są

! Odpowiedz
3 15 ~Krzysiekemigrant

Też często podróżuję po świecie - i wiele widziałem. ta Pani chyba cały czas chodzi najarana, że tak wychwala Ugandę - bo bzdury gada

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl