Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2005-03-04 06:23 Źródło: Piotr Kuczyński - WGI

Piotr Kuczyński - WGI

Polityka a rynek: Jaki wpływ na dolara i złotego ma sytuacja geopolityczna


Niemal codziennie politycy starają się wpłynąć swoimi wypowiedziami na sytuację na rynku walutowym. Amerykańska administracja twierdzi na przykład, że nadal podtrzymuje politykę silnego dolara, ale inwestorzy dobrze wiedzą, że tak naprawdę Stany Zjednoczone chcą osłabić swoją walutę. Jaki wpływ sytuacja geopolityczna będzie miała na notowania dolara i złotego w 2005 r.?


W 2004 r. trzyletni trend na rynku dolara został utrzymany. Waluta amerykańska traciła nie tylko do euro, ale i do innych głównych walut światowych. Powodem tego były amerykańskie deficyty: obrotów bieżących i budżetowy. USA, żeby je sfinansować potrzebują wpływu z zagranicy 2,6 mld USD w każdy dzień roboczy. Amerykańska administracja twierdzi, że nadal podtrzymuje politykę silnego dolara, ale inwestorzy wiedzą, że tak naprawdę Stany Zjednoczone chcą osłabić swoją walutę. Słaby dolar ma pomagać eksportowi (zwiększając konkurencyjność gospodarki) i zniechęcać do kupna zagranicznych produktów, a co za tym idzie zwiększać wzrost gospodarczy i zmniejszać deficyt handlowy. Takie wyrównanie poziomów (teraz duże nadwyżki są w Azji i Eurolandzie, a deficyt w USA) byłoby dla gospodarki światowej korzystne, ale pojawiają się też problemy.

Lepszy słaby czy mocny?

Im słabszy dolar, tym droższe stają się surowce. Utrudnia to zmniejszenie amerykańskiego deficytu. Po drugie, za dużą część deficytu odpowiada import z Chin, które utrzymują ścisłe powiązanie swojego juana z dolarem. Zdaniem większości analityków waluta chińska jest co najmniej 20 proc. niedowartościowana. Nie wiadomo, co tak naprawdę zrobią Chiny, ale należy założyć, że polityczne naciski z USA będą tak silne, że władze chińskie dopuszczą do aprecjacji dolara. Wynikiem takiej decyzji byłoby znaczne wzmocnienie walut azjatyckich i spowolnienie ich gospodarek. Można jednak twierdzić, że nie pomoże to gospodarce amerykańskiej, a co za tym idzie i światowej.

Kolejnym problemem jest szybkość, z jaką będzie się osłabiał dolar. Jeśli osłabienie będzie stopniowe (takie jak w 2004 r.), to gospodarka światowa będzie miała czas na zaadaptowanie się do nowych warunków. Jeśli będzie szybkie, wtrąci Euroland i kraje Azji w recesję i pociągnie za sobą USA. Osłabienie dolara nie jest szybsze tylko dlatego, że podtrzymują go, kupując amerykańskie obligacje, kraje Azji i członkowie OPEC. Dla nich im silniejszy dolar, tym lepiej. Jest jednak gdzieś przysłowiowa granica bólu – straty kapitałowej – i jeśli zostanie przekroczona, może okazać się, że kraje te nie zaczną sprzedawać obligacji, ale wystarczyłoby, żeby przestały kupować, by w ciągu kilku miesięcy znacznie wzrosła ich rentowność, spadły indeksy giełdowe i zanurkował dolar (nawet do 1,60 USD w stosunku do euro), a takiej szybkości przeceny rynki finansowe by nie wytrzymały.

Uczeń czarnoksiężnika

Trudno oczekiwać, żeby sytuacja w Iraku w 2005 r. poprawiła się i że nie będzie miało znaczenia, kto będzie rządził. Sytuacja może się dodatkowo pogarszać, ponieważ dla mitycznej już Al Kaidy darem z niebios jest obecność Amerykanów w tym miejscu globu – możliwe są ataki, bez konieczności podejmowania prób przerzucenia terrorystów do USA. Media starają się pomniejszyć znaczenie sytuacji w Iraku i rzeczywiście inwestorzy prawie na nią nie reagują. W zasadzie słusznie, ponieważ nie ma ona bezpośredniego przełożenia na gospodarkę. Jeśli ma, to jest on wręcz pozytywny, bowiem im więcej sprzętu wojskowego Stany Zjednoczone zużyją, tym więcej trzeba go będzie wyprodukować, a to wpłynie na wzrost PKB. Tak to właśnie jest z PKB – jego wzrost wcale nie musi oznaczać poprawy sytuacji całego społeczeństwa. Jedno jest pewne – ataki powstańców irackich na ropociągi zapewne się nasilą i prawie pewne jest, że zaostrzy się sytuacja w Arabii Saudyjskiej. W dalszym ciągu z analizy technicznej wynika, że cena ropy powinna w ciągu roku czy dwóch przekroczyć 70 dolarów za baryłkę, a tego gospodarka światowa by już nie wytrzymała. Pod uwagę należy również wziąć fakt, że każde kolejne uderzenie terrorystów na terytorium Stanów Zjednoczonych wymusi wzrost cen ropy. Korelacja jest całkiem duża.

Zapewne administracja amerykańska, osłabiając swoją walutę, nie docenia mobilności i siły rynków walutowych. Na rynku dziennie obraca się już 2 000 mld USD. Obroty kilku dni są większe od wszystkich obrotów towarowych na świecie w ciągu roku. Dowodzi to, jaka jest skala i siła kapitału spekulacyjnego, który w ciągu ostatnich lat XX w. dostał w prezencie liberalizację przepisów i niezwykłe wzmocnienie infrastruktury technicznej, pozwalającej na błyskawiczny transfer miliardów dolarów w każdy zakątek świata. Może się okazać, że uruchomiony został proces, który ciężko będzie zatrzymać, a USA zachowały się jak uczeń czarnoksiężnika. Łatwo jest bowiem na rynkach finansowych jakiś proces uruchomić, a trudno zatrzymać. Już obecnie pojawiają się głosy (Rosja, Indonezja) o konieczności zmiany struktury rezerw walutowych: więcej euro, mniej dolara, a wiele krajów walczy o to, by ich waluta była jak najsłabsza (Brazylia, Węgry, Słowacja).

Problemowy złoty

Mimo takiej sytuacji z kilku powodów analitycy WGI zakładają jednak wzmocnienie dolara w pierwszym kwartale 2005 r. Sentyment był przed końcem roku tak jednoznacznie antydolarowy, że musiało skończyć się korektą. Od kilku lat w pierwszej części roku dolar zyskuje, ponieważ mniejszą uwagę przywiązuje się do deficytu obrotów bieżących i budżetowego. Bardzo prawdopodobne jest również, że wkrótce EBC obniży stopy, a Fed z pewnością je podniesie i będzie podnosił aż do poziomu 3,5 proc. Pod koniec roku wartość dolara może znacznie zbliżyć się do 1,50 za euro. Zakładamy, że można będzie oczekiwać mniejszych zakupów obligacji ze strony krajów OPEC (tańsza ropa), powody fundamentalne dla słabego dolara nie znikną (deficyty budżetowe), dane makro nie będą tak dobre, jak oczekuje tego rynek i zacznie się dyskontowanie odejścia Alana Greenspana (w 2006 r.).

Osobnym problemem jest złoty. Nasza waluta jest mocno skorelowana z euro, ale w 2005 r. będzie miała swoje własne problemy. Na czerwiec planowane są wybory parlamentarne, wydaje się jednak, że ilość afer i spraw do rangi afer urastających jest tak duża, że trudno będzie ten Sejm doprowadzić do końca kadencji. Nie znaczy to też jednak, że nowy będzie lepszy. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że do Sejmu dostaną się ugrupowania gospodarczo lewicowe (PiS, Samoobrona, LPR, może PSL i SLD lub SdPl) i jednocześnie w olbrzymiej większości prawicowe obyczajowo, a przede wszystkim populistyczne.

Uśmiech losu

Wielu analityków nie może podpisać się pod tym, co powiedział Dariusz Rosati. Stwierdził, że on „jako ekonomista uważa, że w 2005 r. złoty będzie się wzmacniał”. Jako ekonomista.... Gdyby rzeczywiście ekonomiści mieli takie same poglądy i do tego zazwyczaj mieli rację, to świat byłby piękny. Zdaniem analityków WGI złoty będzie na koniec roku słabszy i jego wartość spadnie do 4,28 za euro. Powody do takiego osłabienia są, choć mało kto docenia problemy, jakie mogą wyniknąć z polityki (podwójne wybory). Jeśli nie wystarcza to, że niemożliwe jest stworzenie przez koalicję PO i PiS sensownego programu gospodarczego czy nowelizacja budżetu, to może chwila zastanowienia spowoduje uświadomienie sobie, że aby wprowadzić euro trzeba zmienić Konstytucję (Art. 227)? W nowym Sejmie zabraknie większości, która by tego chciała. Wejście do ERM2, w którym musimy przebywać przez dwa lata, zostanie odłożone na czas bliżej nieokreślony. Pytanie do ekonomistów: czy decyzja o przesunięciu daty wejścia do strefy euro nie wywoła osłabienia złotego? Poza tym z czasem może powstać całkiem inna, bardzo egzotyczna koalicja, bo gospodarcze połączenie PO i PiS wydaje się na dłuższą metę nieprawdopodobne. Spadek kursu EUR/PLN w okolice 4,30 byłby w tej sytuacji uśmiechem losu.

Piotr Kuczyński
Warszawska Grupa Inwestycyjna





250 Wizytówek Premium za jedyne 14zł
dodatkowo metalowy wizytownik ZA DARMO!
Ponad 4000 gotowych wzorów do wyboru
Zamów teraz!
Komentarze do artykułu

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail:

Centrum Finansowe

Zamów online produkty finansowe: