Polisy posagowe: Jak walczyć o wyższe wypłaty

W ostatnim czasie wiele spośród popularnych również w połowie lat 80. ubiegłego stulecia umów ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci dobiegło końca. To samo czeka wkrótce pozostałe polisy posagowe zawierane w tamtym okresie. Okresy ubezpieczenia wynosiły często 18-20 lat. Nikt się wówczas nie spodziewał, że w dość krótkim czasie po zawarciu umowy kraj ogarnie hiperinflacja. W jej wyniku składki miały już tylko symboliczne znaczenie, co też często skłaniało PZU do zwalniania ubezpieczających z opłacania składek przez kolejne lata trwania ubezpieczenia. W efekcie uposażeni z takich polis, z reguły młode osoby u progu dorosłego życia, otrzymują od zakładu ubezpieczeń propozycję wypłaty (tytułem świadczenia z polisy posagowej) kwoty daleko odbiegającej od oczekiwań. Jak należy zareagować, ile żądać i czy wystąpić przeciwko ubezpieczycielowi do sądu? - oto najczęściej pytają Czytelnicy.

Ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci (nazywane polisami posagowymi) są odmianą ubezpieczeń osobowych i mają za zadanie zapewnienie uposażonemu dziecku środków materialnych w przypadku osiągnięcia przez nie określonego wieku (np. 21 lat), rozpoczęcia studiów czy zawarcia związku małżeńskiego. W przypadku natomiast zgonu ubezpieczającego (rodzica) w czasie trwania ubezpieczenia, zakład ubezpieczeń zobowiązywał się również wypłacać uposażonemu dziecku rentę miesięczną, której wysokość określały ogólne warunki ubezpieczenia. Uprawnionym do odbioru świadczenia jest na ogół dorosłe już dziecko (uposażony). Świadczenia te wypłaca PZU Życie SA, który na początku lat 90. przejął portfel polis posagowych od Państwowego Zakładu Ubezpieczeń.

Propozycja do odrzucenia

Wiele osób otrzymując propozycję wypłaty świadczenia z polisy posagowej sądzi zapewne, że to wolne żarty. Czasem może przyjść nam na myśl, że to jedynie zaliczka, a reszta płatna będzie później. Nic z tego, jeżeli uprawniony do odbioru świadczenia bez żadnych zastrzeżeń przyjmie przyznaną mu kwotę, o reszcie może już właściwie zapomnieć. W tym samym momencie utraci bowiem możliwość żądania waloryzacji świadczenia. Przyjęcie bowiem zaproponowanego przez zakład ubezpieczeń świadczenia bez zastrzeżenia, że domagamy się czegoś więcej lub że traktujemy kwotę nominalną tylko jako świadczenie częściowe, przemawia niestety za uznaniem, iż zakład ubezpieczeń całkowicie wywiązał się ze swoich obowiązków wynikających z umowy. A ponieważ waloryzacji sądowej nie podlegają spełnione świadczenia, walka o "resztę" byłaby praktycznie skazana na porażkę. Wprawdzie w wyroku z dnia 14 listopada 1995 r. (sygn. akt II CRN 142/95) Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że wezwanie przez ubezpieczyciela do podjęcia sumy ubezpieczenia, która w sposób oczywisty nie odpowiada celowi dla jakiego umowa była zawarta oraz jednoczesne nieuprzedzenie ubezpieczonego o możliwości utraty żądania waloryzacji świadczenia w razie przyjęcia sumy ubezpieczenia bez zastrzeżeń, nie może być uznane za wykonanie zobowiązania - to jednak spotkał się on niemal z powszechną krytyką.

Najbezpieczniej jest więc w ogóle odmówić przyjęcia świadczenia i zażądać jego podwyższenia (waloryzacji). Ewentualnie możemy przyjąć gotówkę, lecz należy jednocześnie wyraźnie zastrzec, że nie zwalnia to zakładu ubezpieczeń z wypłaty całego należnego nam świadczenia z umowy ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci.

Powyższe uwagi są o tyle istotne, że młode osoby uprawnione do odbioru odpowiedniej sumy, mogą zupełnie nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji prostego przyjęcia pieniędzy.

Gdzie się odwołać?

Jeżeli zaproponowana wysokość świadczenia z polisy posagowej nam nie odpowiada, możemy w pierwszej kolejności skorzystać z wewnątrzzakładowego trybu odwoławczego. Jeżeli ubezpieczyciel nie informuje nas o tym w samym piśmie wzywającym do odbioru pieniędzy, to z pewnością któryś z pracowników zakładu udzieli nam stosownych wyjaśnień przez telefon czy też w czasie osobistego kontaktu. Uzyskanie takich informacji nie jest jednak niezbędne do tego, by odmownie odpowiedzieć na propozycję ubezpieczyciela. W ten sposób możemy np. liczyć na kilkakrotne podwyższenie oferowanej nam kwoty. Często jednak i to nie wystarcza. Uzyskanie większej sumy możliwe jest dopiero w sądzie. W ewentualnym pozwie należy żądać waloryzacji świadczenia zakładu ubezpieczeń z uwagi na zaistniałą pod koniec lat 80. na początku lat 90. (a więc po zawarciu umowy ubezpieczenia, lecz jeszcze przed jej wykonaniem) istotną zmianę siły nabywczej pieniądza. Podstawę prawną stanowi tutaj art. 3581 § 3 Kodeksu cywilnego. Możliwość waloryzacji nominalnej wysokości sumy ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci potwierdził wyraźnie Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 10 kwietnia 1993 r. (sygn. akt III CZP 126/91).

Co podlega waloryzacji?

Sprawa choć często łatwa do wygrania, to może przysporzyć sporo kłopotów, choćby z obliczeniem należnego świadczenia. Wspomniany już art. 3581 § 3 K.c. stwierdza jedynie, że w razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub umowie. Brak zatem jakichś konkretnych wskazówek co do mierników waloryzacji. Stąd też nie ma jednego uniwersalnego sposobu waloryzowania świadczeń. Przeważać zdaje się jednak metoda polegająca na ustaleniu, ile średnich pensji wynosiła w dacie podpisania polisy kwota, która miała być wypłacona dziecku (uposażonemu) w razie zajścia przewidzianego w umowie ubezpieczenia zdarzenia. Uzyskaną liczbę mnoży się potem przez obecne średnie wynagrodzenie.

I tu zatrzymajmy się na chwilę. Z pytań nadsyłanych przez naszych Czytelników wynika, że problemów nastręcza odpowiedź na pytanie, która kwota podlega waloryzacji: suma ubezpieczania czy może kwota (suma) uposażenia, która miała zostać wypłacona na koniec okresu ubezpieczenia. Jest to o tyle istotne, że kwota uposażenia jest znacznie wyższa od tej pierwszej sumy - tym samym współczynnik średnich miesięcznych pensji będzie wyższy. Podobne do Czytelników wątpliwości miały zresztą również sądy w sprawie pani Agaty D. Umowa ubezpieczenia została zawarta na jej rzecz w 1984 r. Suma ubezpieczenia wynosiła 98.000 starych zł, natomiast składka - płatna jednorazowo - ustalona została na kwotę 50.000 st. zł. Na koniec okresu ubezpieczenia, który wynosił 15 lat, zakład ubezpieczeń miał wypłacić uposażonej sumę uposażenia, która jako suma ubezpieczenia, podlegająca corocznemu wzrostowi o 11%, wyliczona została na kwotę 259.700 st. zł. Po okresie ubezpieczenia (w 1999 r.) ubezpieczyciel zaproponował wypłatę zwaloryzowanej sumy ubezpieczenia do kwoty 4.000 nowych zł. Pani Agata nie zgodziła się na tak niską kwotę i wystąpiła do sądu. Sąd okręgowy zasądził na jej rzecz kwotę 12.426,96 zł, a więc ponad trzykrotnie wyższą niż proponował ostatecznie zakład ubezpieczeń.

Jak sąd doszedł do tego wyniku? Mianowicie za podstawę waloryzacji przyjął sumę uposażenia (tj. 259.700 st. zł), która stanowiła w 1984 r. aż 15,42 średnich miesięcznych wynagrodzeń. Wskaźnik ten po przemnożeniu przez średnie miesięczne wynagrodzenia w sferze przedsiębiorstw bez wypłat z zysku w 1999 r. dało kwotę 22.191 zł. Została ona pomniejszona o kwotę 4.438,20 zł, stanowiącą wzrost składki w związku z jej zwaloryzowaniem. Z pozostałych 17.752,80 zł sąd zasądził na rzecz pani Agaty 70% tej sumy, czyli kwotę 12.426,96 zł. Uznał bowiem, że skutkami inflacji powinny zostać obciążone obie strony w proporcji 70% ubezpieczyciel i 30% uposażona.

Sąd Apelacyjny nie był już taki hojny, lecz jak się później okazało jego wyliczenia były błędne. Za podstawę waloryzacji przyjął bowiem nie kwotę (sumę) uposażenia, lecz sumę ubezpieczenia, która po podzieleniu przez średnie wynagrodzenie z 1984 r. dała znacznie niższy wskaźnik, wynoszący tylko 5,82. W efekcie uposażona miałaby otrzymać jedynie 5.656,09 zł. Na skutek jej kasacji sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który w wyroku z dnia 12 lutego 2003 r. (sygn. akt I CKN 1/2001) stwierdził, że w wypadku umowy ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci przedmiotem waloryzacji jest ustalona kwota uposażenia, a nie suma ubezpieczenia, która służy wyznaczeniu górnej granicy odpowiedzialności ubezpieczyciela. Było to rzecz jasna rozstrzygnięcie korzystne zarówno dla samej zainteresowanej (Agaty D.), jak i tysięcy innych osób uprawnionych do świadczeń z polis posagowych.

Problem dewaluacji składki

Jednym z istotnych argumentów po stronie ubezpieczyciela broniącego się przed waloryzacją świadczenia z polisy posagowej jest to, że w trakcie trwania ubezpieczenia dewaluacji uległy także wpłacane przez ubezpieczającego składki. W przedstawionej wyżej sprawie znalazło to odzwierciedlenie w zwaloryzowaniu przez sąd okręgowy również składki ubezpieczeniowej i jej odjęciu od kwoty należnej do wypłaty. Warto jednak przypomnieć niedawną uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 4 marca 2005 r. (sygn. akt III CZP 91/04), z której wynika, że deprecjacja składki określonej umową ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci może wpłynąć na wysokość waloryzowanego świadczenia należnego uprawnionemu, jeżeli zakład ubezpieczeń wykaże, że podjął starania o podwyższenie składki w okresie gdy istniał obowiązek jej zapłaty przez ubezpieczającego. Niestety, nie ma jeszcze uzasadnienia tej uchwały. Jak tylko zostanie sporządzone, nie omieszkamy poinformować o tym naszych Czytelników.

autor: Tomasz Konieczny
Gazeta Podatkowa Nr 162 z dnia 2005-07-28
Źródło:
Apartamenty w Górach i nad Morzem. Zarabiaj do 8% rocznie
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~asdfaf

zobacz sobie tutaj:

http://lepsze-ubezpieczenie.blogspot.com

! Odpowiedz
0 0 ~Angela

witam, miałam problemy z polisą PZU - skorzystałam z pomocy Biura Wywiadu Gospodarczego i pomogli mi wygrać naprawdę fajne pieniądze - firma godna polecenia! pozdrawiam - jak ktoś potrzebuje pomocy to podaję do nich maila biurowywiadugospodarczego@interia.pl
Angela z Wrocławia

!