2010-07-30 06:00 Źródło: Krzysztof Kolany - Bankier.pl
Odradza się amerykański apetyt na ropę
Choć zapasy ropy w Stanach Zjednoczonych pozostają blisko rekordowych poziomów, to sytuacja na amerykańskim rynku paliw prezentuje się znacznie lepiej niż rok temu. Rafinerie pracują pełną parą, rośnie import surowca, a zapotrzebowanie odbiło się od dna.
Najnowszy raport Departamentu Energii znów zaskoczył analityków. Zapasy surowej ropy wzrosły aż o 7,3 mln baryłek, czyli 4,6-krotnie mocniej od prognoz. Stan rezerw komercyjnych sięgnął 360,8 mln baryłek i jest o 3,7% wyższy niż przed rokiem, gdy amerykańska gospodarka zaczynała podnosić się po najcięższej recesji od trzech dekad. Zapasy destylatów (czyli głównie oleju napędowego) zwiększyły się o 1,15 mln baryłek, osiągając najwyższy stan od października, gdy niemal wyrównały rekord z początku lat 80-tych.
Źródło: dane EIA, opracowanie Bankier.pl
Jednakże wysoki stan zapasów to tylko jedna strona medalu. Bowiem amerykański rafinerie pracują pełną parą – wykorzystanie mocy produkcyjnych od trzech tygodni przekracza 90%. W minionym tygodniu w USA produkowano średnio 9.648 baryłek benzyny dziennie, czyli najwięcej w dziejach amerykańskiego przemysłu naftowego. Warto podkreślić, że produkcja ta nie zalega w magazynach, ponieważ zapasy gotowej benzyny od marca utrzymują się na stosunkowo stabilnym poziomie. Skutkiem rekordowej produkcji jest rosnący import ropy do USA. W zeszłym tygodniu Amerykanie sprowadzali przeciętnie 11,15 mln baryłek dziennie, czyli aż o 11,8% więcej niż tydzień wcześniej. To najwyższy wynik od czterech lat i jeden z najwyższych w historii.
Źródło: dane EIA, opracowanie Bankier.pl
Rosnąca produkcja w amerykańskich rafineriach nie bierze się znikąd. W trakcie ostatnich czterech miesięcy marże rafineryjne w Stanach Zjednoczonych osiągnęły najwyższy poziom od zimy ubiegłego roku. Rafineriom po prostu opłaca się kupować jak najwięcej ropy i produkować jak najwięcej benzyny i pozostałych destylatów. Przeciętna cena detaliczna galona benzyny w USA od dwóch miesięcy utrzymuje się na poziomie ok. 2,75$ (czyli ok. 2,21 zł za litr) i waha się od 2,59$ na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej do 3,13$ w Kalifornii. Rok temu przeciętna cena paliwa wynosiła 2,50$, a w połowie lipca ’08 osiągnęła rekordowy poziom 4,11$ za galon. W relacji rocznej (lipiec do lipca) cena detaliczna benzyny wzrosła mocniej niż notowania ropy naftowej.
Źródło: BP. Średnie kwartalne marże rafineryjne na zachodnim wybrzeżu USA.
Ale największy przełom nastąpił po stronie popytu. Pomimo bardzo wysokiego bezrobocia (9,5% oficjalnie i ponad 16% faktycznie) oraz bardzo niepewnej sytuacji gospodarczej Amerykanie nie porzucili swych narodowych zwyczajów i nadal tłumnie ruszają na drogi w sezonie urlopowym. W rezultacie w lipcu średnie dzienne zużycie ropy wyniosło 19,4 mln baryłek. To o 2,8% więcej niż rok temu, ale wciąż wyraźnie mniej niż przed recesją. W latach 2004-08 średnie lipcowe zapotrzebowanie na „czarne złoto” kształtowało się na poziomie 20,64 mln baryłek dziennie. Było więc o 6,6% wyższe od obecnego.
Źródło: dane EIA, opracowanie Bankier.pl
Sytuacja prezentuje się zatem lepiej niż rok temu, ale amerykańskiemu rynkowi paliw wciąż daleko do formy sprzed recesji. O ile popyt na benzynę (stanowiący niemal połowę zużycia ropy w USA) trzyma się dobrze, to w ostatnich tygodniach bardzo słabo prezentuje się popyt na olej napędowy. Czyli paliwo wykorzystywane głównie w transporcie towarów. Jest to więc kolejny sygnał ostrzegawczy, że z amerykańską gospodarką nie dzieje się dobrze.
Zapewne dlatego od maja notowania ropy nie rosną. Od lokalnego szczytu na poziomie 89,54$ (ropa Brent) czarny surowiec doznał głębokiej przeceny w rejon 70$, co oznaczało spadek aż o 22%. Od czerwca notowania ropy wahają się w przedziale 70-80$ za baryłkę, gdzie górna granica tego przedziału uważana jest przez analityków za zbyt wysoki poziom dla konsumentów. Ewentualne wybicie górą z dwumiesięcznej konsolidacji będzie uzależnione od dwóch czynników. Oprócz nastrojów na rynkach finansowych liczyć się będzie stan popytu na paliwa w USA po zakończeniu sezonu wakacyjnych wojaży. Przy czym nie ma co liczyć na powrót dziennego zużycia w rejon 20 mln bpd. Zaś każdy wynik powyżej 19 mln bpd rynek powinien uznać za satysfakcjonujący.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
Najnowszy raport Departamentu Energii znów zaskoczył analityków. Zapasy surowej ropy wzrosły aż o 7,3 mln baryłek, czyli 4,6-krotnie mocniej od prognoz. Stan rezerw komercyjnych sięgnął 360,8 mln baryłek i jest o 3,7% wyższy niż przed rokiem, gdy amerykańska gospodarka zaczynała podnosić się po najcięższej recesji od trzech dekad. Zapasy destylatów (czyli głównie oleju napędowego) zwiększyły się o 1,15 mln baryłek, osiągając najwyższy stan od października, gdy niemal wyrównały rekord z początku lat 80-tych.
Jednakże wysoki stan zapasów to tylko jedna strona medalu. Bowiem amerykański rafinerie pracują pełną parą – wykorzystanie mocy produkcyjnych od trzech tygodni przekracza 90%. W minionym tygodniu w USA produkowano średnio 9.648 baryłek benzyny dziennie, czyli najwięcej w dziejach amerykańskiego przemysłu naftowego. Warto podkreślić, że produkcja ta nie zalega w magazynach, ponieważ zapasy gotowej benzyny od marca utrzymują się na stosunkowo stabilnym poziomie. Skutkiem rekordowej produkcji jest rosnący import ropy do USA. W zeszłym tygodniu Amerykanie sprowadzali przeciętnie 11,15 mln baryłek dziennie, czyli aż o 11,8% więcej niż tydzień wcześniej. To najwyższy wynik od czterech lat i jeden z najwyższych w historii.
Rosnąca produkcja w amerykańskich rafineriach nie bierze się znikąd. W trakcie ostatnich czterech miesięcy marże rafineryjne w Stanach Zjednoczonych osiągnęły najwyższy poziom od zimy ubiegłego roku. Rafineriom po prostu opłaca się kupować jak najwięcej ropy i produkować jak najwięcej benzyny i pozostałych destylatów. Przeciętna cena detaliczna galona benzyny w USA od dwóch miesięcy utrzymuje się na poziomie ok. 2,75$ (czyli ok. 2,21 zł za litr) i waha się od 2,59$ na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej do 3,13$ w Kalifornii. Rok temu przeciętna cena paliwa wynosiła 2,50$, a w połowie lipca ’08 osiągnęła rekordowy poziom 4,11$ za galon. W relacji rocznej (lipiec do lipca) cena detaliczna benzyny wzrosła mocniej niż notowania ropy naftowej.
Ale największy przełom nastąpił po stronie popytu. Pomimo bardzo wysokiego bezrobocia (9,5% oficjalnie i ponad 16% faktycznie) oraz bardzo niepewnej sytuacji gospodarczej Amerykanie nie porzucili swych narodowych zwyczajów i nadal tłumnie ruszają na drogi w sezonie urlopowym. W rezultacie w lipcu średnie dzienne zużycie ropy wyniosło 19,4 mln baryłek. To o 2,8% więcej niż rok temu, ale wciąż wyraźnie mniej niż przed recesją. W latach 2004-08 średnie lipcowe zapotrzebowanie na „czarne złoto” kształtowało się na poziomie 20,64 mln baryłek dziennie. Było więc o 6,6% wyższe od obecnego.
Sytuacja prezentuje się zatem lepiej niż rok temu, ale amerykańskiemu rynkowi paliw wciąż daleko do formy sprzed recesji. O ile popyt na benzynę (stanowiący niemal połowę zużycia ropy w USA) trzyma się dobrze, to w ostatnich tygodniach bardzo słabo prezentuje się popyt na olej napędowy. Czyli paliwo wykorzystywane głównie w transporcie towarów. Jest to więc kolejny sygnał ostrzegawczy, że z amerykańską gospodarką nie dzieje się dobrze.
Zapewne dlatego od maja notowania ropy nie rosną. Od lokalnego szczytu na poziomie 89,54$ (ropa Brent) czarny surowiec doznał głębokiej przeceny w rejon 70$, co oznaczało spadek aż o 22%. Od czerwca notowania ropy wahają się w przedziale 70-80$ za baryłkę, gdzie górna granica tego przedziału uważana jest przez analityków za zbyt wysoki poziom dla konsumentów. Ewentualne wybicie górą z dwumiesięcznej konsolidacji będzie uzależnione od dwóch czynników. Oprócz nastrojów na rynkach finansowych liczyć się będzie stan popytu na paliwa w USA po zakończeniu sezonu wakacyjnych wojaży. Przy czym nie ma co liczyć na powrót dziennego zużycia w rejon 20 mln bpd. Zaś każdy wynik powyżej 19 mln bpd rynek powinien uznać za satysfakcjonujący.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
Zobacz też:
» Greckie problemy Stanów Zjednoczonych
» Tanieje benzyna i olej napędowy z PKN Orlen
» Stacje Neste mają nowego konkurenta?
» Greckie problemy Stanów Zjednoczonych
» Tanieje benzyna i olej napędowy z PKN Orlen
» Stacje Neste mają nowego konkurenta?


Dodaj komentarz