Morawiecki: NBP i KSF pracują nad rekomendacjami ws. kredytów frankowych

Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki powiedział w poniedziałek, że NBP i Komitet Stabilności Finansowej pracują nad szczegółowymi rekomendacjami, mającymi przyspieszyć działania banków w kierunku dobrowolnej konwersji kredytów frankowych.

Morawiecki: NBP i KSF pracują nad rekomendacjami ws. kredytów frankowych
Morawiecki: NBP i KSF pracują nad rekomendacjami ws. kredytów frankowych (fot. P. Tracz / Kancelaria Premiera)

"Co do kredytów frankowych, to tutaj, jak rozumiem, Narodowy Bank Polski i Komitet Stabilności Finansowej (...) pracują nad szczegółowymi rekomendacjami, w ślad za ustawą zaproponowaną przez pana prezydenta, żeby nie tylko spready były tą częścią, która ma podlegać dodatkowej weryfikacji, ale żeby również popychać banki w kierunku dobrowolnej konwersji szybciej, bo ten proces przebiega za wolno" - powiedział Morawiecki w poniedziałek w Polsat News.

Jak mówił, chodzi również o to, o co "też pytają klienci, czyli klauzule abuzywne (niedozwolone - PAP), które zostały określone jako takie przez sądy, to też jak najbardziej, one jak najszybciej powinny zostać wdrożone w relacji pomiędzy kredytobiorcą i bankiem".

W kontekście notowań walutowych Morawiecki ocenił ponadto, że obecne "względne osłabienie złotówki w krótkiej perspektywie jest dla eksporterów korzystne i (...) pomoże też gospodarce w 2017 roku".

Był też pytany, jak ocenia podatek bankowy, który dał do budżetu na 2016 r. mniej, niż planowano. "Nigdy nie jest tak, że przy pierwotnym planowaniu wszystko się zgodzi co do ostatniej złotówki, więc ja oceniam go (podatek) na poziomie bardzo przyzwoitym; to, co zostało wdrożone, było bardzo dobrze zaplanowane i zrealizowane, wpływ na gospodarkę uważam, że był bardzo umiarkowany, więc ta danina jest na pewno potrzebna, ona pomaga zresztą sfinansować 500 zł na dziecko czy inne wydatki socjalne i w tym kontekście na pewno odegrał swoją bardzo pozytywną rolę" - wskazał Morawiecki.

Z informacji przekazanych PAP przez NBP wynika, że do końca marca 2017 r. Grupa Robocza Komitetu Stabilności Finansowej wypracuje mechanizmy dotyczące "zastosowania instrumentów nadzorczych i regulacyjnych, których wdrożenie kreowałoby bodźce do podejmowania przez banki oraz klientów wspólnych, dobrowolnych decyzji dotyczących restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych".

"Po zakończeniu prac grupy ich wyniki zostaną w pierwszej kolejności przedstawione Komitetowi Stabilności Finansowej, który podejmie następnie na tej podstawie stosowne decyzje co do dalszych działań" - poinformował bank centralny.

W sierpniu trafił do Sejmu projekt prezydencki, który przewiduje, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały. Projekt ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 r. do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej" (26 sierpnia 2011 r.). Dotyczyć ma konsumentów, a także tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które nie dokonywały odpisów podatkowych w związku z kredytami.

Minister w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński podkreślał w październiku w Sejmie - przedstawiając w ramach pierwszego czytania prezydencki projekt o zwrocie spreadów frankowiczom - że to ledwie pierwszy etap rozwiązania problemu frankowiczów. Przypomniał o rozwiązaniach, wypracowywanych w ramach KSF.

W walce z wyłudzeniami VAT chcemy być jak Sherlock Holmes

To absolutny priorytet, by w 2017 r. budżet nie tylko spiął się na poziomie, jaki obiecaliśmy, ale by za 12 miesięcy wyglądał lepiej - mówił wicepremier Mateusz Morawiecki. W sprawie walki z wyłudzeniami VAT - dodał - rząd chce "jak Sherlock Holmes patrzeć na każdy detal, bo tam się kryją miliardy".

"Zidentyfikowaliśmy ogromny proces wyłudzeń VAT; to znaczy, że ktoś w sposób fikcyjny stara się te pieniądze wyprowadzić poprzez faktury, karuzele VAT-owskie, fikcyjny eksport. I tak stwierdziliśmy, że tylko na samej elektronice użytkowej, na twardych dyskach, telefonach komórkowych w ciągu ostatnich dwóch lat mieliśmy do czynienia z fikcyjnym eksportem ok. 20 mld zł" - powiedział w poniedziałek w Polsat News Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów.

Wicepremier oszacował tzw. lukę VAT-owską na 40-60 mld zł. "Jest ogromne pole do popisu przed nami. Tak naprawdę uszczelnienia zaczynają wchodzić od 1 stycznia w pakiecie paliwowym i pakiecie VAT-owskim. Pracujemy też nad daleko idącymi zmianami, split payments - czyli rozdwojoną płatnością - albo odwróconym VAT" - wymienił.

"(...), patrzymy na wszystkie mechanizmy, typu słupy, karuzele VAT-owskie czy niewłaściwie wystawiane faktury. I tu zdecydowanie będziemy jak ten Sherlock Holmes patrzeć na każdy szczegół, każdy detal, bo tam się kryją miliardy i to jest dla mnie absolutny priorytet, żeby w 2017 r. nie tylko budżet się spiął na poziomie takim, jak obiecaliśmy, ale żeby on za 12 miesięcy wyglądał lepiej" - podkreślił.

Według Morawieckiego "w 2017 r. zobaczymy (...) rewolucję w VAT". "Bardziej chcemy być Sherlockiem Holmesem niż Robinem Hoodem. Nie chcemy zabierać jednym, dawać drugim, choć jestem osobiście za progresją podatkową. Generalnie jednak skupiamy się na podatkach" - wskazał.

"(...) będzie rewolucja, bo to, co robimy w zakresie VAT-u, dotyczyć będzie wszystkich aspektów. Np. na każdą ciężarówkę już wkrótce będziemy dodawali lokalizator (GPS), który będzie pokazywał, gdzie ta ciężarówka się przemieszcza, bo widzimy ogromny przemyt - w papierosach, paliwach, alkoholu, olejach smarowych. Są to towary niezgodne z pierwotną deklaracją i mamy ogromną determinację, żeby to wszystko ucywilizować" - podkreślił.

Wicepremier zapewnił, że jest wystarczająco wielu urzędników do realizacji tego zadania. "Tylko przesuwamy tych, którzy zajmowali się małymi firmami (...), w kierunku informatycznym" - wyjaśnił.

Pytany kiedy będzie system komputerowy obejmujący wszystkich, którzy płacą podatki, Morawiecki odpowiedział: "Myślę, że wkrótce, poprzez kilka mechanizmów. Jest to jednolity plik kontrolny, który obowiązuje już dla największych firm, teraz będzie obowiązywał dla średniej wielkości, a za pół roku-rok - dla małych. Już wkrótce za 6-12 miesięcy ogromna większość obrotów będzie podlegała weryfikacji z punktu widzenia analiz skarbowych. Ponadto centralny rejestr faktur jest to temat, który wdrażamy i centralna baza wszystkich rachunków. I wszystko to w ramach uszczelniania systemu. To da spore wpływy do budżetu już w tym roku".

Oferujemy inwestorom zagranicznym identyczne warunki jak sąsiedzi

Oferujemy inwestorom zagranicznym identyczne warunki jak Czesi, Słowacy, Węgrzy czy Rumuni, bo ani nie wolno nam, ani nie chcemy proponować niczego więcej - powiedział wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki w poniedziałek w Polsat News.

Morawiecki był pytany o pojawiające się opinie, że ściąganie do Polski zagranicznych inwestycji jest za drogie.

"My dajemy inwestorom minimalne kwoty, które są niezbędne po to, by zaczęli oni myśleć o Polsce. Ale prawdziwym powodem, dla którego oni tu przychodzą (...) są pracowici, zdolni, wykształceni pracownicy, którzy jako inżynierowie, jako menedżerowie projektu są atrakcyjni dla nich (...) Oferujemy identyczne warunki tak jak Czesi, Słowacy, Węgrzy, Rumuni, bo ani nie wolno nam, ani nie chcemy proponować niczego więcej" - odpowiedział.

Jak zaznaczył wicepremier, w Polsce mamy do czynienia nie tylko z inwestycjami takich marek jak "Volkswagen czy Toyota i GE czy Lufthansa". "Ostatnio (mamy) bardzo wysoko zaawansowane technologiczne inwestycje, ale jednocześnie na bardzo korzystnych dla Polski warunkach" - przekonywał, zapowiadając, że "wkrótce inwestycje te zaczną przynosić i PIT, i CIT, i VAT".

Morawiecki powtórzył ponadto opinię, że w II-III kwartale br. "rozkręcą się" inwestycje publiczne. W tym kontekście ponowił apel do samorządowców, by nie czekały na rok wyborczy 2018, tylko "by w ślad za tymi ogromnymi ułatwieniami, które wdrożyliśmy, te inwestycje ruszyły".

son/ gma/ awy/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 3 ~podatnik

Morawiecki rzuci co jakiś czas dla uspkojenia frankowiczów jakąś wzmiankę zreszta bardzo probankową żeby nie uwazli że zostali już przez ten rzad totalni olani, a zostali nie tylko olani ale teraz od kilku miesięcy płaca o 100 zł lub wiecej miesięcznej raty-- dla banków zarazem też do budżety z tego idzie, a przecież panu Morawieckiemu trzeba kasy na projekty zresztą wątpliwe ponoć

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 9 ~autor

Trolle dziękują za kolejny artykuł pod którym mogą zarobić. Jak wam banki przestaną płacić to pamiętajcie, że u Putina są wakaty.

! Odpowiedz
3 0 ~Q-tas

W umowie nie było CHF = https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyparcie
Nieprzychylne komentarze piszą trolle bankowe = https://pl.wikipedia.org/wiki/Urojenia
Stan umysłu frankowca = https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_nerwicowe

Jak widać tej próby nie wytrzymały Wasze nerwy....


...ani zwieracze.

! Odpowiedz
0 0 ~Gnida odpowiada ~Q-tas

A już było nieźle, tak merytorycznie się zrobiło. Szkoda, bo powoli zmieniałem o Tobie zdanie.

! Odpowiedz
0 3 ~autor odpowiada ~Q-tas

Oj boli, boli, że ktoś wspomina o twojej "wielce szanowanej" pracy. Znajomym zapewne mówisz, że pracujesz przy pracach interwencyjnych bo do prawdziwej wstyd się przyznać.

! Odpowiedz
0 1 ~Alex

Czyli będziecie myśleć i karać dopiero jak udowodnicie winę?

! Odpowiedz
7 2 ~Gnida

W końcu jeden z życzliwych frankowców udostępnił skan umowy za czo dziękuję. Owszem §2 pkt 2 o ktorym mi pisze jest dyskusyjny. Jednakże nie w całości. Jak dotąd nikomu nie udalo się udowodnić że kredyt indeksowany jako taki jest niedozwolony. Zgodzę się, że niedozwolone może być sformułowanie 'wg tabeli banku' - o ile ta tabela nie jest jasno powiązana z tabelą NBP.

Ponadto zachodzi pytanie czemu niejasność ta stała się tak oczywista dla frankowców dopiero lata po podpisaniu umowy a nie w najbardziej oczywistym momencie czyli w momencie realizacji §2 pkt 2 (czyli przeliczenia uzgodnionej kwody w zł na franki - jak mniemam wg niesprawiedliwego przelicznika?). Jeśli wystąpiloby tu oszustwo to powód powinien przecież od razu to zauważyć, prawda?

Obawiam się że tak późne zauważenie tego typu nieścisłosci w umowi słuzy tylko i wyłącznie podważeniu umowy i uniknieciu spłaty kwoty wyrazonej w CHF.

Niestety biorąc pod uwagę że taka indeksacja kredytu miała miejsce realnie, to po stronie długu zostały wpisane franki i w tym momencie ani bank ani klient nie mogą już cofnąć czasu.

A więc przeliczenie kredytu po kursie z dnia zawarcia kredytu oznacza że ktoś poniesie koszta róznicy kursowej. Kto? Nie jest to dla mnie ważne tak długo jak długo nie będzie to:
a) podatnik
b) inny klient banku

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 6 ~Gnida

Oczywiście w wyroku SOKiK jest zacytowany jedynie pierwszy fragment tego paragrafu, przy czym reszta tego paragrafu informuje jedynie, że jak już kredyt zostanie uruchomiony to dostanę pismo z banku. Pisma z banku nie są niedozwolone.

Odpowiem też merytorycznie na postawione pytanie. Dlaczego? Bo świadomość ludzi wzrasta. Fakt, że sytuacja na rynku walut przyśpieszyła proces wzrostu świadomości może jedynie cieszyć. Nie każdy jest prawnikiem, banksterem czy doradcą finansowym.

Ja wulkanizator nie wymagam od klienta znajomości wyważania kół. Jeżeli założę koło źle, to klient zorientuje się dopiero jak przejedzie pierwsze kilka metrów. Ba, często się zdarza że dopiero jak przyśpieszy do 100 km/h godzinę na autostradzie to zorientuje się, że auto znosi na prawą. Jeżeli w tym czasie rozbije auto i trafi do szpitala (nie daj Boże zginie dziecko) z mojego powodu to ja jako wulkanizator poniosę tego konsekwencje. Zapłacę za ponowną wymianę opon, naprawę samochodu, koszty powrotu klienta do zdrowia i odszkodowanie. Taka odpowiedzialność ciąży na zwykłym, prostym wulkanizatorze. Czy idąc Twoim tokiem rozumowania powinienem powiedzieć klientowi "Widziały gały co brały?".

Wracając do wzrostu świadomości. Klient ze złym ogumieniem szybko zorientuje się, że coś nie działa prawidłowo. Klient ze złym kredytem potrzebuje trochę więcej czasu do poznania natury problemu.

Tak późne zauważenie "nieścisłości" jak to nazywasz wiąże się jedynie z brakiem znajomości prawa i ufności, że specjalista do którego się udam o pomoc nie rozsmaruje mnie na poboczu drogi.

O odpowiedzialności banku też tu pisałem. Gdyby Banksterzy ustosunkowali się do wyroków SOKiK wcześniej czyli już 2011 roku to problem byłby co najmniej o połowę mniejszy. Dlatego przerzucanie odpowiedzialności na kredytobiorców za brak reakcji banksterów jest niesprawiedliwe.

Co do cofania czasu. Klauzule bankowe były niezgodnie z prawem w dniu podpisania kredytu, czyli od samego początku. Dlatego przeliczenie z dnia zaciągnięcia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 ~gil

Tym, który poniesie te koszty powinien być udziałowiec banku, który wybrał sobie niekompetentny zarząd, niepotrafiący skonstruować prawidłowej umowy, albo wręcz celowo wprowadzający do wzorców umów zapisy niezgodne z dobrym obyczajem.
Do niedawna banki miały jeszcze jakąś nadzieję na korzystny obrót sprawy, jednak ostatnie orzeczenie TSUE nie pozostawiło im żadnych złudzeń-zapisy nieuczciwe nie obowiązują od daty podpisania umowy i nie można ich zastąpić innymi zapisami. Ponadto Trybunał potwierdził, że sankcje dla przedsiębiorcy takie, jak przewidziane w polskim Kodeksie cywilnym należy stosować bez oglądania się na konsekwencje dla tegoż przedsiębiorcy, ponieważ nie może on liczyć na to, że sąd będzie próbował wybawić go z opresji, w którą wpadł na własne życzenie.
Przypominam, że Rekomendacja S zawierała zalecenie, aby podawać w umowie sposób ustalania kursu waluty. Banki tego nie robiły, bo tak było dla nich korzystniej. Ponadto sygnały o nieuczciwości tych zapisów pojawiały się już w roku 2010. Co stało na przeszkodzie, aby banki spróbowały naprawić bezprawne zapisy? Odpowiem- przekonanie o niewzruszonej pozycji banków i krótkowzroczność.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl