2009-11-17 12:41 Źródło: Bankier.pl
Miedź koryguje poniedziałkowe wzrosty
Wtorkowe przedpołudnie przyniosło bardzo słabą korektę poniedziałkowej euforii. Za spadkami przemawia umocnienie dolara oraz rosnące zapasy surowca. Mimo to notowania miedzi utrzymują się powyżej istotnych poziomów technicznych.
To, co wczoraj działo się na rynku metali przemysłowych, miało niewiele wspólnego ze stanem realnej gospodarki oraz zapotrzebowaniem na surowce. Miedź, ołów czy cynk podrożały po ok. 5%, a czerwony metal poprawił tegoroczne maksimum. W poniedziałek wieczorem tona surowca kosztowała nawet 6.787$, czyli o 122,8% więcej niż na początku roku.
W ten sposób kurs miedzi przełamał opór, jaki tworzyła równowartość 61,8% zniesienia całej spadkowej fali z drugiej połowy ubiegłego roku. Metal odrobił już 63,3% strat, jakie poniósł ostatniej jesieni, co dla zwolenników analizy technicznej może stanowić sygnał kupna.
Tymczasem raporty z magazynów cały czas wysyłają silne sygnały sprzedaży miedzianych kontraktów. W składach monitorowanych przez LME zalega już 410 tysięcy ton rafinowanego metalu, czyli o 60% więcej niż w lipcu. Co ważniejsze – nikt nie zgłasza się po odbiór surowca – wczoraj do wydania z magazynów przeznaczono zaledwie 1600 ton miedzi, a więc najmniej od grudnia. Uzupełnieniem obrazu słabości popytu na realny metal są najwyższe od pięciu lat rezerwy metalu na giełdach w Szanghaju i Nowym Jorku.
Teraz rynek czeka na publikację październikowych danych z amerykańskiego przemysłu. Ekonomiści oczekują, że produkcja przemysłowa zwiększyła się o 0,4% m/m po wzroście o 0,7% we wrześniu. Stany Zjednoczone są drugim po Chinach konsumentem miedzi.
K.K.
To, co wczoraj działo się na rynku metali przemysłowych, miało niewiele wspólnego ze stanem realnej gospodarki oraz zapotrzebowaniem na surowce. Miedź, ołów czy cynk podrożały po ok. 5%, a czerwony metal poprawił tegoroczne maksimum. W poniedziałek wieczorem tona surowca kosztowała nawet 6.787$, czyli o 122,8% więcej niż na początku roku.
W ten sposób kurs miedzi przełamał opór, jaki tworzyła równowartość 61,8% zniesienia całej spadkowej fali z drugiej połowy ubiegłego roku. Metal odrobił już 63,3% strat, jakie poniósł ostatniej jesieni, co dla zwolenników analizy technicznej może stanowić sygnał kupna.
Tymczasem raporty z magazynów cały czas wysyłają silne sygnały sprzedaży miedzianych kontraktów. W składach monitorowanych przez LME zalega już 410 tysięcy ton rafinowanego metalu, czyli o 60% więcej niż w lipcu. Co ważniejsze – nikt nie zgłasza się po odbiór surowca – wczoraj do wydania z magazynów przeznaczono zaledwie 1600 ton miedzi, a więc najmniej od grudnia. Uzupełnieniem obrazu słabości popytu na realny metal są najwyższe od pięciu lat rezerwy metalu na giełdach w Szanghaju i Nowym Jorku.
Teraz rynek czeka na publikację październikowych danych z amerykańskiego przemysłu. Ekonomiści oczekują, że produkcja przemysłowa zwiększyła się o 0,4% m/m po wzroście o 0,7% we wrześniu. Stany Zjednoczone są drugim po Chinach konsumentem miedzi.
K.K.


Dodaj komentarz