Marcin P.: Świadkowie kłamią, że tylko ja mogłem dokonywać zmian w systemie księgowym Amber Gold

B. szef Amber Gold Marcin P. powiedział w środę, że świadkowie, którzy twierdzą, że tylko on miał dostęp, który umożliwiał modyfikację danych w systemie księgowym spółki Amber Gold, kłamią. Według niego, takich osób było więcej, m.in. główny informatyk, czy pracownicy działu płatności.

Marcin P. został zapytany przez szefową komisji Małgorzatę Wassermann (PiS), czy w systemie księgowym Amber Gold była możliwość usuwania i modyfikacji danych księgowych. "Dane do systemu COMARCH XL, który był powiązany z systemem AGNET wprowadzało się w dwojaki sposób - były automatyczne przeniesienia danych z systemu AGNET, których edytować w systemie COMARCH XL nie można było i one były automatycznie zapisywane i one musiały być modyfikowane, jeżeli w ogóle ktokolwiek miał uprawnienia do modyfikacji w systemie AGNET lub dane wprowadzane ręcznie do systemu COMARCH XL, które były zapisywane najpierw do bufora, a później przenoszone do księgi głównej" - mówił b. szef Amber Gold.

Według świadka, dane, które były wprowadzane ręcznie, można było modyfikować i mogli to robić uprawnieni pracownicy. Dopytywany przez posłankę PiS, kto posiadał takie uprawnienia, Marcin P. zeznał, że były to m.in. kierownik działu transakcji Katarzyna Cesarz, pracownice działu płatności: Alfreda Aksnowicz i Grażyna Janiszewska, a także osoby zatrudnione w dziale księgowości, choć - jak zastrzegł - nie jest w stanie podać ich nazwisk.

"Czy pani Misiewicz miała możliwość dokonywania zmian w buforze?" - zapytała Wassermann. "Pani Misiewicz miała taką możliwość, jednakże pani Misiewicz nie zajmowała de facto współdziałalnością spółki Amber Gold" - odpowiedział świadek. "Pani Misiewicz była odpowiedzialna za księgowość całej grupy, ale w związku z przejęciem linii OLT Express Regional, dawny Jet Air i OLT Express Poland, na sam początek, w związku z wymogami i koniecznością sporządzenia - przez biegłych rewidentów opinii dla tych spółek, konieczne było wyprostowanie było ich ksiąg. Pani Misiewicz, od momentu zatrudnienia do lipca 2012 r., zajmowała się prostowaniem ksiąg firm JET Air dawnej, czyli OLT Express Regional i OLT Express Poland, dawnej Yes Airways" - mówił świadek.

P. dodał, że uprawnienia do modyfikacji danych księgowych mieli ponadto: główny informatyk Maciej Brzeski, który - jak zaznaczył b. szef Amber Gold - m.in. na jego polecenie dokonywał "zmian błędów, poprawień" w systemie COMARCH XL. "Miała je pani Małgorzata Kin-Kaczmarek, dyrektor departamentu produktów, która była odpowiedzialna za wdrożenia systemów, w szczególności systemu AGNET, jego rozbudowy, konfiguracji i automatycznych przenoszeń dokumentów między systemem AGNET i COMARCH XL i systemem IC Pożyczki" - dodał świadek.

W tym momencie przewodnicząca komisji śledczej spytała, czy zatem jeżeli świadkowie twierdzą, że jedyną osobą, która miała do tego dostęp, był Marcin P., to mówią prawdę. "Świadkowie kłamią, pani przewodnicząca" - odparł b. szef Amber Gold. "My już dwukrotnie składaliśmy wniosek - i w postępowaniu przygotowawczym i w postępowaniu już przed sądem I instancji o zbadanie uprawnień i dokonywanych operacji w systemach finansowo-księgowych, w systemach AGNET i IC Pożyczki poszczególnych pracowników. Do dnia dzisiejszego ten wniosek przez sąd nie został rozpoznany" - podkreślił Marcin P.

Jak dodał, również prokuratura oddaliła ten wniosek jako "niemający znaczenia dla sprawy".

Marcin P., oskarżony w toczącym się przed gdańskim Sądem Okręgowym w Gdańsku procesie ws. Amber Gold, nie ma założonych podczas środowego przesłuchania przed komisją śledczą, kajdanek.(PAP)

mkr/ par/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl