Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

Księgarnia


Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego

Cena: 34,90 zł

Słownik

Wpisz szukane słowo

Inkasent:


Osoba prawna, fizyczna lub jednostka organiza...

zobacz pozostałe hasła...

2010-08-18 06:00 Źródło: Mateusz Szymański - Bankier.pl

Mateusz Szymański - Bankier.pl

Małe piwo, duży zysk?


Chociaż „trzej królowie” polskiego piwowarstwa – Kompania Piwowarska, Grupa Żywiec (kontrolowana przez Heinekena) i Carlsberg Polska opanowały około 90% rynku w naszym kraju, nie oznacza to, że niezależne od nich browary poszły w zapomnienie. Nieczęsto można zobaczyć ich reklamy w telewizji, ale starają się przyciągnąć klientów czymś innym – większą różnorodnością i wyższą jakością sprzedawanych produktów.

W połowie maja w światku piwoszy i piwowarów duże poruszenie wywołała informacja o planowanym wznowieniu produkcji złocistego trunku w Lwówku Śląskim. Historia niewielkiego browaru była bardzo burzliwa. Mimo że szczycił się on 800-letnią tradycją i nieźle radził sobie w okresie Polski Ludowej, nie udało mu się przejść przez proces transformacji ustrojowej. Mimo wielu prób ratowania wytwórni (m.in. pozyskania licencji na produkcję czeskiego „Premiera” i próby prywatyzacji pośredniej – utworzenia Browarów Karkonoskich), w 1998 roku ogłoszono jej upadłość. Prawie rok później udało się znaleźć inwestora – był nim Wolfgang Bauer, dzięki któremu wznowiono w Lwówku produkcję piwa. I to znakomitego, o czym świadczą nie tylko liczne nagrody, ale przede wszystkim uznanie w środowisku birofilów.
Brak porozumienia z władzami miasta doprowadził jednak do ponownego zamknięcia zakładu w 2007 roku. Kiedy wydawało się, że wszystko stracone, na horyzoncie pojawił się Browar Ciechan, który kupił część udziałów w lwóweckiej wytwórni i kilka tygodni temu wznowił produkcję.

Przez cierpienie do gwiazd


Leżakowanie "Ciechana"
To właśnie Browar Ciechan trzeba umieścić wysoko w rankingu tych, które dobrze radzą sobie na niełatwym rynku. Mimo burzliwej przeszłości dziś jest producentem jednych z najbardziej rozpoznawanych marek, które zajęły miejsca na sklepowych półkach obok piw „koncernowych” i zyskały uznanie konsumentów. Najstarszemu browarowi na Mazowszu udało się przetrwać lata dziewięćdziesiąte, ale po wykupieniu Browarów Warszawskich (których był częścią) przez austriacką Brau Union został zamknięty w 2001 roku. Inwestor znalazł się już rok później, był nim Marek Jakubiak reprezentujący firmę Gambrynus. Udało mu się wznowić produkcję w ciągu kilku miesięcy, ale następne pół dekady nie były łatwym okresem. Lata tłuste przeplatały się z chudymi, a częste zmiany na stanowisku prezesa nie świadczyły o stabilności spółki. Przełomem okazał się rok 2007, w którym udało się odzyskać płynność finansową przedsiębiorstwa. Następne 12 miesięcy to 30-procentowy wzrost sprzedaży i modernizacja browaru, który od tego czasu jest już stale widoczny poprzez swoje marki „Ciechan Wyborne”, „Miodowe”, „Porter” czy „Stout”, które bez żadnych kompleksów prezentują swoje etykiety u boku piw koncernowych.

Naturalnie, nie wszystkie małe i średnie browary mają za sobą długą historię i dziedzictwo PRL-u. Z firm o kilkunastoletniej tradycji na uwagę zasługuje z pewnością Browar Amber z Bielkówka pod Gdańskiem. Jest też przykładem tego, jak operatywność i innowacyjność może doprowadzić do dużego sukcesu.

Proces butelkowania w browarze Amber
Głównym bohaterem tej historii jest Andrzej Przybyło, rolnik, który w 1990 roku założył rozlewnię piwa. Cztery lata później na rynku pojawiło się pierwsze piwo pod marką Amber, która w krótkim czasie wyrosła wokół rozlewni. Browar praktycznie co roku dołączał do swojej oferty nowe produkty, nie ograniczając się do „jasnego pełnego”, które w tym czasie, głównie za sprawą kampanii piwa EB, królowało w polskich domach. Oryginalność i jakość była i jest doceniania w wielu plebiscytach i przeglądach. W 2007 roku Amber rozpoczął produkcję piwa Koźlak, które stało się jego sztandarową marką.

W tym miejscu warto też wspomnieć o pierwszym polskim mikrobrowarze „Spiż”. Powstał on w 1992 roku we Wrocławiu, obecnie posiada placówki również w Katowicach i Miłkowie. Produkuje naturalne, niepasteryzowane i niefiltrowane piwo, które, nalewane wyłącznie „z kija”, można kupić w połączonych z warzelnią restauracjach i niewielu lokalach współpracujących z mikrobrowarem. Mimo relatywnie wysokich cen zazwyczaj trudno znaleźć w nich wolne miejsce. Zwłaszcza na wrocławskim rynku, gdzie nie jest nie lada atrakcją, zwłaszcza dla turystów z zagranicy.

Państwo winne bardziej niż koncern


Dystrybutorem piwa Grolsch na polskim
rynku jest Kompania Piwowarska
Trzeba jednak napisać też kilka pochlebnych słów o koncernach piwowarskich. Po pierwsze, ich oferta zaczęła się poszerzać, skutkiem czego pojawiło się kilka chwalonych przez specjalistów piw (na przykład Żywiec Porter). Ponadto zazwyczaj duże firmy zajmują się dystrybucją na naszym rynku zagranicznych i często znakomitych piw. Po trzecie, mimo że przejmując niektóre firmy doprowadzali do ich upadku, niektóre marki udało się dzięki temu ocalić – choćby w formie etykiety na butelce. Trzeba pamiętać jednak o tym, że dla holdingów nadrzędnym celem jest zysk, trudno więc dziwić się, że prowadzą własną politykę. Zdecydowanie więcej pretensji można mieć do... Ministerstwa Skarbu Państwa i dawnego Ministerstwa Przekształceń Własnościowych. Prywatyzacje przeprowadzone w latach dziewięćdziesiątych miały kluczowy wpływ na obecny wygląd polskiego rynku piwa. Cały proces trwał 7 lat, co sprawiło, że niektóre spółki nie były już w stanie sprostać wymogom konkurencyjności. To stało się przyczyną upadku Browarów Górnośląskich (które zresztą szybko się odrodziły i przeszły "pod skrzydła" Van Pur). Inne wytwórnie sprzedawane były często niestabilnym inwestorom spoza branży, w dodatku za niską cenę. Najwyższa Izba Kontroli miała zastrzeżenia m.in. do przejęć Leżajska, Browaru Szczecin, Browarów Warmińsko-Mazurskich czy Browarów Dolnośląskich Piast.

Lepiej, ale gorzej

Małe i średnie browary, nie mogąc konkurować z koncernami na polu reklamy, wybrały zupełnie inną drogę. Na pierwszym miejscu postawiły jakość, która dopiero miała stać się przyczyną wzrostu sprzedaży. Niestety, zwłaszcza w latach dziewięćdziesiątych strategia ta często doprowadzała je na skraj bankructwa. Wtedy to rynkowe sukcesy święciło wspomniane już EB czy 10,5, które nowoczesną kampanią promującą lekkie piwo w amerykańskim stylu trafiły w gusta spragnionych Zachodu konsumentów. Małe, lokalne browary kojarzyły się mocno z poprzednią epoką, od której chciano jak najszybciej uciec. Trzeba było kilkunastu lat, by przywrócić do nich zaufanie. Mimo że nadal niekoncernowe piwa mają tylko ułamek rynku browarniczego w Polsce, nastawienie do nich zaczyna się zmieniać. Powoli, choć konsekwentnie, stają się synonimem dobrego gustu. Chociaż nadal picie najpopularniejszych marek jest „fajne jak w reklamach”, to nieznana etykieta wywołuje raczej ciekawość niż zażenowanie.

Mateusz Szymański
Bankier.pl
m.szymanski@firma.bankier.pl
Zobacz też:
» 10 rzeczy, na które dasz się naciągnąć
» Ile kosztuje zrobienie festiwalu
» Ponad 350 gospodarstw straciło uprawy chmielu - przez powódź






Auta dla Firm w Super Ofercie!

Fiat Professional : Ducato, Doblo, Scudo, Fiorino
Sprawdź rabaty w Viamot – Dealer w Krakowie!

Komentarze do artykułu
Małe piwo, duży zysk? Autor: ~AdamB   2010-08-19 09:34
Czy autor może uściślić jakie to "wspaniałe" piwa z imortu zawdzięczamy koncernom? Albo jakie "marki" ocaliły? Śmiechu warte - w formie etykiet, LOL....Kiedy pojawił sie Porter z Ż (..)
Małe piwo, duży zysk? Autor: ~ads   2010-08-18 13:25
a ja wam proponuje piwo zza wschodniej ganicy. 3 miesiące termin przydatności. obecnie kampanie zaczynaja wykupowac małe browary i sprzedawac swój syf pod małymi markami. "Polskiego" piwa ni (..)
dorzucę jeszcze...Browar Kormoran z Olsztyna, niżej link: Autor: ~ed   2010-08-18 13:13
http://www.bk.com.pl/?pageid=3
Małe piwo, duży zysk? Autor: ~kkk   2010-08-18 12:21
ja ostatnio parę razy piłem perłę i pom że to jdno z lepszychpiw.. a cena porównywalna niemalże do volta czy inego dziadostwa..
Małe piwo, duży zysk? Autor: ~leń   2010-08-18 09:57
a ja żałuję, że ciężko jest kupić najlepsze polskie piwo produkowane przez Żywiec, mianowicie "Kaper" (20% ekstratu!!!!)..kto ma możliwosć niech spróbuje....te nasze "sztandarowe" (..)
Re: Małe piwo, duży zysk? Autor: ~Gippo   2010-08-18 16:48
z tego co słyszałem to już sprzedany... ale nowy właściciel też ma produkować piwo na tych samych recepturach.. wiec poza dyrektorem raczej nic sie nie zmieni
Małe piwo, duży zysk? Autor: ~piwosz   2010-08-18 09:32
Noteckie z Czarnkowa jest dobrym piwem lokalnym, ale zdaje sie ze browar był wystawiony na sprzedaż, nie wiem czy sprzedany?
Małe piwo, duży zysk? Autor: ~ban   2010-08-18 09:25
Brackie najlepszy z koncerniaków a jednocześnie lokalny cieszynski produkt. Birofile znają
PRAWDZIWE BROWARY Autor: ~trubru   2010-08-18 09:11
Browar Ciechan Browar Amber Browar Cornelius Browar Witnica Browar Staropolski STOP KOMERCYJNEMU CHŁAMOWI!!! Wpisujcie tu dobre lokalne browary, naród musi to poznać!!!