Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2003-03-01 21:20 Źródło: Internet Securities Businesswire

Internet Securities Businesswire

Koalicja SLD-UP-PSL rozpadła się, pozostaje rząd mniejszościowy SLD-UP


[depesza uzupełniona o wypowiedzi z wystąpienia premiera w TV]

Warszawa, 01.03.2003 (ISB) – Koalicja rządowa złożona z Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD), Unii Pracy (UP) i Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) przestała istnieć po tym, jak rzecznik prasowy rząd Michał Tober zapowiedział w sobotę, że Premier Leszek Miller zwróci się do prezydenta o odwołanie członków rządu należących do PSL.

W sobotę po południu odbyło się spotkanie Millera w wicepremierami Markiem Polem (UP) i Jarosławem Kalinowskim (PSL). W piątek SLD podawał, że spotkanie Millera z Kalinowskim ma się odbyć dopiero na początku przyszłego tygodnia.

Na spotkaniu omówiono sytuację w koalicji po odmowie udzielenia przez PSL poparcia dla rządowego projektu ustawy o winietach w czwartkowych głosowaniach w Sejmie.

„Dzisiejsze spotkanie potwierdziło, że dalsze funkcjonowanie koalicji z udziałem PSL przebiegałoby w atmosferze ciągłych tarć, przetargów i konfliktów” – powiedział Tober na konferencji prasowej po spotkaniu Millera z wicepremierami.

„W tej sytuacji Prezes Rady Ministrów, Leszek Miller podjął decyzję o zwróceniu się do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o odwołanie wicepremiera, ministra rolnictwa i rozwoju wsi Jarosława Kalinowskiego oraz ministra środowiska Stanisława Żelichowskiego ze składu Rady Ministrów” – powiedział Tober.

W wieczornym wystąpieniu telewizyjnym w sobotę premier powiedział, że odmawiając poparcia dla rządowych projektów ustaw PSL postawiło się poza koalicją.

“Osobiście żałuję, że tak się stało. Wcześniej próbowałem temu zapobiec, robiąc wszystko co było możliwe. Rząd jest jednak od rozwiązywania problemów obywateli i kraju. Nie jest od zajmowania się wewnętrznymi targami i sporami. Byłaby to kontynuacja złych tradycji” - powiedział Miller.

Premier podkreślił, że rząd będzie pracować dalej, a koalicja SLD-UP stoi obecnie przed dylematami: “stagnacja czy rozwój, praca czy bezrobocie, Europa czy pobocza kontynentu wybierze zawsze rozwój, pracę, pełnoprawną i korzystną obecność Polski w Unii Europejskiej”.

“ Tak rozumiemy narodowy interes i polską rację stanu. Dla takiej polityki kierowany przeze mnie rząd będzie poszukiwał poparcia w parlamencie i w całym społeczeństwie” - powiedział premier.

“Wierzę, że znajdą się w parlamencie partnerzy dla których te wartości są równie drogie i ważne” - dodał Miller.

Jerzy Jaskiernia, szef Klubu Parlamentarnego SLD, powiedział w wywiadzie dla telewizji informacyjnej TVN24, że za wcześnie jest, by na pewno mówić o koalicji mniejszościowej.

Kalinowski napisał w sobotnim oświadczeniu, że rezygnacja SLD ze współpracy z PSL oznacza zaprzestanie realizacji programu dla dobra obywateli.

„To nie my opuściliśmy koalicję, to SLD wypowiedziało koalicję” – powiedział Zbigniew Kuźmiuk, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL, w wywiadzie dla TVN24.

Jak powiedział socjolog Paweł Śpiewak, rozpad koalicji SLD-UP-PSL niewiele zmieni na politycznej scenie. "Konflikty między SLD a PSL narastały. I tak nie można było liczyć na partnera" - powiedział Śpiewak, cytowany przez Informacyjną Agencję Radiową (IAR).

Obecnie SLD-UP ma trzy wyjścia: Pierwsze z nich to trwanie jako rząd mniejszościowy, dysponujący 212 głosami w 460-osobowym Sejmie, licząc na poparcie różnych ugrupowań dla konkretnych projektów.

Drugie rozwiązanie, o którym spekulował już kilka tygodni temu tygodnik „Wprost”, to stworzenie koalicji większościowej z kilkoma z mniejszych ugrupowań sejmowych, takich jak Partia Ludowo-Demokratyczna Romana Jagielińskiego (czterech posłów), Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe (SKL) Artura Balazsa (ośmiu posłów plus kolejnych ośmiu zwolenników Balazsa w Platformie Obywatelskiej - PO). Ponadto SLD-UP mogłoby liczyć na poparcie czterech posłów, którzy odeszli z Samoobrony, jak uważa „Wprost”.

Trzecie wyjście, o którym mówił w sobotę jeden z liderów PO, Maciej Płażyński, to koalicja większościowa z Samoobroną, która ma w Sejmie o jeden głos więcej niż PSL.

„PO nigdy nie przewidywało żadnej koalicji z SLD” – dodał Płażyński.

O czwartym rozwiązaniu mówił Marszałek Sejmu Marek Borowski.

“Jeżeli wszystkie ugrupowania w Sejmie będą dążyły do paraliżu prac rządu, to z całą pewnością do przyspieszonych wyborów parlamentarnych będzie musiało dojść” - powiedział Borowski, cytowany przez Radio Zet.

Jeszcze w sobotę rano szef Samoobrony Andrzej Lepper odrzucał możliwość powołania koalicji z SLD. Jednakże po ogłoszeniu decyzji premiera Lepper wygłosił nowe oświadczenie.

„Samoobrona nie wyklucza ani wejścia w koalicję większościową z SLD-UP, ani wspierania rządu mniejszościowego SLD-UP” – powiedział Lepper cytowany przez TVN24.

W poniedziałek o godz. 10:00 ma zebrać się prezydium partii Samoobrona, które zajmie w tej sprawie stanowisko.

Także zdaniem Lecha Kaczyńskiego, jednego z liderów Prawa i Sprawiedliwości (PiS), najprawdopodobniejszym rozwiązaniem będzie stworzenie nieformalnej koalicji z Samoobroną, jak donosi IAR.

Tymczasem Teleexpress podał w sobotę, że rzecznik prasowy rządu zdementował informację podaną przez ten program informacyjny, iż premier spotkał się w piątek z szefem Samoobrony. O tym spotkaniu miał poinformować Lepper.

Choć tarcia w koalicji rządowej pojawiały się często, a ostatnio dotyczyły m.in. ustawy o biopaliwach i zwiększenia interwencji na rynku rolnym. SLD domagał się także od PSL zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie poparcia integracji Polski z Unią Europejską. Mimo zbliżania się zaplanowanego na czerwiec referendum w tej sprawie i intensyfikacji kampanii informacyjnej rządu w tej sprawie, PSL przekładało termin podjęcia ostatecznej decyzji.

W piątkowym oświadczeniu władz SLD podano, że Sojusz oczekuje od PSL jednoznacznych deklaracji w sprawie UE i poparcia dla planowanej reformy finansów publicznych.

Cytowany przez TVN24 Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IbnGR) powiedział jednak, że nie obawia się o losy referendum akcesyjnego ani reformy finansów publicznych.

Po sejmowym głosowaniu w czwartek wieczorem na rynkach finansowych już w piątek zapanował niepokój.

Złoty lekko osłabł w piątek z powodu możliwego rozpadu koalicji i utrzymującemu się niekorzystnemu nastrojowi na rynku. W piątek na zamknięciu za euro płacono 4,2175 zł oraz 3,9115 zł za dolara. Na otwarciu rynku, około godziny 9:00, za dolara płacono 3,9020 zł, zaś euro 4,1912 zł.

W piątek pod wpływem informacji o możliwym rozpadzie koalicji rządowej mieliśmy korektę o 3-4 pb na całej długości, powiedział Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP. (ISB)

tom





Komentarze do artykułu

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: