2007-12-11 13:43 Źródło: Twoja-Firma.pl
Kiedy dłużnik może nie płacić wierzycielowi
Dłużnik może odmówić zapłaty wierzycielowi, jeśli upłynie termin jej przedawnienia. Należy jednak podkreślić, że wierzytelność, która ulega przedawnieniu, nie wygasa, a traci jedynie cechę zaskarżalności. Oczywiście dłużnik może zrzec się prawa do skorzystania z przedawnienia, ale to się zdarza bardzo rzadko.
"Okresy przedawnienia są różne. Stosownie do art. 118 k.c., jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat dziesięć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej - trzy lata. Takim przepisem szczególnym jest między innymi art. 554 k.c. Stanowi on, że roszczenia z tytułu sprzedaży dokonanej w zakresie działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy, roszczenia rzemieślników z takiego tytułu oraz roszczenia prowadzących gospodarstwa rolne z tytułu sprzedaży płodów rolnych i leśnych przedawniają się z upływem lat dwóch" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
"Zakładając drugi z wyżej wymienionych wariantów i przyjmując, że upłynął już wskazany termin, w sytuacji, w której wierzyciel skierowałby sprawę na drogę sądową, czytelnik mógłby podnieść zarzut przedawnienia, a tym samym uniknąć zapłaty. Warto tu wspomnieć, iż dłużnik może się zrzec korzystania z zarzutu przedawnienia. Jest to możliwe wyłącznie po upływie jego terminu" - pisze "Rzeczpospolita".
Przepisy przewidują również tzw. przerwanie biegu przedawnienia. Nastąpi ono w momencie wszczęcia postępowania sądowego, które ma na celu dochodzenie bądź zabezpieczenie roszczenia. Ponadto w kodeksie cywilnym nie znajdziemy zapisu, który mówiłby jak miałoby wyglądać zrzeczenie się prawa skorzystania z przedawnienia. Dłużnik może to zrobić w formie oświadczenia, ale jego wolę do zrzeczenia można również wywnioskować ze sposobu zachowania się i tego, co mówi. Zatem w przypadku ewentualnej korespondencji z wierzycielem, dłużnik powinien wykazać dużą ostrożność, w przeciwnym razie jego słowa mogą zostać zinterpretowane jako chęć zrzeczenia się prawa do przedawnienia.
Więcej na temat w "Rzeczpospolitej", w artykule Tomasza Ośko pt. "Po jakim czasie dłużnik nie musi płacić".
"Okresy przedawnienia są różne. Stosownie do art. 118 k.c., jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat dziesięć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej - trzy lata. Takim przepisem szczególnym jest między innymi art. 554 k.c. Stanowi on, że roszczenia z tytułu sprzedaży dokonanej w zakresie działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy, roszczenia rzemieślników z takiego tytułu oraz roszczenia prowadzących gospodarstwa rolne z tytułu sprzedaży płodów rolnych i leśnych przedawniają się z upływem lat dwóch" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
"Zakładając drugi z wyżej wymienionych wariantów i przyjmując, że upłynął już wskazany termin, w sytuacji, w której wierzyciel skierowałby sprawę na drogę sądową, czytelnik mógłby podnieść zarzut przedawnienia, a tym samym uniknąć zapłaty. Warto tu wspomnieć, iż dłużnik może się zrzec korzystania z zarzutu przedawnienia. Jest to możliwe wyłącznie po upływie jego terminu" - pisze "Rzeczpospolita".
Przepisy przewidują również tzw. przerwanie biegu przedawnienia. Nastąpi ono w momencie wszczęcia postępowania sądowego, które ma na celu dochodzenie bądź zabezpieczenie roszczenia. Ponadto w kodeksie cywilnym nie znajdziemy zapisu, który mówiłby jak miałoby wyglądać zrzeczenie się prawa skorzystania z przedawnienia. Dłużnik może to zrobić w formie oświadczenia, ale jego wolę do zrzeczenia można również wywnioskować ze sposobu zachowania się i tego, co mówi. Zatem w przypadku ewentualnej korespondencji z wierzycielem, dłużnik powinien wykazać dużą ostrożność, w przeciwnym razie jego słowa mogą zostać zinterpretowane jako chęć zrzeczenia się prawa do przedawnienia.
Więcej na temat w "Rzeczpospolitej", w artykule Tomasza Ośko pt. "Po jakim czasie dłużnik nie musi płacić".







Dodaj komentarz