Jak zmieniła się Turcja przez rok

Nieudany zamach stanu z 15 lipca 2016 r., którego celem było obalenie rządów prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, ostatecznie odniósł skutek odwrotny do zamierzonego i pozwolił głowie państwa na dalsze umocnienie władzy. Kraj przez ostatni rok przeszedł długą drogę i znacznie się zmienił.

W 5 dni po próbie puczu na terenie całej Turcji wprowadzono stan wyjątkowy, którego celem było ustabilizowanie sytuacji w kraju. Początkowo miał on trwać trzy miesiące, co miało wystarczyć do złapania pozostających na wolności spiskowców. I wystarczyło, ale rok po tych wydarzeniach stan wyjątkowy nadal jest w mocy i nic nie wskazuje, by miał on się zakończyć w najbliższym czasie. Najprawdopodobniej będzie on trwał do listopada 2019 r., kiedy odbędą się wspólne wybory parlamentarne i prezydenckie - pierwsze według zmienionej w kwietniu 2017 r. na drodze referendum konstytucji.

Wielka fala czystek

Przez ostatnie 12 miesięcy stan wyjątkowy pozwolił na zaprowadzenie daleko idących zmian w ustroju państwa, które znacząco umocniły władzę prezydenta. Już w kilka godzin po próbie puczu rozpoczęła się fala czystek w administracji publicznej, sądownictwie, policji i wojsku wymierzona w przeciwników politycznych rządzącej partii AKP. Jej celem byli przede wszystkim członkowie ruchu Fethullaha Gülena, zamieszkałego w USA kaznodziei, którego z miejsca oskarżono o organizację zamachu stanu. Dodatkowo o przynależność do ruchu oskarżany jest każdy, kto nie pasuje władzy.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan (ZUMA Wire)

Organizacja Fethullaha Gülena jest przede wszystkim ruchem religijnym promującym własną wizję islamu. Jej głównym sposobem oddziaływania jest edukacja na wszystkich poziomach. Zdobyła ona znaczne wpływy w państwie tureckim poprzez infiltrację instytucji państwowych przez absolwentów szkół należących do ruchu, które stoją na relatywnie wysokim poziomie. Założyciel ruchu był niegdyś przyjacielem dzisiejszego prezydenta Erdoğana i pomógł mu dojść do władzy, jednak po wybuchu skandalu korupcyjnego w grudniu 2013 r. ich drogi się rozeszły i stali się przeciwnikami.

Ofiarą czystek padły przede wszystkim szkoły i uniwersytety należące do ruchu, które został zamknięte, a pracując w nich nauczyciele pozostali bez pracy. Działania te dotknęły 2,1 tys. placówek. Z pracy wyrzucono także 8,2 tys. nauczycieli akademickich. Wśród nich były osoby, których jedynym znanym wykroczeniem było podpisanie listu nawołującego do wznowienia rozmów pokojowych między rządem, a kurdyjską organizacją separatystyczną PKK.

Ofiarą czystek padł także wymiar sprawiedliwości, a z pracy wyrzucono 4521 sędziów i prokuratorów. Ponadto zamknięto liczne instytucje społeczeństwa obywatelskiego, takie jak 1402 organizacji pozarządowych czy 123 fundacji oraz kilka związków zawodowych. Na cel wzięte zostały także nieprzychylne rządowi samorządy, szczególnie te, w których władze sprawowali przedstawiciele partii prokurdyjskich. W 61 samorządach zastąpiono demokratycznie wybrane władze rządowymi komisarzami, oraz aresztowano 74 rządzących tam współburmistrzów (w prokurdyjskiej partii HDP każdy urząd jest pełniony przez dwie osoby - mężczyznę i kobietę).

Opozycja zresztą również nie uniknęła represji. Przedstawiciele HDP szacują, że za kratami przebywa obecnie około 8 tys. jej działaczy. Wielu z nich uwięziono, by utrudnić partii prowadzenie kampanii przed referendum konstytucyjnym, które odbyło się w kwietniu 2017 r. Uwięziono także 13 posłów tej partii, w tym dwójkę jej liderów. Jeszcze przed próbą puczu parlament pozbawił ich immunitetu. Postawiono im zarzuty przynależności do organizacji terrorystycznej. Jest to dość powszechny w Turcji zarzut z uwagi na szeroką definicję terroryzmu ujętą w ustawię, pod którą da się podciągnąć bardzo wiele.

Inny zarzut stawiany w Turcji niewygodnym osobom to szpiegostwo. Właśnie za to skazano na 25 lat więzienia jednego z posłów republikańskiej partii CHP, który przekazał dziennikarzom filmy ukazujące przedstawicieli tureckiego wywiadu wiozących broń do Syrii. W jego obronie zorganizowano marsz z Ankary do Stambułu, który dla kilkuset tysięcy osób był okazją do wyrażenia niezadowolenia z polityki prezydenta Erdoğana oraz trwających czystek.

Najwięcej kontrowersji budzą jednak działania rządu względem dziennikarzy. Od próby puczu zamknięto około 150 tytułów prasowych, stacji radiowych oraz telewizyjnych i innych mediów. Pracę straciło 3 tys. dziennikarzy, a około 150 trafiło do więzienia. Wszyscy mają zarzuty za szpiegostwo lub terroryzm, więc dla ministerstwa sprawiedliwości nie ma problemu z dziennikarzami za kratami, a są słusznie uwięzieni terroryści. Często jedyny zarzut wobec nich to patrzenie władzy na ręce, czyli wykonywanie swojej pracy. Tym samym trwający już od lat przejmowania kontroli przez rząd nad niezależnymi mediami jeszcze bardziej się nasilił.

Łącznie 138 tys. osób straciło pracę, a 118 tys. zatrzymano, z czego 56 tys. aresztowano. Wiele z nich miesiącami przebywa za kratami, oczekując na proces. Ofiary czystek i ich rodziny są zdani sami na siebie. Każdy, kto odważy im się pomóc, uwzględniając prawników, oskarżany jest o przynależność do organizacji Gülena i także poddawany czystkom. Na porządku dziennym jest bicie i torturowanie więźniów.

Czystki najprawdopodobniej będą trwały nadal, a do więzień będą trafiać kolejne osoby, które dotychczas unikały kary z uwagi na ograniczone moce przerobowe. Po prostu w tureckich więzieniach nie ma już miejsc. Ta bariera będzie jednak stopniowo usuwana. Ministerstwo sprawiedliwości zapowiedziało budowę w ciągu najbliższych 5 lat 174 placówek, zdolnych do pomieszczenia 100 tys. osadzonych.

Nowy ustrój

Uderzenie w politycznych oponentów, umocnienie władzy, przejęcie kontroli nad znaczną częścią mediów oraz ograniczenie niektórych swobód obywatelskich na mocy przepisów stanu wyjątkowego pozwoliło prezydentowi Erdoğanowi na realizację od dawna planowanego celu - zmianę ustroju państwa. W kwietniu 2017 r. odbyło się referendum, dzięki któremu zmiana konstytucji stała się faktem, pomimo protestów opozycji nad jego przebiegiem.

Jeszcze przed próbą zamachu stanu głowa państwa szukała możliwości wprowadzenia zmian, jednak wprowadzenie stanu wyjątkowego pozwoliło na znaczne przyspieszenie tego procesu i przekonanie najmniejszej partii opozycyjnej, nacjonalistycznej MHP do swoich racji.

Dzięki zmianie ustawy zasadniczej Recep Tayyip Erdoan oficjalnie stał się człowiekiem numer jeden w państwie, gromadząc w swoich rękach właściwie pełnię władzy. Jak wskazuje Komisja Wenecka, zawrócił on Turcję ze ścieżki ku demokracji liberalnej, zastępując charakterystyczne dla niej mechanizmy kontroli i równowagi między władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą, systemem "zwycięzca bierze wszystko". Pozwala on prezydentowi na faktyczną kontrolę pozostałych rodzajów władzy znacznie ograniczając ich możliwości kontroli głowy państwa.

Gospodarka do przodu

Początkowo nieudana próba zamachu stanu odbiła się dosyć mocno na gospodarce. W III kw. 2016 r., czyli tym, w którym pucz się odbył, PKB spadł o 1,8 proc. W kilka dni główny indeks stambulskiej giełdy, BIST100 stracił ponad 13 proc., a lira osłabiła się względem dolara o 7,2 proc. Wszystkie główne agencje obniżyły Turcji ocenę kredytową.

Prawdziwe problemy zaczęły się jednak na początku listopada, kiedy wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygrał Donald Trump, co spowodowało gwałtowny odpływ kapitału z rynków wschodzących, do jakich zalicza się Turcja, oraz umocnienie dolara. Z uwagi na wciąż nierozwiązane problemy Turcji z deficytem na rachunku bieżącym, wysokim zadłużeniem dolarowym przedsiębiorstw oraz niestabilność po próbie zamachu stanu, Anatolię to zjawisko dotknęło szczególnie mocno. W dwa miesiące lira osłabiła się względem dolara o 25 proc., czyli znacznie bardziej niż bezpośrednio po puczu. To pokazuje, że często rynki wschodzące w znacznie większym stopniu reagują na czynniki zewnętrzne niż wewnętrzne.

Od tego czasu wiele się zmieniło w tureckiej gospodarce. Dzięki zwiększonym wydatkom rządowym udało się znacząco zwiększyć tempo rozwoju gospodarczego, a PKB w pierwszym kwartale 2017 r. urósł o 5 proc. Zakończył się także okres osłabienia liry, w czym duży udział miały działania banku centralnego, a także osłabienie dolara. Ponadto, po zwycięstwie Erdoğana w referendum konstytucyjnym inwestorzy uwierzyli w stabilność państwa, a indeks BIST100 wspiął się na historyczne poziomy. W ciągu ostatniego roku zyskał ponad 28 proc., przekraczając wartość 105 tys. punktów. Należy jednak podkreślić, że w tym czasie do niemal 12 proc. urosła inflacja, a lira osłabiła się względem dolara o 23 proc., co nieco ogranicza zyski inwestorów.

Jedną ze spółek, które w Turcji po puczu dały inwestorom zarobić najwięcej, był Katmerciler, producent sprzętu dla wojska oraz policji. Ich flagowym produktem jest TOMA, czyli często spotykana na ulicach miast Anatolii armatka wodna. Przez ostatni rok akcje spółki podrożały ponad dwukrotnie. Najmocniejszy wzrost miał miejsce po ogłoszeniu wyników referendum konstytucyjnego. To dobitnie pokazuje, co w "Nowej Turcji" zdanie inwestorów będzie się szczególnie opłacało.

Notowania Katmerciler

 Ryzyko polityczne jednak nadal odgrywa istotną rolę w Turcji, Trzy największe agencje ratingowe nadal nie podniosły ocen wiarygodności kredytowej Turcji do poziomu inwestycyjnego. Wciąż żywa pozostaje także pamięć o 879 firmach, które padły ofiarą czystek po zamachu stanu i rząd przejął nad nimi kontrolę. Drugorzędne znaczenie ma natomiast przestrzeganie praw człowieka i standardów demokratycznych, a liczy się głównie zysk.

Bez wątpienia stłumienie siłowej próby przejęcia władzy w państwie było wielkim sukcesem Turków i naród miał co świętować podczas obchodów rocznicy wydarzeń 15 lipca 2016 r. Z drugiej strony kraj przeszedł przez ten rok daleko idącą przemianę, która stała się powodem cierpień dla tysięcy tureckich rodzin, a próba przewrotu była ich pretekstem.

Robert Szklarz

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
21 22 karbinadel

To pewnie dlatego Jarosław wciąż prowokuje społeczeństwo i opozycję: marzy mu się próba zamachu stanu (już zresztą kilka razy próbował nam wmówić,że taki zamach miał miejsce)

! Odpowiedz
62 36 ~erdoganpodmur

Polskę pod rządami faszysty kaczyńskiego czeka to samo, na początek

! Odpowiedz
40 39 ~erdoganpodmur

"Bez wątpienia stłumienie siłowej próby przejęcia władzy w państwie było wielkim sukcesem Turków i naród miał co świętować"?! - czy panu autorowi przypadkiem sufit nie spadł na łeb?! niby jaki qrwa sukces Turków, niby co naród ma świętować?! To, że faszystowska władza przetrąciła mu kręgosłup?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 39 ajwaj

@erdog -
to bezstronne, OBIEKTYWNE stwierdzenie FAKTÒW w Turcji autora, po nieudanym puczu, kolejnej "demokratycznej zmianie rezimu" :):):)
a kto zyje w wirtualnym swiecie PAPu - to niech se zyje - ale BUSINESSU to na tym nie zbuduje :)

! Odpowiedz
41 19 niepelnosprawny_org

smutek i strach na uicach, to juz nie jest ta turcja co była predzej...

! Odpowiedz
9 49 ajwaj

Erdogan byl dead man, ale nie jest (ONI dali kolejny raz ciala :) )

Wegry rozczarowane UE zwiekszaja wspólprace z Turcja, wiecej handlu i inwestycji:
I OK !

https://deutsche-wirtschafts-nachrichten.de/2017/07/16/ungarn-und-tuerkei-mehr-handel-mehr-investitionen/

! Odpowiedz
14 3 sel

To chyba UE rozczarowana Węgrami?.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 1,8% VIII 2017
PKB rdr 3,9% II kw. 2017
Stopa bezrobocia 7,0% VIII 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 501,22 zł VII 2017
Produkcja przemysłowa rdr 8,8% VIII 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl