Innowacyjna metoda leczenia cukrzyków

Biotechnologiczna gwiazda, spółka PolTREG, za unijne fundusze komercjalizuje przełomową metodę leczenia cukrzycy typu 1 u dzieci. - Chcemy pomóc małym pacjentom, którzy skutki wystąpienia choroby mogą łagodzić tylko przez przyjmowanie insuliny - podkreśla szefowa gdańskiej firmy w rozmowie z „PB”. Ta innowacyjna metoda ma duże szanse, aby wejść na rynek amerykański.

Katarzyna Michalak-Magda, prezes spółki PolTREG
Katarzyna Michalak-Magda, prezes spółki PolTREG (Puls Biznesu)

„Puls Biznesu”: Spółka PolTREG powstała w 2015 r., osiem lat po opracowaniu przez badaczy Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego metody TREG. Na czym ona polega?

Katarzyna Michalak-Magda, prezes spółki PolTREG: Metoda służy leczeniu cukrzycy typu 1 u dzieci i polega na wydłużonej remisji tej choroby, czyli okresu wyciszenia jej objawów. W przypadku tego schorzenia dochodzi do zniszczenia wysepek trzustkowych, które odpowiadają za produkcję naturalnej insuliny w organizmie człowieka. U pacjenta zaczyna wtedy brakować wewnętrznej insuliny. Jego obrońcą mogą być komórki Treg (limfocyty T-regulatorowe), naturalnie występujące wśród białych krwinek i działające ochronnie na komórki trzustki. W ramach terapii komórki Treg są pobierane od pacjenta, a następnie namnażane w laboratorium i ponownie wprowadzane do jego organizmu w zwiększonej liczbie. Dzięki temu trzustka jest znów chroniona i nadal wydzielana jest naturalna insulina, która najlepiej reguluje organizm w procesie metabolizmu cukru.

Naszym rozwiązaniem chcemy pomóc małym pacjentom, którzy skutki wystąpienia choroby mogą łagodzić tylko przez przyjmowanie insuliny.

Z nowatorskiej metody leczenia cukrzycy, którą PolTREG właśnie komercjalizuje, mogą korzystać tylko dzieci czy także inni chorzy?

Cukrzyca typu 1 jest chorobą wieku dziecięcego. Stworzona przez nas terapia została dopasowana do tej grupy wiekowej. Nie ma jednak przeszkód, aby z naszej metody korzystały również osoby dorosłe. Warto podkreślić, że pierwszy pacjent został jej poddany w 2011 r. w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, cztery lata po opracowaniu tego rozwiązania. Nasi naukowcy szukają optymalizacji produkcji komórek. Realizujemy ją w projekcie badawczym współfinansowanym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Za chwilę ruszą prace w laboratorium, które uruchamiamy wspólnie z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym. W ciągu najbliższych miesięcy pokażą one, czy nasze plany badawcze się sprawdzą. Szukamy metod kolejnych zastosowań klinicznych limfocytów Treg i chcemy zoptymalizować proces produkcji leku. Obecnie jesteśmy w trakcie badań w tym obszarze z zastosowaniem nowej linii technologicznej, która być może umożliwi znaczne zwiększenie skali produkcji preparatu leczniczego i umożliwi dalszy rozwój nowatorskich technik namnażania komórek Treg.

Skąd pomysł na wejście w taki biznes? Z wykształcenia jest pani przecież prawnikiem, a nie lekarzem czy biotechnologiem.

Jestem przede wszystkim menedżerem projektu. Kiedy metoda TREG była na odpowiednim etapie rozwoju, a jej wyniki okazały się obiecujące, doszło do spotkania przedstawicieli nauki i biznesu. Moje kompetencje również okazały się potrzebne, aby doprowadzić przedsięwzięcie do punktu, w którym teraz jesteśmy. Sam początek współpracy był trochę szczęśliwym zbiegiem okoliczności. W jednym miejscu spotkało się kilka osób, które uznały, że można zrobić coś dobrego dla dzieci chorych na cukrzycę. Wspólnie z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym udało się nam wypracować model komercjalizacji, który obecnie realizujemy.

Pomysł, aby starać się o fundusze europejskie narodził się w wyniku potrzeby uprzemysłowienia metody TREG?

Grant w wysokości 6,9 mln zł, który przyznano nam w 2015 r., przeznaczyliśmy na badania nad uprzemysłowieniem naszego wynalazku. Dzięki dotacji możliwe będzie stosowanie metody TREG na szerszą skalę we współpracy z Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Warto dodać, że cały projekt jest wart 9,7 mln zł. W tym samym roku zdobyliśmy też dofinansowanie w wysokości 150 tys. zł z programu Go_Global na opracowanie strategii wejścia z naszym pomysłem na rynek amerykański oraz jej weryfikację. Mogliśmy poznać jego specyfikę pod kątem partnerów biznesowych, ich mentalności, ale także przekonać się, że projekty biotechnologiczne są traktowane zupełnie inaczej niż informatyczne.

Polscy innowatorzy, którzy myślą o wejściu na rynek amerykański z innowacyjnym przedsięwzięciem, najczęściej kierują się do Doliny Krzemowej. Tymczasem dla firm biotechnologicznych to nie jest odpowiedni adres. Natomiast są nim okolice Bostonu, czyli ekosystem innowacji przy Massachusetts Institute of Technology oraz na Uniwersytecie Harvarda. To tam znajduje się zagłębie inwestycji biotechnologicznych. Tam też przedstawiliśmy projekt partnerom branżowym, którzy wskazali nam, czego dokładnie oczekują od naszego przedsięwzięcia, aby mogło ono zaistnieć na amerykańskim rynku.

A jakie są oczekiwania partnerów branżowych?

Ochrona prawna własności intelektualnej, odpowiednie zaawansowanie projektu i przygotowanie go na obecność w Stanach Zjednoczonych. To jest warunek konieczny. Nie oznacza to jednak, że trzeba przenieść tam swój biznes, ale z pewnością należy zastanowić się, jak można ściślej związać się z tamtejszym rynkiem. Na razie komercjalizacja metody TREG dotyczy przede wszystkim rynku polskiego i europejskiego. Do wejścia z nią na rynek amerykański ciągle się przygotowujemy. Nie warto działać tam w pojedynkę, dlatego szukamy odpowiednich partnerów.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że do 2030 r. na cukrzycę zachoruje 366 mln osób na całym świecie. Czy w związku z tym planujecie ekspansję na kolejne rynki zagraniczne?

Na razie jest za wcześnie, aby snuć takie plany. Najpierw nasz biznes musi okrzepnąć w Polsce i w Europie.

Współpracujecie z naukowcami tylko z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego?

Pracujemy również z innymi badaczami, ale Gdański Uniwersytet Medyczny jest naszym kluczowym partnerem. Rozpoczęliśmy też rozmowy z niemieckim Instytutem Fraunhofera. Ma on duże doświadczenie w obszarach bliskich naszej technologii i we wdrażaniu projektów badawczo-rozwojowych. To dla nas bardzo cenny partner. W tej chwili przygotowujemy kolejne ciekawe przedsięwzięcia z polskimi badaczami, ale jeszcze za wcześnie, by o tym mówić.

W 2015 r. otrzymaliście aż trzy dotacje unijne z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Bardzo dobry wynik.

To prawda. Oprócz dotacji w ramach szybkiej ścieżki i programu Go_Global, 1 mln zł zainwestował w naszą spółkę krakowski fundusz Innoventure. Pieniądze pochodziły z programu Bridge Alfa. Przeznaczyliśmy je m.in. na rozpoczęcie procesu rejestracji metody TREG w Europejskiej Agencji Leków. To były dla nas tzw. smart money. To znaczy, że dostaliśmy nie tylko wsparcie finansowe, ale także mentorskie. Fundusz wspierał nas w przygotowaniu modelu biznesowego. Innoventure ma na swoim koncie także inne projekty, które są bliskie branży biotechnologicznej.

Rok później zdobyliście grant z programu Horyzont 2020, który finansuje innowacje oraz badania naukowe realizowane w Unii Europejskiej. Czy nie baliście sie rywalizacji o ten rodzaj wsparcia, która jest znacznie trudniejsza?

Postawiliśmy sobie konkretne cele. W przygotowaniu wniosku o dofinansowanie nie korzystaliśmy z pomocy żadnej firmy doradczej. Wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć w ramach tego projektu. Za przygotowanie wniosku o grant zawsze odpowiadała ta sama osoba z naszego zespołu. Bardzo dobrze znała specyfikę projektu i dzięki temu mogła przygotować odpowiedniej jakości dokumenty.

Z programu Horyzont 2020 dostaliśmy 50 tys. euro. Przeznaczyliśmy je na analizę możliwości skomercjalizowania tego rozwiązania. Dzięki realizacji projektu utwierdziliśmy się w przekonaniu, że najlepszą drogą do pełnej komercjalizacji metody TREG jest jej rejestracja w Europejskiej Agencji Leków.

Co było najtrudniejsze w ubieganiu się o dotacje unijne?

Jeśli projekt i jego model wdrożenia jest dobrze przemyślany i właściwie opracowany, to przygotowanie wniosku o dofinansowanie jest tak naprawdę rzeczą wtórną. Wiedzieliśmy dokładnie, co powinien zawierać. Do tej pory nie napotkaliśmy większych problemów, jeśli chodzi o realizowane projekty, a kiedy się pojawiały, za każdym razem mogliśmy liczyć na wsparcie ze strony instytucji pośredniczących, które udzielają wsparcia z Funduszy Europejskich.

Jak przebiega współpraca z instytucjami przyznającymi dotacje unijne?

Bardzo dobrze. Od początku nasz projekt prowadzi ten sam zespół opiekunów. Często konsultujemy nasze wątpliwości z NCBR, na przykład kwestie formalne związane z jakimś wydatkiem, umową czy zasadą konkurencyjności. W niektórych przypadkach otrzymywaliśmy też wiążące interpretacje, które ułatwiają rozliczanie dotacji.

Dostaliście pożyczkę od Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Na jaki cel chcecie ją przeznaczyć?

Dzięki 2 mln zł z Funduszu Pożyczkowego Wspierania Innowacji przyspieszymy proces rejestracji w Europejskiej Agencji Leków i doposażymy laboratorium spółki.

W tym roku pozyskaliście dwóch nowych inwestorów – fundusz PAAN Capital oraz Venture FIZ z Trigon TFI.

Fundusze zainwestowały w naszą spółkę i jej plany rozwojowe. Naszymi udziałowcami nadal pozostają Gdański Uniwersytet Medyczny, fundusz Innoventure oraz aniołowie biznesu. Nie wykluczamy również wprowadzenia spółki na giełdę. Na razie jest jednak za wcześnie, aby mówić o konkretnych terminach.

Czy macie w Polsce konkurencję, jeśli chodzi o tego typu projekt?

W segmencie cukrzycy typu 1, w terapiach komórkowych i w tak zaawansowanym projekcie w badaniach klinicznych nie mamy w naszym kraju konkurentów. Nasze przedsięwzięcie jest innowacyjne nie tylko w Polsce, ale również w Europie. Natomiast podobny projekt jest prowadzony w Stanach Zjednoczonych.

Rozmawiała Dorota Zawiślińska

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl