2008-09-22 09:51 Źródło: Bankier.pl
Hojność amerykańskiego rządu obniżyła wartość dolara
Rynek walutowy zareagował na kosztowny rządowy pomysł ratowania sektora finansowego deprecjacją dolara, który stracił względem euro oraz jena. Po niedawnych zawirowaniach w branży finansowej uwaga inwestorów może skupić się na kwestii deficytu budżetowego USA.
Amerykański sekretarz skarbu Henry Paulson zapowiedział w piątek, że władze USA za pieniądze podatników utworzą specjalny fundusz, który będzie kupował od instytucji finansowych „niepłynne” aktywa powiązane z kredytami hipotecznymi. Ta największa od czasu Wielkiego Kryzysu ingerencja państwa w gospodarkę ma kosztować przynajmniej 700 mld dolarów.
Gdy tylko minęło poczucie ulgi, analitycy oraz inwestorzy zaczęli zastanawiać się, jaki będzie wpływ tej decyzji na stopy procentowe oraz deficyt Stanów Zjednoczonych. Po raz kolejny pojawiły się spekulacje, że Fed może jednak zdecydować się na obniżkę ceny pieniądza, aby obniżyć koszty realizacji rządowego planu. Z kolei deficyt budżetowy USA wzroście o przeszło 1 bln dolarów (w tym koszty ubezpieczenia funduszy rynku pieniężnego) względem planowanych na przyszły rok 438 mld $. Całkowite zadłużenie Stanów Zjednoczonych wynosi obecnie 10,615 bln dolarów.
„Problemy związane z amerykańskim deficytem będą prześladować dolara. Tak duże wydatki przypomną inwestorom o pogorszeniu się kondycji finansowej USA” – powiedział agencji Bloomberga Masanobu Ishikawa, zarządzający działem wymiany walut w firmie Tokyo Forex & Ueda Harlow. Zdaniem niektórych analityków możemy być świadkami zakończenia trwającej od lipca fali aprecjacji amerykańskiej waluty.
Tymczasem o godzinie 9:50 rynek walutowy wyceniał euro na 1,4572 dolara, a więc o 0,6% wyżej niż na zamknięciu piątkowych kwotowań. Względem jena „zielony” stracił 0,5%, notując kurs 106,35 jenów. O 0,6%, umocnił się funt szterling, którego można było zamienić na 1,8439 dolara.
K.K.
Amerykański sekretarz skarbu Henry Paulson zapowiedział w piątek, że władze USA za pieniądze podatników utworzą specjalny fundusz, który będzie kupował od instytucji finansowych „niepłynne” aktywa powiązane z kredytami hipotecznymi. Ta największa od czasu Wielkiego Kryzysu ingerencja państwa w gospodarkę ma kosztować przynajmniej 700 mld dolarów.
Gdy tylko minęło poczucie ulgi, analitycy oraz inwestorzy zaczęli zastanawiać się, jaki będzie wpływ tej decyzji na stopy procentowe oraz deficyt Stanów Zjednoczonych. Po raz kolejny pojawiły się spekulacje, że Fed może jednak zdecydować się na obniżkę ceny pieniądza, aby obniżyć koszty realizacji rządowego planu. Z kolei deficyt budżetowy USA wzroście o przeszło 1 bln dolarów (w tym koszty ubezpieczenia funduszy rynku pieniężnego) względem planowanych na przyszły rok 438 mld $. Całkowite zadłużenie Stanów Zjednoczonych wynosi obecnie 10,615 bln dolarów.
„Problemy związane z amerykańskim deficytem będą prześladować dolara. Tak duże wydatki przypomną inwestorom o pogorszeniu się kondycji finansowej USA” – powiedział agencji Bloomberga Masanobu Ishikawa, zarządzający działem wymiany walut w firmie Tokyo Forex & Ueda Harlow. Zdaniem niektórych analityków możemy być świadkami zakończenia trwającej od lipca fali aprecjacji amerykańskiej waluty.
Tymczasem o godzinie 9:50 rynek walutowy wyceniał euro na 1,4572 dolara, a więc o 0,6% wyżej niż na zamknięciu piątkowych kwotowań. Względem jena „zielony” stracił 0,5%, notując kurs 106,35 jenów. O 0,6%, umocnił się funt szterling, którego można było zamienić na 1,8439 dolara.
K.K.



Dodaj komentarz