2011-09-20 18:00 Źródło: Michał Kisiel - Bankier.pl
Google będzie rządzić naszym portfelem
Gigant na rynku internetowych wyszukiwarek wkracza na kolejny rynek. Firma uruchomiła właśnie usługę Google Wallet – mobilny portfel przechowujący karty płatnicze i pozwalający na dokonywanie płatności telefonem komórkowym.
O planach wejścia na rynek mobilnych płatności Google poinformował po raz pierwszy w maju tego roku. Informacja ta wzbudziła zrozumiałe zainteresowanie. Siła finansowa korporacji, wycenianej wyżej niż największe amerykańskie banki i posiadającej olbrzymie zasoby gotówki rzuciła cień na projekty konkurencji.
Korzystanie z Google Wallet w punkcie handlowym przypomina płatność kartą zbliżeniową. Klient instaluje w telefonie aplikację, która „przechowuje” karty płatnicze, podobnie jak tradycyjny portfel. Aplikacja samoczynnie uruchamia się, gdy telefon jest wybudzony i zostanie zbliżony do czytnika w sklepie. M-portfelem płacić można obecnie we wszystkich punktach, które akceptują karty MasterCard PayPass.
Aby zapobiec niebezpieczeństwu, czyli przechwycenia wysyłanych danych , czip zbliżeniowy pozostaje nieaktywny, gdy telefon jest w stanie uśpienia. Dodatkowo, jeśli aplikacja nie była używana przez ostatnich kilkanaście minut lub użytkownik zablokował ją ręcznie, przed płatnością wymagane jest wpisanie w telefonie numeru PIN.
Idea mobilnego portfela ma, oprócz grona entuzjastów, także dość liczną grupę przeciwników. Podważają oni sens zastępowania plastikowych kart przez telefony komórkowe, chociażby z czysto praktycznych względów. Rozładowany telefon nie pozwala na dokonywanie płatności. W odróżnieniu od kart zbliżeniowych, moduł obsługujący płatności wbudowywany w urządzenia mobilne wymaga do pracy zewnętrznego zasilania.
Wprowadzając na rynek m-portfel, Google planuje przede wszystkim wzmocnić swoją pozycję jako pośrednika pomiędzy sprzedawcami a kupującymi. Aplikacja może posiadać znacznie bardziej rozbudowane funkcje niż tylko przechowywanie kart płatniczych. Już dziś Google Wallet umożliwia m.in. zlokalizowanie sklepów w okolicy czy przechowywanie w komórce kuponów rabatowych, kart lojalnościowych czy biletów.
Informatyczny potentat liczy na to, że aplikacja mobilnego portfela okaże się wydajnym kanałem komunikacji klient-sprzedawca, nośnikiem różnego rodzaju promocji oraz narzędziem budowania lojalności. Google świadomie kieruje się na czerpanie zysków z reklamy dostarczanej na telefony klientów oraz usługi Google Offers pozwalającej przesyłać użytkownikom spersonalizowane kupony rabatowe. Mobilny portfel to istotny krok dla firmy z Mountain View, która poważnie podchodzi do ekspansji poza internet.
Aplikacja Google Wallet na razie dostępna jest tylko dla amerykańskich posiadaczy telefonów Nexus S w sieci Sprint. Nie wiadomo, czy i kiedy rozwiązanie zostanie zaprezentowane w Europie. W USA jedynymi partnerami mobilnego portfela Google są Citibank i MasterCard, ale wkrótce do tego grona dołączą kolejni wydawcy oraz organizacje Visa i American Express.
Wzrost liczby partnerów napędzi zapewne specyficzne podejście Google do finansowej strony przedsięwzięcia. Firma nie pobiera opłat od transakcji dokonywanych przy użyciu mobilnego portfela, reklamując go jako „otwartą platformę” dla banków i organizacji kartowych. Najbliższe lata pokażą, czy instytucje finansowe wchodząc w alians z gigantem z Mountain View nie oddały mu jednocześnie nieświadomie prawdziwej żyły złota.
Michał Kisiel
Analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl
Komórka jak karta zbliżeniowa
Korzystanie z Google Wallet w punkcie handlowym przypomina płatność kartą zbliżeniową. Klient instaluje w telefonie aplikację, która „przechowuje” karty płatnicze, podobnie jak tradycyjny portfel. Aplikacja samoczynnie uruchamia się, gdy telefon jest wybudzony i zostanie zbliżony do czytnika w sklepie. M-portfelem płacić można obecnie we wszystkich punktach, które akceptują karty MasterCard PayPass.
|
Aby zapobiec niebezpieczeństwu, czyli przechwycenia wysyłanych danych , czip zbliżeniowy pozostaje nieaktywny, gdy telefon jest w stanie uśpienia. Dodatkowo, jeśli aplikacja nie była używana przez ostatnich kilkanaście minut lub użytkownik zablokował ją ręcznie, przed płatnością wymagane jest wpisanie w telefonie numeru PIN.
Idea mobilnego portfela ma, oprócz grona entuzjastów, także dość liczną grupę przeciwników. Podważają oni sens zastępowania plastikowych kart przez telefony komórkowe, chociażby z czysto praktycznych względów. Rozładowany telefon nie pozwala na dokonywanie płatności. W odróżnieniu od kart zbliżeniowych, moduł obsługujący płatności wbudowywany w urządzenia mobilne wymaga do pracy zewnętrznego zasilania.
Google zdominuje kolejny rynek?
Wprowadzając na rynek m-portfel, Google planuje przede wszystkim wzmocnić swoją pozycję jako pośrednika pomiędzy sprzedawcami a kupującymi. Aplikacja może posiadać znacznie bardziej rozbudowane funkcje niż tylko przechowywanie kart płatniczych. Już dziś Google Wallet umożliwia m.in. zlokalizowanie sklepów w okolicy czy przechowywanie w komórce kuponów rabatowych, kart lojalnościowych czy biletów.
Informatyczny potentat liczy na to, że aplikacja mobilnego portfela okaże się wydajnym kanałem komunikacji klient-sprzedawca, nośnikiem różnego rodzaju promocji oraz narzędziem budowania lojalności. Google świadomie kieruje się na czerpanie zysków z reklamy dostarczanej na telefony klientów oraz usługi Google Offers pozwalającej przesyłać użytkownikom spersonalizowane kupony rabatowe. Mobilny portfel to istotny krok dla firmy z Mountain View, która poważnie podchodzi do ekspansji poza internet. Aplikacja Google Wallet na razie dostępna jest tylko dla amerykańskich posiadaczy telefonów Nexus S w sieci Sprint. Nie wiadomo, czy i kiedy rozwiązanie zostanie zaprezentowane w Europie. W USA jedynymi partnerami mobilnego portfela Google są Citibank i MasterCard, ale wkrótce do tego grona dołączą kolejni wydawcy oraz organizacje Visa i American Express.
Wzrost liczby partnerów napędzi zapewne specyficzne podejście Google do finansowej strony przedsięwzięcia. Firma nie pobiera opłat od transakcji dokonywanych przy użyciu mobilnego portfela, reklamując go jako „otwartą platformę” dla banków i organizacji kartowych. Najbliższe lata pokażą, czy instytucje finansowe wchodząc w alians z gigantem z Mountain View nie oddały mu jednocześnie nieświadomie prawdziwej żyły złota.
Michał Kisiel
Analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl
Zobacz też:
» Karty zbliżeniowe coraz bliżej klientów
» W internecie zapłacisz nie tylko kredytówką
» Telefonem zapłacimy zbliżeniowo jeszcze w tym roku
» Karty zbliżeniowe coraz bliżej klientów
» W internecie zapłacisz nie tylko kredytówką
» Telefonem zapłacimy zbliżeniowo jeszcze w tym roku
- Google będzie rządzić naszym portfelem Autor: ~asdcbh 2011-09-21 14:49
- ja tam jestem PRZECIW.nie mam konta na FB i jest mi dobrze tez:].
- Google będzie rządzić naszym portfelem Autor: ~KOE 2011-09-21 11:10
- Google i tak już za dużo wie o nas. Osobiście, gdzie mogę to trzymam się od Google z daleka. Monopol nie jest dobry, a to wszystko do tego prowadzi. Wystarczy mi korzystanie z ich programów adSense i (..)
- Google będzie rządzić naszym portfelem Autor: ~alfred 2011-09-21 09:17
- Można się było spodziewać, że Żydzi wcześniej czy później wpadną na ten pomysł.
- Re: Google będzie rządzić naszym portfelem Autor: ~Max 2011-09-21 11:01
- A niby jakie dane możesz ukraść z PyP czy PW? Najpierw poczytaj jak karty zbliżeniowe działają a potem nie pisać takich bzdur.
- Google będzie rządzić naszym portfelem Autor: ~rafal 2011-09-20 21:12
- Może nie będzie takie dziurawe jak karty zbliżeniowe do których banki nas zmuszają nie mówiąc o tym jak łatwo nas okraść z danych przez RFID. Spytałem w banku czy dostanę kartę bez RFID - powiedzieli (..)
- Google będzie rządzić naszym portfelem Autor: ~lubczyk 2011-09-20 20:48
- odwalcie sie od naszych portfeli!!
- Google będzie rządzić naszym portfelem Autor: ~lubczyk 2011-09-20 20:47
- odwalcie sie od naszych portfeli!!!


Dodaj komentarz