Fintechy stają się bankami – czy tak się skończy rewolucja?

analityk Bankier.pl

Bankozaury kontra niebankowi innowatorzy – tak zwykle przedstawia się, nie unikając uproszczeń, tło przemian zachodzących na rynku usług finansowych. Fintechy mają atuty, których brak tradycyjnym instytucjom – od narodzin korzystają z nowoczesnych technologii, szybko opanowują zaniedbane nisze, dopasowują się do zmian w otoczeniu. Rynkowe zmiany nie mieszczą się jednak w ramach hasła „konkurencja czy współpraca”. Świadczą o tym decyzje podjęte w 2017 r. przez kilka liczących się firm z nowego sektora.

Słowo „fintech” zrobiło zawrotną karierę, chociaż etykietka ta pojawiła się dość późno, gdy opisywane przez nią zjawisko było już trwałą częścią rynkowego krajobrazu. Takim mianem ochrzczono podmioty o bardzo różnych modelach działania. Część z nich to niebankowe firmy świadczące usługi finansowe w oparciu o nowe modele biznesowe i wybierające sobie z reguły dość wąskie, ale atrakcyjne nisze.

W 2017 r. kilka firm fintech ogłosiło, że stara się o licencję bankową
W 2017 r. kilka firm fintech ogłosiło, że stara się o licencję bankową (YAY Foto)

Przykładem mogą być platformy pożyczek społecznościowych, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i USA. Szybko rozwijały się w czasach, gdy banki ograniczyły finansowanie niektórych segmentów rynku, np. małych firm i konsumentów z gorszą historią kredytową. O fintechach tego typu nierzadko mówi się jako o zagrożeniu dla tradycyjnych banków – wyszarpują one kawałki rynkowego tortu zarezerwowanego do tej pory dla graczy korzystających z licencji bankowej.

Z biegiem czasu stało się jasne, że wielu z nowych konkurentów może i chce współpracować z bankami, a doniesienia o „fintechowych aliansach” stały się niemal codziennością. Nie oznacza to jednak, że zostają przez banki wchłonięte – wykorzystują je jako trampolinę do dalszego wzrostu, przynajmniej do czasu, aż nie wyczerpie się finansowanie hojnie dostarczane przez dawców kapitału wysokiego ryzyka.

Drugi typ fintechów to firmy, którym zdecydowanie bliżej do „tech” niż do „fin”. Z reguły koncentrują się na wybranej części procesów związanych z tworzeniem, obsługiwaniem lub dystrybuowaniem usług finansowych. Rozwiązują w nowatorski sposób problemy np. szacowania ryzyka kredytowego czy potwierdzania tożsamości klientów online. Często stają się obiektem zainteresowania banków, a nierzadko współpraca kończy się przejęciem, jak w przypadku rodzimego ZenCard.

Wyścigi po licencję bankową

Rok 2017 przyniósł na rynku fintech interesujący sygnał nowego kierunku zmian – kilka liczących się firm ogłosiło, że zamierza uzyskać licencję bankową. Można oczywiście zauważyć, że nie jest to zupełna nowość, a jako przykład posłuży PayPal korzystający w Europie z zezwolenia wydanego w Luksemburgu. Tym razem jednak nie chodzi wyłącznie o spełnienie wymogów regulacyjnych, decyzja o tym, żeby „stać się bankiem” jest częścią strategii wyjścia poza wąsko zakreśloną niszę.

W marcu swoją wizją przyszłości podzieliła się Zopa – wiodąca brytyjska platforma pożyczek P2P. Wcześniej, w listopadzie 2016 r., firma ogłosiła, że będzie starać się o licencję bankową. „Stara technologia i kiepska jakość obsługi rozczarowały klientów (…) Jesteśmy w wyjątkowym położeniu, możemy stworzyć bank nowej generacji, który będzie liderem na rynku consumer finance. Mamy nie tylko kulturę nastawioną na klienta, elastyczną technologię i umiejętność obchodzenia się z danymi, ale także sprawdzone doświadczenia w udzielaniu pożyczek i zarządzaniu ryzykiem. Żaden z innych dostawców nie może pochwalić się podobnymi cechami” – powiedział Jaidev Janardana, CEO Zopa, prezentując założenia nowego banku.

Zopa, gdy już stanie się bankiem, zamierza przede wszystkim zaoferować klientom rachunki podlegające systemowi ochrony depozytów. Jednocześnie w ofercie znajdą się produkty inwestycyjne oparte na prywatnych pożyczkach, rachunki emerytalne (ISA – już proponowane w ramach tzw. alternatywnych ISA), pożyczki, finansowanie samochodów oraz karty kredytowe. Idea jest zatem następująca – wziąć to, co najlepsze z dwóch światów, tradycyjnej bankowości i marketplace lending i połączyć w jeden pakiet.

Co znamienne, Zopa nie ma zamiaru zaoferować podstawowego produktu bankowości detalicznej – rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego. „Wierzymy, że Open Banking znacząco osłabi związek klienta z kontem osobistym. Naszym zdaniem przyszłością jest świat, w którym konsument zwraca większą uwagę na to, jak rachunek łączy się z innymi produktami finansowymi, niż kto ten rachunek dostarcza. Podobnie jak w tej chwili klienci nie przywiązują wagi, czy ich karta kredytowa nosi logo Visa czy Mastercard” – czytamy w manifeście firmy. Dyrektywa PSD2 sprawi, że podstawowy rachunek będzie otwarty dla zewnętrznych podmiotów (za zgodą konsumenta), a Zopa ma zamiar wykorzystać ten fakt, zapewne również jako dostawca usług inicjowania płatności i pobierania informacji o rachunku.

Klarna Bank i inni

W czerwcu tego roku podobną deklarację złożył fintech kojarzący się do tej pory głównie z obsługą płatności w handlu online – wywodząca się ze Szwecji Klarna. Firma uzyskała licencję bankową Finansinspektionen (szwedzkiego odpowiednika KNF), ale nie podzieliła się szczegółami dalszych planów. Na razie jej kontakty z klientami można nazwać transakcyjnymi, pośredniczy w zakupach i, w niektórych krajach, oferuje finansowanie.

Można wyobrazić sobie, że zechce przekuć istniejące relacje w bardziej długoterminowe i „lepkie” – np. wydawać karty kredytowe, oferować rachunki lub proponować szerzej finansowanie ratalne. Drugą nogą biznesu mogą być usługi dla sprzedawców. Dostęp do informacji o transakcjach w e-commerce to dobry punkt wyjścia do oszacowania ryzyka kredytowego, a później zaoferowania finansowania kapitału obrotowego.

W czerwcu 2017 r. wniosek o licencję bankową złożyła jedna z największych platform marketplace lending w USA – SoFi. Nowy biznes, który ma działać pod marką SoFi Bank, zamierza zaoferować klientom tylko dwa produkty – rachunek osobisty objęty systemem gwarantowania depozytów oraz kartę kredytową. Usługi mają trafić przede wszystkim do inwestorów i pożyczkobiorców korzystających z platformy, bank będzie działać wyłącznie w sieci, bez fizycznych oddziałów.

Licencja bankowa w przypadku SoFi ma wzmocnić pozycję konkurencyjną biznesu wobec graczy takich jak Lending Club, którzy nie mogą zaproponować swoim klientom bezpiecznego przechowywania środków czy wygodnego, opartego na karcie, dostępu do szybkiego finansowania. Warto jednak dodać, że firma przejęła jakiś czas temu startup Zenbanx i zyskała dzięki temu dostęp do technologii pozwalającej na stworzenie nowoczesnego zaplecza dla usług bankowości detalicznej.

Bank twórcy Twittera

Najnowszym przykładem fintechu, który chce być bankiem, jest amerykański Square. Firma była jednym z twórców rynku mPOS, przenośnych urządzeń łączących się ze smartfonami i pozwalających na akceptowanie płatności kartowych w dowolnym miejscu, bez stałych opłat abonamentowych. Dzięki Square plastikowe karty trafiły w miejsca dotąd zdominowane przez gotówkę – do najmniejszych akceptantów, często mogących pochwalić się znikomymi obrotami.

W międzyczasie biznes kierowany przez Jacka Dorseya, jednego z założycieli Twittera, eksperymentował m.in. z własnym mobilnym portfelem i sprzedażą narzędzi wspomagających sprzedaż. Teraz skupia się, oprócz przetwarzania płatności, na finansowaniu małego biznesu (swojej podstawowej klienteli) oraz płatnościach P2P (Square Cash), a oprócz tego wszedł w działalność na rynku dostawy jedzenia.

Przed kilkoma dniami Square poinformował, że stara się o licencję bankową, a dokładniej tzw. industrial loan charter. Taka forma działalności pozwala firmie na połączenie biznesu bankowego z działalnością niefinansową. Niewykluczone, że to wstęp do oferowania pakietów skrojonych dla mikroprzedsiębiorców – obsługi finansowej i informatycznej sprzedaży w wybranych branżach.

Dzięki licencji Square będzie w stanie rozwinąć przede wszystkim usługi oferowane obecnie przez jedną ze spółek-córek – Square Capital. Firma od 2014 r. udzieliła 1,8 mld dolarów pożyczek małym przedsiębiorstwom, a spłata zobowiązań odbywa się m.in. poprzez potrącanie udziału z przychodów z transakcji kartowych rozliczanych przez aplikację Square.

Najwięksi dołączą do bankowego establishmentu?

Jednym z argumentów pojawiających się w dyskusjach o wojnie światów pomiędzy sektorem fintech a tradycyjną bankowością jest wskazanie na brak krępujących regulacji i uprzywilejowaną pozycję nowych konkurentów. Przynajmniej dla części fintechów korzyści wynikające z poddania się sztywnym regułom przeważają najwyraźniej nad niedogodnościami. Jesteśmy świadkami istotnej zmiany – najwięksi gracze stali się gotowi, by „wyrównać pole gry” i zaryzykować. Licencja bankowa daje wiele możliwości, pozwala sięgnąć po tanie finansowanie (depozyty), wzmocnić wizerunek (gwarancje dla powierzających środki), zaproponować nowe produkty, nie tylko dla rynkowych nisz.

Chichotem historii można nazwać sytuację, w której firmy takie jak Zopa, startujące z hasłem wyeliminowania banków jako pośredników, same chcą stać się bankami. W ciągu kilkunastu lat okazało się, że przy pewnej skali działania licencja okazuje się warunkiem dalszego rozwoju. Czy fintechowe banki rzeczywiście wniosą ze sobą nową jakość działania? O tym przekonamy się zapewne najwcześniej w następnej dekadzie. Być może jesteśmy świadkami nowego etapu ewolucji na rynku finansowym, w którym atakujący do tej pory sektor z zewnątrz zamieniają się w insiderów gotowych zmienić reguły gry.

Michał Kisiel

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
9 3 glos_rozsadku

banksterzy do łopaty. Przecież od przelewania cyferek z miejsca na miejsce nie przybywa ludziom dobra. Człowiek potrzebuje, owsiankę, mieszkanie i samochód, a nie cyferki.

! Odpowiedz
0 2 jaceklech

Ale czasami może mu na tą owsiankę, mieszkanie i samochód nie starczyć i musi pożyczyć a konto przyszłych dochodów.
I tu pożyteczny jest pan "bankster", który może pomóc. Przy czym ta pomoc wcale nie jest obowiązkowa.

! Odpowiedz
1 1 open_mind

No i mamy "kisiel"

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 1,8% VIII 2017
PKB rdr 3,9% II kw. 2017
Stopa bezrobocia 7,1% VIII 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 501,22 zł VII 2017
Produkcja przemysłowa rdr 8,8% VIII 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl