Donald Tusk zostaje na stanowisku szefa Rady Europejskiej

[Aktualizacja, 10.03.17, godz. 07:10] Przywódcy państw UE ponownie wybrali w czwartek Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Decyzja zapadła w głosowaniu na szczycie UE w Brukseli. Według unijnych źródeł przeciwko Tuskowi wypowiedział się tylko polski rząd.

(fot. REUTERS/Eric Vidal / FORUM)

"Habemus Presidentum. Powodzenia" - napisał na Twitterze premier Luksemburga Xavier Bettel, który jako pierwszy podał informację o decyzji.

Sam Tusk napisał zaś: "Dziękuję za trzymanie kciuków i serdeczne wsparcie. Pomogło!".

Premier Czech Bohuslav Sobotka poinformował, że tylko Polska wypowiedziała się przeciwko Tuskowi. Według unijnych źródeł nikt nie wstrzymał się od głosu.

Wybór szefa Rady Europejskiej był pierwszym punktem obrad szczytu UE. W tej części podjęcie decyzji zajęło niespełna pół godziny. Tusk opuścił wówczas salę obrad, a prowadzenie szczytu przejął premier Malty Joseph Muscat.

Według unijnych źródeł na początku obrad polska premier Beata Szydło formalnie zwróciła się o odłożenie tej sprawy na późniejszy termin. Wniosek został jednak odrzucony.

Tuż przed szczytem Szydło powiedziała dziennikarzom, że zamierza przypomnieć przywódcom, iż "dla wzajemnego szacunku, solidarności, dla poczucia wspólnoty jest potrzebne uszanowanie zdania wszystkich państw członkowskich".

"Nic bez nas, bez naszej zgody. Dzisiaj warto przypomnieć tę główną zasadę, która buduje wspólnotę. Ja to zrobię" - powiedziała Szydło.

"Nie zgodzę się nigdy na prymat siły nad zasadami. Dla Polski jest oczywiste, że zasadami się nie handluje i nie ma zgody na to, żeby przewodniczącym Rady Europejskiej, kimkolwiek by był, została osoba bez zgody państwa, z którego dana kandydatura pochodzi. To jest kwestia zasad" - oświadczyła.

Polski rząd zgłosił w zeszłą sobotę innego kandydata na stanowisko szefa Rady Europejskiej, europosła Jacka Saryusz-Wolskiego. W rozesłanym w środę liście do unijnych przywódców Szydło zarzuciła Tuskowi, że przekroczył europejski mandat, używając swego autorytetu w ostrych sporach krajowych, dlatego jego ponowny wybór byłby w sprzeczności z "międzyrządowym charakterem prac Rady".

Polski rząd nie przekonał jednak pozostałych państw UE, które już przed szczytem deklarowały poparcie dla kandydatury Tuska.

Kulisy szczytu: nie było dyskusji, tylko Szydło zabrała głos

Nie było dyskusji, głos zabrała tylko premier Beata Szydło - tak dyplomaci unijni opisują kulisy trwającego ok. pół godziny punktu czwartkowego szczytu UE, podczas którego przy sprzeciwie Polski doszło do reelekcji szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Po tym gdy przewodzenie obradom przejął od Tuska premier sprawującej prezydencję Malty Joseph Muscat, a Tusk wyszedł z sali obrad, głos zabrała polska premier. Po jej wystąpieniu - jak opowiadali dziennikarzom unijni urzędnicy - zarządzono oficjalne głosowanie.

Z relacji z drugiej ręki wynika jednak, że głosowanie przeprowadzono w taki sposób, że zapytano najpierw, kto jest przeciw Tuskowi. Po podniesieniu ręki jedynie przez polską premier nie prowadzono dalszego głosowania. Wcześniej bowiem uzgodniono, że jeśli ktoś będzie chciał się wstrzymać, może o tym powiedzieć reszcie przywódców - opowiadał unijny urzędnik.

Po zakończeniu tego punktu Tusk wrócił na salę i Rada Europejska zajęła się dalszymi punktami szczytu, odnoszącymi się m.in. do migracji i sytuacji gospodarczej w UE.

Zgodnie z unijnym traktatem przewodniczący Rady Europejskiej wybierany jest kwalifikowaną większością głosów. Nie ma ustalonej procedury zgłaszania kandydatów na to stanowisko. Szef MSZ Witold Waszczykowski zapowiadał w miniony wtorek w Brukseli, że polski rząd chciałby uporządkowania tej procedury, bo do tej pory szefa Rady Europejskiej wyłaniano głównie w sposób kuluarowy. Premier Malty zapowiedział w czwartek, że w ciągu roku Rada zajmie się sposobem nominacji kandydatów na stanowiska unijne.

Tusk deklaruje, że będzie przeciwdziałał izolacji polskiego rządu w UE

Dziękuję za solidarność - mówił w czwartek do unijnych przywódców Donald Tusk tuż po wyborze na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. Deklarował przy tym, że będzie pracował z wszystkimi z nich bez żadnych wyjątków.

Przywódcy unijni oklaskami przywitali Tuska, którego na salę obrad zaraz po głosowaniu przyprowadził premier Malty Joseph Muscat. "Dziękuje za ten znak solidarności. Jak wiecie, solidarność była zawsze ważna w moim życiu, prywatnym i politycznym. Naprawdę wiem, ile ona znaczy" - powiedział Tusk w krótkiej, publicznej części szczytu.

"To może brzmieć jak paradoks, zważywszy na kontekst, ale w każdym razie wasza decyzja jest wyrazem naszej jedności dziś. Będę pracował z wszystkimi z was, bez żadnych wyjątków, ponieważ jestem naprawdę oddany zjednoczonej Europie" - dodał przewodniczący Rady Europejskiej.

Szef maltańskiego rządu dziękował mu za pracę, którą wykonał w ciągu ostatnich 2,5 roku. "Jesteś silnym człowiekiem, z silnymi europejskimi przekonaniami. Wierzymy, że nawet po dzisiejszym dniu będziesz pracował z każdym z nas" - oświadczył Muscat.

- Będę robić wszystko, żeby uchronić polski rząd przed polityczną izolacją tutaj - mówił w czwartek w Brukseli Donald Tusk, po tym gdy przy sprzeciwie premier Beaty Szydło 27 innych krajów wybrało go ponownie na przewodniczącego Rady Europejskiej.

Były polski premier dziękował na konferencji prasowej po zakończeniu pierwszej części szczytu za zaufanie, którym obdarzyli do szefowie państw i rządów. Deklarował, że będzie kontynuował współpracę na rzecz lepszej i bardziej zjednoczonej Europy z wszystkimi przywódcami unijnymi, bez żadnych wyjątków.

"Będę robić wszystko, by uchronić polski rząd przed polityczną izolacją tutaj. Z oczywistego powodu sądzę, że znajdę dobre rozwiązanie" - podkreślił Tusk.

W rozmowie z polskimi dziennikarzami przekonywał, że "autentycznie" bardzo współczuje Szydło "niewdzięcznej roli, jaka została jej zadana przez lidera jej partii". Tusk przyznał, że na szczycie "jest poważny kłopot", bo polski rząd nie chce współpracować z pozostałymi partnerami nad wnioskami końcowymi.

"Mam wrażenie, że musi minąć trochę czasu, zanim opadną te emocje. Nie mam iluzji, że wszystkie opadną, ale jestem przekonany - patrząc też na panią premier dzisiaj - że wciąż możliwe są normalne i zrozumiałe dla wszystkich relacje i zachowania w Brukseli" - mówił szef Rady Europejskiej.

"Zrobię wszystko, żeby pomóc. W interesie Polski, w interesie Europy, w moim własnym jest to, żeby polska delegacja w Brukseli osiągała swoje cele" - dodał Tusk.

Jego zdaniem decyzja o jego wyborze na kolejną kadencję "jest oczywiście dobra dla Polski, choć nie budzi entuzjazmu polskiego rządu". "Sądząc po reakcji tysięcy Polaków, choćby na Twitterze, myślę, że bardzo, bardzo wielu rodaków się ucieszyło z tej decyzji" - powiedział były premier.

Wszystkim krajom członkowskim, zwłaszcza przed dyskusjami o przyszłości UE, ale "szczególnie polskiemu rządowi" dedykował powiedzenie: "uważaj na mosty, które palisz, bo jak ich już nie będzie, nie będziesz mógł ich ponownie przejść".

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przekonywał podczas konferencji prasowej, że wszystkie reguły podczas reelekcji Tuska były respektowane, tak jak mówią o tym traktaty.

Żartował, że cieszy się, że w nowej siedzibie Rady, w budynku, który nazywa "wieżą Tuska", udało się potwierdzić drugi mandat przewodniczącego Rady Europejskiej. "Pracuję z Donaldem od lat. W naszych nowych rolach od dwóch lat. Jestem bardzo szczęśliwy z jakości naszych relacji, dlatego bardzo się cieszę, że Donald zostanie tutaj jako przewodniczący na kolejne 2,5 roku" - oświadczył Juncker.

Szydło zapowiedziała, że nie poprze wniosków szczytu UE

Premier Beata Szydło zapowiedziała w czwartek w Brukseli, że nie poprze wniosków końcowych szczytu UE, na którym - przy sprzeciwie Polski - ponownie wybrano Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Szefowa rządu zapewniła, że nie boi się izolacji Polski w UE.

"Zgłosiłam, iż nie będę przyjmować konkluzji z tego szczytu; w tej chwili trwają oczywiście obrady" - powiedziała Szydło na konferencji prasowej w przerwie posiedzenia Rady Europejskiej.

Jej zdaniem "szczyt będzie nieważny. Jest jasno napisane i jasno określone, że szczyty kończą się konkluzjami, jeżeli jakieś państwo konkluzji nie przyjmuje, tzn. że ten szczyt jest nieważny" - dodała.

Jednak - jak powiedziała - przewodniczący Tusk i pozostali szefowie państw i rządów "próbują szukać jakiejś innej formy prawnej, ażeby przyjąć dokument, nie wiem jaki, nie wiem, na jakich zasadach". Według Szydło, szukanie obecnie naprędce "jakiegoś innego rozwiązania" ws. przyjęcia konkluzji pokazuje, że "tutaj nie ma zasad". "Ja na pewno żadnego dokumentu z tego szczytu nie przyjmę" - zadeklarowała.

W dokumencie zapisane mają zostać decyzje szczytu m.in. w sprawie migracji, bezpieczeństwa i Bałkanów Zachodnich, ale także w sprawie reelekcji Tuska.

Szydło podkreśliła, że odmawiając poparcia wniosków ze szczytu "Polska korzysta z prawa, które ma jako państwo członkowskie". "Państwo członkowskie ma prawo wetować konkluzje szczytu ze względu na interes swojego państwa" - powiedziała. Pytana, czy polski rząd zamierza również w przyszłości blokować decyzje UE dotyczące unijnych funduszy dla Polski, Szydło zaapelowała, by "nie wiązać spraw związanych z finansami, budżetem europejskim z innymi kwestiami".

Premier podkreśliła również, że nie obawia się izolacji Polski w UE. "Nie boję się izolacji, wręcz odwrotnie. Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie również pewną refleksją dla 27 moich koleżanek i kolegów, i słowa, które do nich skierowałam, być może będą też powodem, że zastanowią się czy warto iść na kompromisy za wszelką cenę" - powiedziała.

Jak mówiła, w czasie debaty podczas szczytu przedstawiła powody, dla których polski rząd nie poparł Tuska. Nie jest on dobrym przewodniczącym RE, bo - jak oceniła szefowa rządu - nie gwarantuje bezstronności. Według niej szef tej instytucji "nie może być aktywny politycznie i nie może występować po jednej stronie wewnętrznego konfliktu politycznego".

"Chcę państwu przypomnieć, że przewodniczący Donald Tusk w grudniu zeszłego roku przyjechał do Wrocławia i w czasie konferencji w swoim wystąpieniu - wtedy, gdy w Sejmie odbywała się próba obalenia polskiego rządu, gdy odbywała się próba puczu zorganizowana przez polityków opozycji Platformy i Nowoczesnej - bardzo wyraźnie ich poparł i wystąpił przeciwko polskiemu rządowi" - zaznaczyła Szydło.

Ponadto Tusk - jak podkreśliła premier - nie powinien być przewodniczącym RE, ponieważ nie ma poparcia polskiego rządu. Szydło mówiła, że w czasie szczytu pytała premiera sprawującej obecnie prezydencję Malty Josepha Muscata o to, czyim jest on kandydatem i kto go zgłaszał.

"Bardzo źle się stało, że wybór szefa Rady Europejskiej został przeprowadzony wbrew państwu, z którego pochodził kandydat. To jest bardzo niebezpieczny precedens" - oceniła szefowa rządu. Dodała, że zwróciła uwagę unijnym przywódcom, że niedługo również i oni mogą znaleźć się w podobnej sytuacji.

Szydło podkreślała, że "dla Polski najważniejsze są zasady". "Nie ma takiego kompromisu, za który sprzedalibyśmy interes Polski, polskiego państwa i polskich obywateli" - mówiła. W jej ocenie w Unii Europejskiej jest "wyraźny kryzys zasad", a Rada Europejska "najczęściej zajmuje się partykularnymi i koniunkturalnymi sprawami wąskiej grupy interesu".

Polski rząd zgłosił kandydaturę europosła Jacka Saryusz-Wolskiego na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Szydło dziękowała mu, że zgodził się kandydować. W jej ocenie Rada Europejska straciła okazję, by mieć przewodniczącego, który mógł wprowadzić UE na tory głębokich reform. Jak podkreśliła, Saryusz-Wolski mógł przyczynić się do tego, by RE zaczęła wreszcie spełniać swoją rolę - reprezentowania obywateli i dbania o interesy państw członkowskich.

Szydło przyznała, że żałuje, iż pozostałe państwa Grupy Wyszehradzkiej nie dołączyły do stanowiska polskiego rządu w sprawie reelekcji Donalda Tuska i go poparły. Dodała jednak, że V4 ma inne, wspólne projekty, ważne dla regionu, jak np. wspólny dokument, który mógłby stać się podstawą dla deklaracji, jaka UE ma przyjąć na jubileuszowym szczycie w Rzymie 25 marca na temat swej przyszłości.

O projekcie deklaracji rzymskiej przywódcy 27 państw UE bez Wielkiej Brytanii mają dyskutować w piątek. Szydło zapewniła, że weźmie udział w piątkowych obradach. "Na pewno będę jutro na spotkaniu i będę jasno stawiać również nasze oczekiwania" - zapowiedziała.

Podkreśliła, że Polska na pewno będzie orędownikiem zmian w UE, także w organizacji szczytów UE, a także nie zgadza się na Unię wielu prędkości. UE powinna pozostać jednolita organizacją, która będzie kierować się szacunkiem dla swoich członków, zwracać uwagę na sprawy fundamentalne, dotyczące życia, bezpieczeństwa i przyszłości Europejczyków oraz "byśmy się wzajemnie szanowali i słuchali".

"Unia Europejska, jeżeli ma przetrwać i się rozwijać musi się zmienić (...) Dla nas UE jest zbyt ważna i zbyt cenna, byśmy pozwolili na to, by ten projekt po prostu legł w gruzach" - powiedziała Szydło.

"Jeżeli w Rzymie będzie próba powiedzenia, że wszystko jest świetnie, że idziemy w dobrym kierunku, że będą jedynie drobne kosmetyczne zmiany, ale poza tym jesteśmy z siebie zadowoleni i nie dostrzegamy problemów, to UE będzie trawiona kolejnymi kryzysami" - mówiła premier. Podkreśliła, że Unia potrzebuje głębokich reform, refleksji i przywrócenia zasad. "Ja nie przyjmuję prymatu siły nad zasadami. Powiedziałam to dzisiaj bardzo jasno również na sali, gdy rozmawialiśmy o wyborze przewodniczącego RE" - powiedziała.

Anna Widzyk/Krzysztof Strzępka/Magdalena Cedro (PAP)

awi/ stk/ ulb/ mc/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 3 ~Fasola

Tusk został przewodniczący RE, albo jak kto woli królem Europy.
Niektórzy się z tego nawet cieszą i co z tego.
Królowa jest tylko jedna i jest nią Merkel i tak naprawdę to ona rządzi tym Eurograjdołem.
Her Tusk jest tylko pożyteczną marionetką w jej anty Polskich rękach.

! Odpowiedz
1 4 ~Zorba

Ach, jak to była piękna katastrofa :)

! Odpowiedz
5 8 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
8 10 ~Martin

To że Tusk zostanie wybrany, to było jasne. Lewacy ("central-prawicowcy") mają większość w parlamencie UE (EPL 271(PO) głosów, PSSiD 190 na 751) Wygrana Tuska to "pijarowe" zwycięstwo. PiS to pięknie rozegrał. Pytanie jakie się nasuwa, co z tego mamy oprócz "kompromitacji"? Otóż nie ma żadnej kompromitacji. Dlaczego? Polski rząd nie wysuwał kandydatury Tuska, kto to zrobił? Tajemnica poliszynela. Natomiast wybranie Tuska, pomimo sprzeciwu państwa z którego kandydat pochodzi, jest ewenementem na skalę historyczną w UE. Następna sprawa jest ujawnienie, publicznie czegoś, co można zauważyć już od paru ładnych lat, a mianowicie Europy dwóch prędkości. Co oficjalnie zostało ogłoszone przez panią Merkel. Kanclerz Niemiec, która mówi o równości, demokracji, sprawiedliwości i integracji, ale tylko mówi. Sytuacja może zmienić się w najbliższym czasie, chodzi o wybory wewnętrzne w poszczególnych krajach. Jeżeli w krajach członkowskich zwyciężą nastroje narodowościowe, prawicowe, to naturalną koleją rzeczy zmieni się sytuacja w europarlamencie. I życzyłbym sobie i wam, żeby lewacy byli w mniejszości. Choć w przypadku Niemiec trzeba uważać. Jasno również można stwierdzić, że PO nie broni interesów narodowych Polski, nawet jawnie działa na szkodę Polski i jej obywateli. Jesteśmy dla nich tylko bydłem do handlu, rynkiem zbytu i tanią siłą roboczą (niewolnikami). Ale że czują się mocni, bo mają plecy w Europarlamencie, jeszcze, dlatego tak pyszczą. Łącznie z próbą obalenia demokratycznie wybranego rządu w grudniu. Ja nie twierdzę, że PiS jest bez wad, ale osobiście dla mnie PO to Targowica.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 4 ~asa

Polac mu bo dobrze gada

! Odpowiedz
3 5 ~CzerwonyWiewior

Czy sam wierzysz w głupoty, które wypisujesz? Przewodniczącego RE wybierali przywódcy 28 krajów, a więc rozkład sił w parlamencie nie ma tu nic do rzeczy. PiS nic pięknie nie rozegrał zachował się jak bandzior, który idzie "w zaparte" - i dostał maksymalny wyrok. Gratulacje, naprawdę.

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
14 13 ~PIS_to_Bezprawie

Dziękuję państwom Unii Europejskiej za ponowne wybranie Polaka na przewodniczącego Rady Europejskiej. Przeciwko Tuskowi nie głosował polski rząd tylko zawistni przestępcy i złodziei z PIS. Przypominam że na PIS łącznie z partiami satelitarnymi takimi jak SP i inne głosowało niespełna 38 % głosujących Polaków. Siewcy nienawiści z PIS nie mogą znieść że ktoś nie z nich został przewodniczącym Rady Europejskiej. Wybrano męża stanu, a nie dyktatora to dobry sygnał dla Polski i całej Europy oraz świata. Serdecznie panu gratuluję panie Tusk.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 10 ~Martin

I srebrnik dla pana.

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl