Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-10-21 06:00 Źródło: Bankier.pl

Bankier.pl

Czy to już koniec amerykańskiej waluty?


Na rynku walutowym obserwujemy ostatnio wiele niespodziewanych wydarzeń. Jedna rzecz pozostaje jednak bez zmian. Rośnie wartość euro wyrażona w amerykańskim dolarze. Coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, co jest tego przyczyną, jak długo to jeszcze potrwa i jaki będzie poziom kursu tej pary na koniec obecnego roku. Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania.

Na początek polityka pieniężna...

Można wyróżnić szereg argumentów, które potwierdzają przypuszczenia o dalszym osłabianiu się dolara. Podstawowa kwestia to sposób prowadzenia przez Rezerwę Federalną polityki pieniężnej. Stopa funduszy federalnych od grudnia ubiegłego roku utrzymywana jest w przedziale 0%-0,25%, czyli praktycznie na poziomie bliskim zera. Poprzez wpływ na rynkowe stopy procentowe znacznie obniża to atrakcyjność waluty.

Mimo pewnej poprawy sytuacji gospodarczej Stanów Zjednoczonych, zauważalnej chociażby w wynikach finansowych spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie, polityka pieniężna kraju nie ulega zmianie. Co więcej, FED poprzez osobę Bena Bernanke'go daje wyraźne sygnały, że stopy procentowe nie zostaną podwyższone do czasu, gdy ekonomia USA będzie w znacznie lepszym stanie niż obecnie.

Wykres 1. Kurs EUR/USD od 18. grudnia 2008 roku do 19. października 2009 roku.
Źródło: www.bankier.pl


Co oznacza to w praktyce? Rynek antycypuje, że pierwsza podwyżka stóp nastąpi dopiero w drugiej połowie 2010 roku. Można zaobserwować to na krzywej dochodowości obligacji skarbowych, która zaczyna rosnąć dopiero dla stóp rynkowych przewidywanych na okres dłuższy niż rok. Oprocentowanie 12-miesięcznych papierów rządu USA wynosi na chwilę obecną 0,32%, z kolei dla obligacji 2-letnich jest to już 0,94%.

Rosnący dług publiczny a inflacja

Poruszając temat obligacji skarbowych, nie powinno się także pominąć kwestii długu publicznego Stanów Zjednoczonych, który jest szacowany na ponad 11 bilionów dolarów. Gwałtowny jego wzrost jest efektem wdrożenia planu Paulsona i pochodnych tegoż planu, które obciążyły budżet kwotą 1,4 biliona dolarów. Rząd amerykański zalał rynek swoimi obligacjami i zajął się drukowaniem waluty. Wydaje się, że działania te mimo wszystko wpłynęły pozytywnie na gospodarkę kraju, jednak z gruntowną oceną trzeba będzie jeszcze długo poczekać.

W tym miejscu nasuwa się przykry wniosek. Światowy kryzys gospodarczy sprawił, że władze poszczególnych państw jakby zapomniały o podstawowych paradygmatach teorii ekonomii. W Stanach Zjednoczonych zarówno rząd jak i bank centralny, czyli Rezerwa Federalna, prowadzą politykę ekspansywną. Rząd poprzez wydatki, bank z kolei na skutek utrzymywania stóp procentowych na niskim poziomie. Naturalną konsekwencją będzie wzrost inflacji, a później nadejście nawet głębszej niż obecna recesji gospodarczej.

Tego jak do tej pory władze USA nie chcą dopuścić do myśli, pozwalając walucie krajowej osłabiać się. Patrząc na wykres notowań pary eurodolarowej, od razu rzuca się w oczy trend wzrostowy euro, trwający od marca, kiedy to indeksy giełdowe osiągnęły historyczne minima. Z jednej strony omówione wcześniej stanowisko Stanów Zjednoczonych nie dziwi. Słaba waluta działa na korzyść krajowego eksportu, spółki mogą pochwalić się wyższymi wynikami, indeksy giełdowe rosną... a dolar w dalszym ciągu słabnie.

Dolar traci na znaczeniu

Inne państwa starają się reagować. Chociażby w strefie euro pojawiają się coraz częściej głosy, że rosnąca w siłę waluta zaszkodzi tamtejszym eksporterom. Poza tym tracący na wartości dolar nie jest aktywem godnym zaufania, toteż istnieją plany zastąpienia go w roli głównej światowej waluty rezerw pieniądza. Już w drugim kwartale 2009 roku aż 63% nowo utworzonych rezerw było deponowanych w euro i jenie. Państwa z rejonu Zatoki Perskiej chcą z kolei wykorzystać w rozliczeniach transakcji ropa naftową koszyk walut i złoto. Oczywiście we wspomnianym koszyku nie znalazłoby się miejsce dla dolara.

Po wymienieniu tak wielu czynników działających na niekorzyść dolara, trudno się dziwić, że wraz z kolejnymi próbami zmarginalizowania jego roli spada także jego kurs. Euro jest coraz bliżej osiągnięcia wręcz magicznego poziomu notowań 1,50 za dolara. Nie powinno mieć z tym problemów. Tym bardziej, że właśnie rozpoczął się sezon publikacji wyników finansowych spółek notowanych na giełdach amerykańskich. Największą popularnością cieszą się oczywiście giganci działający również na rynkach zagranicznych. A to głównie im pomaga słaby dolar, ostatecznie gros przychodów wyrażonych jest w walutach obcych. Inna sprawa, że w walutach obcych płacą oni też dużą część zobowiązań. Mimo tego jednak, jeśli osiągają zyski, cała sytuacja jest dla nich sprzyjająca.

Nowy rekord? Niekoniecznie...

Mamy więc do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym. Słaby dolar pomaga w opisany wyżej sposób gospodarce, a lepsze od oczekiwań publikacje osłabiają dolara, uważanego za tak zwaną walutę bezpieczną. Nie wydaje się, aby do końca roku mogło nastąpić zachwianie tej tendencji. Potwierdzają to zresztą opinie analityków. Według ostatniego raportu Goldman Sachs za trzy miesiąc jedno euro będzie kosztować około 1,55 dolara. Dalej w swoich prognozach idzie Jacek Maliszewski z Alpha Financial Services. Twierdzi on, że do końca roku euro pokona poziom 1,60 i być może pobije nowy rekord wszech czasów.

Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku, jedno jest jednak pewne. Koniec 2009 roku będzie na rynku walutowym ciekawym okresem. Notowaniom będzie najprawdopodobniej towarzyszyć duża zmienność, gdyż inwestorzy nadal nerwowo nasłuchują komunikatów ze świata realnej gospodarki. Nie powinno to przeszkodzić wspólnej europejskiej walucie w dalszym umacnianiu się w stosunku do dolara. Poziom 1,55 jest więc jak najbardziej możliwy do osiągnięcia.

Tomasz Woźniak
redaktor Bankier.pl







Auta dla Firm w Super Ofercie!

Fiat Professional : Ducato, Doblo, Scudo, Fiorino
Sprawdź rabaty w Viamot – Dealer w Krakowie!

Komentarze do artykułu
Czy to już koniec amerykańskiej waluty? Autor: ~GG   2009-11-18 10:12
Na pewno nie koniec ale powolny schyłek, podobnie jak dominacji gospodarczej USA. Na nagłą dewaluajce nie pozwolą Chiny, za dużo mają rezerw USD. Wszytstkie potęgi kiedyś upadały, chyba nadzeszdł cza (..)
Po co znak zapytania? Autor: ~MŚ   2009-10-21 15:40
To oczywiste, że mamy do czynienia z końcem amerykańskiej waluty jako jedynej waluty światowej. Pisałem o tym już kilka miesięcy temu. Zapraszam wszystkich zainteresowanych na blog: http://polityka-mo (..)
Czy to już koniec amerykańskiej waluty? Autor: ~Dolar   2009-10-21 14:21
Pogłoski o mojej śmierci są mocno przedwczesne.
Czy to już koniec amerykańskiej waluty? Autor: ~Opty   2009-10-21 10:08
Mimo wszystko us nadal bardzo duzo konsumuje i jest glownm odbiorca dla exportu znaczacych gospodarek swiata , wiec komu bedzie zalezec na takim scenariuszu i ile to bedzie kosztowac tych exporterow. (..)