2009-01-22 04:33 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Ćwiąkalski: wyleciałem jak saper na minie
Zbigniew Ćwiąkalski mówi w rozmowie z "Dziennikiem", iż jego następca musi się liczyć z tym, że jeżeli nie spełni oczekiwań politycznych skończy jak on. Gazeta publikuje wywiad z byłym ministrem sprawiedliwości.
"Śledzę politykę od lat i wiem, że można w niej wylecieć jak saper na minie" - mówi Zbigniew Ćwiąkalski. Pytany, czy spodziewał się, że premier przyjmie jego dymisję, mówi, że liczył się z tym kiedy dostał telefon od asystentki Sławomira Nowaka, żeby rano stawił się u premiera.
Ćwiąkalski zaznacza, że nie może - nie mając dowodów - straszyć ludzi, mówiąc im, że splot dziwnych zbiegów okoliczności w sprawie Olewnika to nie był przypadek. "Albo się chce mieć profesjonalistę albo chce się mieć showmena, który ogłosi wszystko, na co jest zapotrzebowanie polityczne" - dodaje Zbigniew Ćwiąkalski.
Wywiad z byłym ministrem sprawiedliwości - w "Dzienniku".
"Dziennik"/kry/MagM
"Śledzę politykę od lat i wiem, że można w niej wylecieć jak saper na minie" - mówi Zbigniew Ćwiąkalski. Pytany, czy spodziewał się, że premier przyjmie jego dymisję, mówi, że liczył się z tym kiedy dostał telefon od asystentki Sławomira Nowaka, żeby rano stawił się u premiera.
Ćwiąkalski zaznacza, że nie może - nie mając dowodów - straszyć ludzi, mówiąc im, że splot dziwnych zbiegów okoliczności w sprawie Olewnika to nie był przypadek. "Albo się chce mieć profesjonalistę albo chce się mieć showmena, który ogłosi wszystko, na co jest zapotrzebowanie polityczne" - dodaje Zbigniew Ćwiąkalski.
Wywiad z byłym ministrem sprawiedliwości - w "Dzienniku".
"Dziennik"/kry/MagM









Dodaj komentarz