Ciężarówka wjechała w tłum ludzi w Berlinie - 12 osób zabitych

[Aktualizacja, 20.12.16, 19:11] Dwanaście osób zginęło, gdy ciężarówka wjechała na teren kiermaszu świątecznego w centrum Berlina niedaleko stacji kolejowej ZOO - podała policja na Twitterze. Ok. 50 osób odniosło obrażenia. 40-tonowa ciężarówka ma polskie numery rejestracyjne - ciągnik ma rejestrację gdańską, a naczepa należy do firmy z Gryfina.

Uchodźca z Pakistanu, podejrzany o dokonanie zamachu na uczestników jarmarku świątecznego w Berlinie, wyszedł na wolność - podała we wtorek agencja dpa. Nakaz aresztowania nie został wystawiony - informuje prokuratura generalna w Karlsruhe.

Oznacza to, że prawdziwy sprawca zamachu, prawdopodobnie uzbrojony, jest na wolności.

24 osoby poszkodowane w zamachu, do którego doszło w poniedziałek na świątecznym jarmarku w Berlinie, opuściły już szpitale - poinformowało we wtorek ministerstwo zdrowia w Berlinie. 25 rannych pozostaje nadal pod opieką lekarzy. 14 z nich odniosło ciężkie obrażenia.

"Aresztowany Pakistańczyk nie jest sprawcą poniedziałkowego zamachu w Berlinie" - poinformował we wtorek na swej stronie internetowej niemiecki dziennik "Die Welt", powołując się na policję.

"Sprawca wciąż ma broń, jest na wolności i w dalszym ciągu może być niebezpieczny" - twierdzi "Die Welt".

          Ciężarówka wjechała w tłum ludzi w Berlinie
Ciężarówka wjechała w tłum ludzi w Berlinie (fot. Fabrizio Bensch / FORUM)

- Nie jest jasne czy aresztowany mężczyzna to kierowca ciężarówki, która wjechała w poniedziałek w tłum zgromadzony na bożonarodzeniowym jarmarku w Berlinie - poinformował we wtorek wysoki rangą przedstawiciel policji w stolicy Niemiec.

Na Twitterze berlińska policja podała, że jest w stanie pogotowia, ponieważ aresztowany Pakistańczyk zaprzecza, że przeprowadził atak. Policja zaapelowała do mieszkańców Berlina o zachowanie ostrożności.

Prokurator generalny Niemiec Peter Frank powiedział we wtorek w Berlinie, że zatrzymany wkrótce po zajściu obywatel Pakistanu może nie być sprawcą zamachu.

"Nie wiemy ostatecznie, czy sprawca był jeden, czy było ich kilku. Nie wiemy też z ostateczną pewnością, czy on lub ona mieli wspólników. Badania nie zostały ostatecznie zakończone" - powiedział Frank dziennikarzom w Berlinie.

"Musimy być może oswoić się z myślą, że zatrzymany wczoraj wieczorem jako podejrzany obywatel Pakistanu ewentualnie nie był sprawcą lub nie należał do grupy sprawców" - podkreślił prokurator. Jak dodał, nikt do tej pory nie przyznał się do czynu.

Prokuratura musi w ciągu 24 godzin od zatrzymania wystąpić do sądu o nakaz aresztowania lub zwolnić podejrzanego z aresztu.

Śledczy przyjmują, że zajście było zamachem o podłożu terrorystycznym - powiedział Frank, zastrzegając, że i w tej kwestii nie ma ostatecznej pewności. Jednym z powodów jest brak nagrania wideo lub innego oświadczenia, w którym sprawca przejmuje odpowiedzialność za atak.

Podejrzanym jest 23-letni Pakistańczyk, który wjechał do Niemiec 31 grudnia 2015 roku. Od lutego przebywał w Berlinie, w ośrodku dla uchodźców mieszczącym się w hangarach na terenie dawnego berlińskiego lotniska Tempelhof.

Szef berlińskiej policji Klaus Kandt potwierdził, że jednostka antyterrorystyczna SEK przeszukała część ośrodka, w której podejrzany mieszkał. "Znaleziono telefon komórkowy, którego zawartość jest obecnie badana" - powiedział Kandt.

Szef policji nie wykluczył, że niebezpieczny przestępca znajduje się nadal na terenie Berlina. Policja jest w stanie gotowości, który potrwa co najmniej do Sylwestra.

Biorący też udział w spotkaniu z prasą szef Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) Holger Muench powiedział, że podejrzany znany był policji z powodu drobnych przestępstw, które nie miały jednak związku z bronią czy radykalnym islamem.

Muench poinformował, że dotychczas udało się zidentyfikować sześć ofiar śmiertelnych zamachu. "Wszyscy są Niemcami" - powiedział. W zamachu w poniedziałek wieczorem na Breitscheidplatz w Berlinie zginęło 11 osób. Dwunastym zabitym jest polski kierowca TIR-a, którego ciało znaleziono w szoferce pojazdu. Został on najprawdopodobniej zastrzelony z broni małokalibrowej.

Pytany o dokładny czas śmierci Polaka, Frank zastrzegł, że obdukcja jego zwłok nie została jeszcze zakończona.

Breitscheidplatz koło dworca ZOO oraz eleganckiej ulicy Kurfuerstendamm jest miejscem często odwiedzanym przez turystów, dlatego istnieją obawy, że ofiarą zamachu mogli paść także cudzoziemcy.

Kanclerz Angela Merkel, szef MSZ Frank-Walter Steinmeier oraz burmistrz Berlina Michael Mueller złożyli po południu kwiaty na miejsce zamachu. Politycy wpisali się do księgi pamiątkowej w Kościele Pamięci, który znajduje się na Breitscheidplatz.

Jarmarki bożonarodzeniowe, których w samym Berlinie jest blisko sto, są we wtorek zamknięte, jednak od jutra mają stopniowo wznowić działalność. Władze stolicy Niemiec wzmocniły patrole policji, funkcjonariusze uzbrojeni są w pistolety maszynowe. Burmistrz Berlina zapowiedział też zaostrzenie przepisów bezpieczeństwa podczas sylwestra pod gołym niebem odbywającego się tradycyjnie przy Bramie Brandenburskiej.

Właściciel firmy transportowej spod Gryfina, do którego należała ciężarówka - narzędzie zamachu w Berlinie - rozpoznał na pokazanym mu przez policję zdjęciu swego pracownika. Ciało Polaka znaleziono na miejscu tragedii.

- Wśród 12 ofiar śmiertelnych poniedziałkowego zamachu w Berlinie jest polski obywatel, którego ciało z raną postrzałową znaleziono na miejscu pasażera ciężarówki - powiedział we wtorek niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere.

Szef resortu spraw wewnętrznych dodał, że do tej pory nie znaleziono broni, z której Polak został zastrzelony.

Zatrzymany przez policję po poniedziałkowym zamachu mężczyzna nie przyznaje się do winy - potwierdził we wtorek wcześniejsze doniesienia medialne szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere. Dodał, że imigrant dotarł do Niemiec 31 grudnia 2015 r.

Do Berlina przyjechał w lutym br.

Minister de Maiziere podkreślił, że do tej pory nikt z dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) nie przyznał się do przeprowadzenia zamachu w Berlinie.

Wcześniej szef MSW Brandenburgii Karl-Heinz Schroeter powiedział, że na terenie jarmarku świątecznego na Breitscheidplatz w Berlinie znaleziono zwłoki zastrzelonej osoby. Jest to prawdopodobnie polski kierowca ciężarówki. Schroeter podkreślił, że jest on ofiarą, a nie sprawcą poniedziałkowego zamachu.

Niemiecka telewizja publiczna ZDF podała, że oddział antyterrorystów przeprowadził akcję w ośrodku dla uchodźców na terenie byłego lotniska Tempelhof w Berlinie. W hangarach byłego portu lotniczego zakwaterowanych jest kilkuset imigrantów.

ZDF nie podała dalszych szczegółów.

Według agencji dpa domniemany zamachowiec dotarł do Niemiec w lutym tzw. bałkańskim szlakiem. Mieszkał w jednym z ośrodków dla uchodźców na terenie Berlina. Pochodził z Pakistanu lub Afganistanu.

Identyfikacja podejrzanego nastręcza policji sporo trudności, ponieważ mężczyzna posługiwał się kilkoma nazwiskami - pisze dpa.

Merkel o zamachu w Berlinie: Szczególnie odrażający czyn

"Jeszcze nie mamy ostatecznej pewności co do wielu aspektów, musimy jednak przyjąć, biorąc pod uwagę obecny stan wiedzy, że był to zamach terrorystyczny" - powiedziała Merkel w krótkim wystąpieniu w urzędzie kanclerskim w Berlinie.

"Wiem, że byłoby dla nas szczególnie trudne do zniesienia, gdyby potwierdziło się, że ten czyn popełnił człowiek, który zabiegał w Niemczech o schronienie i azyl. Byłoby to szczególnie odrażające wobec wielu Niemców, którzy codziennie angażują się w pomoc dla uchodźców, a także wobec wielu ludzi, którzy rzeczywiście potrzebują naszej ochrony i starają się zintegrować w naszym kraju" - powiedziała Merkel.

Szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere powiedział, że wiele przemawia za tym, że był to zamach.

Podczas próby ucieczki policja aresztowała mężczyznę podejrzanego o kierowanie pojazdem. Według agencji dpa to Pakistańczyk lub Afgańczyk, który w lutym został zarejestrowany w Niemczech jako uchodźca. Według dziennika "Tagesspiegel" mężczyzna znany był policji, ale nie z powiązań z terroryzmem, lecz drobnych przestępstw.

Właściciel ciężarówki powiedział, że kontakt z kierowcą samochodu miał ok. południa. Jak podkreślił, ręczy za tego człowieka.

Pytany w TVN24, czy wie, co się działo z tym pojazdem, Ariel Żurawski, właściciel firmy transportowej spod Gryfina, do którego należy samochód, powiedział, że wiedzę na ten temat miał do godz. 15-16. "Rozmawiałem właśnie z żoną tego kierowcy; ona mówi, że o godz. 16 nie mogła się do niego dodzwonić. Ja z nim rozmawiałem około południa" - powiedział.

Jak mówił, jego kierowca miał do wtorku czekać na rozładunek w Berlinie. "Powiedział mi tylko, że stoi naprzeciwko firmy i na tym nasza rozmowa się skończyła" - relacjonował Żurawski.Podkreślił też, że ręczy za tego człowieka. "Mój scenariusz, jaki ja widzę teraz, to jest tak, że jemu po prostu coś tam zrobili, porwali ten samochód, bo był praktycznie w centrum Berlina, i mieli fajne auto, którym można zrobić, co zrobili. Ten, który jechał to nie był mój kierowca. Oni mojemu kierowcy po prostu coś zrobili, nie daj Boże, coś poważnego" - mówił.

Jak poinformował PAP w rzecznik KGP Mariusz Ciarka, polska policja nie komentuje na razie sprawy, aby nie utrudniać działań stronie niemieckiej.

Rzecznik berlińskiej policji poinformował, że domniemany kierowca ciężarówki, która wjechała na teren kiermaszu został zatrzymany i jest przesłuchiwany. Pasażer ciężarówki zginął podczas uderzenia.

Rzecznik nie powiedział, jakiej narodowości jest zatrzymany kierowca. 40-tonowa ciężarówka ma polskie numery rejestracyjne - ciągnik ma rejestrację gdańską, a naczepa należy do firmy z Gryfina.

Angela Merkel pozostaje w kontakcie z władzami Berlina - podał na Twitterze jej rzecznik Steffen Seibert. "Opłakujemy ofiary i mamy nadzieję, że wielu rannych będzie mogło otrzymać pomoc" - napisał Seibert, podkreślając, że wiadomości napływające z Berlina są zatrważające. Policja zaapelowała do mieszkańców Berlina o pozostanie w domach.

Burmistrz Berlina Michael Mueller powiedział, że sytuacja w mieście po zamachu na kiermasz świąteczny w śródmieściu jest pod kontrolą. "To, co widzimy, jest dramatyczne" - powiedział Mueller. Jak dodał, jego myśli są przy rodzinach, które utraciły bliskich.

Polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne jest w stałym kontakcie z berlińską policją oraz z władzami miasta - zaznaczył rzecznik.

"Polskie służby dyplomatyczne są w stałym kontakcie ze służbami niemieckimi i monitorują sytuację. Sprawdzamy, czy wśród ofiar nie ma obywateli Polski" - powiedziała PAP rzeczniczka MSZ Joanna Wajda.

(PAP)kot/ mc/ lep/ ap/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 41 ~xyz

Chcieli ciapków, to mają.

Multikulti...

! Odpowiedz
25 4 ~zyx

skąd info, że ciapaty?

! Odpowiedz
1 35 ~sgbw odpowiada ~zyx

jakby to pytanie padło w realu to postawiłbym tysiaka że ciapaty.

! Odpowiedz
1 11 ~zen

Adolf się w grobie przewraca

! Odpowiedz
14 29 ~mak

To była polska ciężarówka. Przecież to kluczowa informacja.
Może to być prowokacja przed rozpoczęciem wojny, tak jak było z radiostacją gliwicką.

! Odpowiedz
5 22 ~atakpozatymwszyscyzd

nie wiem czy śmiać się czy płakać...

! Odpowiedz
6 22 ~mak odpowiada ~atakpozatymwszyscyzd

Jak wjadą wojska pancerne, to radzę nie śmiać i nie płakać, tylko ewakuować się.

! Odpowiedz
6 1 ~lkjlkj odpowiada ~mak

no jak się będziesz ewakuować jak w kamaszach już dawno będziesz przedzierać szlaki ze swoją rodzinką i kolegami... :/ pomyśl troszku :/

! Odpowiedz
0 11 ~atakpozatymwszyscyzd odpowiada ~mak

taktyczny odwrót i do partyzantki

! Odpowiedz
3 0 ~asdf odpowiada ~atakpozatymwszyscyzd

Wieloletnie zaniedbania w SZ i edukacyjne. Jakim bałwanem trzeba być, żeby sugerować, że Niemcy wpadną do nas bo ktoś rozwalił u nich ciężarówkę.

Za każdy wypadek drogowy z 10 ofiarami będą do nas wpadać, helikoptery, myśliwce, bombowce a potem czołgi.

! Odpowiedz

Pobierz program PIT 2016

Program Pit 2016

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 1,8% I 2017
PKB rdr 2,7% IV kw. 2016
Stopa bezrobocia 8,6% I 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 277,32 zł I 2017
Produkcja przemysłowa rdr 9,0% I 2017

Znajdź profil

Księgarnia Bankier.pl

Giełda. Podstawy inwestowania. Wydanie kieszonkowe Giełda. Podstawy inwestowania. Wydanie kieszonkowe Cena: 19,90 zł  Zamów książkę

Znajdź nas na Facebooku

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl