Bimber jak niepodległość

"Wolno każdemu piwa i inne trunki skądkolwiek bądź brać i we wsiach ich warzyć i warzyć kazać" - głosił królewski przywilej z 1496 r. wydany przez Jana Olbrachta dla pozyskania przychylności szlachty przed wyprawą na Mołdawię. Odtąd warzenie piwa i bimbrownictwo stało się powszechne w folwarkach szlacheckich i przetrwało w tej formie aż do zaborów.

Gorzelnia - rycina z 1568 r. przedstawiająca pracownika, kotlarza, przy pracy.
Gorzelnia - rycina z 1568 r. przedstawiająca pracownika, kotlarza, przy pracy. (pulshistorii.pb.pl)

Przywilej dotyczył oczywiście szlachty i nie oznaczał, że chłopi mogli swobodnie po chałupach przygotowywać piwa i wina. Nie mieli zresztą pieniędzy do zakupu wymaganej do tego, specjalistycznej aparatury. 

Wśród wymienionych trunków nie wspomniałem wódki, bowiem zwyczaj picia wysokoprocentowych alkoholi pojawił się dość późno. W XVI wieku napoje spirytusowe sprzedawane były wyłącznie w aptekach jako lekarstwa z dodatkami różnorakich ziół. Stąd też pochodzi nazwa "okowita", od łacińskiego aqua vitae, czyli woda życia. Nie było w tym zresztą przesady, gdyż przy powszechnym wtedy brudzie wysokoprocentowy alkohol działał antyseptycznie. Stopniowo pojawiać się zaczęły domowo produkowane nalewki owocowe, którymi zrazu raczono się w celach zdrowotnych, a z czasem dla przyjemności.

Czysta wódka zaczyna być powszechnie spożywana w Wielkim Księstwie Moskiewskim w XV wieku. Książę Iwan III wprowadził monopol państwowy na jej produkcję (jak wtedy mówiono "chlebowego wina"), dzięki czemu budżet zasiliły znaczne środki przeznaczone na wojny w celu scalenia ziem ruskich. Jego poddani dość szybko odkryli przyjemność wysokoprocentowego alkoholu, problemem zaczął być alkoholizm włościan (na który z powodów budżetowych przychylnie patrzyli moskiewscy władcy). Uzależnienie od gorzałki piętnował w poemacie "Roxolania" (1584 r.) mieszkający w Zamościu Sebastian Fabian Klonowic. 

W kolejnych dziesięcioleciach spożycie wódki na terenie Rzeczypospolitej wzrastało, choć aż do kresu państwa rozszarpanego rozbiorami nie zdobyło prymatu pozostając w tyle za piwem i winem. Należy pamiętać, że warzone wówczas piwo było niskoprocentowe i służyło za podstawowy napój w przeciwieństwie do wody, często zanieczyszczonej ściekami.

W 1782 r. rodzina Baczewskich otworzyła we Lwowie pierwszą na świecie przemysłową destylarnię wyposażoną w najnowocześniejsze wynalazki chłodnicze. Przedsiębiorstwo rozwijało się bardzo szybko zdobywając w 1810 r. przywilej umieszczenia cesarskiego austriackiego orła na etykietach, co zaświadczało dostarczanie produktów na austriacki dwór. W 1939 r. Sowieci zniszczyli zakłady Baczewskich, ale rodzina reaktywowała markę w 1945 r. w Wiedniu, powracając na polski rynek w 2011 r.

Wracając jednak do bimbrownictwa, to rozwinęło się ono szczególnie na Podlasiu po 1807 r., kiedy to obwód białostocki włączono do Imperium Rosyjskiego. Wraz z inkorporacją wprowadzono tam prawo państwowego monopolu wódczanego. Rozpoczęło się podziemne pędzenie bimbru, które z czasem wraz z rozwojem organizacji niepodległościowych zaczęło być traktowane jak działanie na szkodę państwa, a więc czyn patriotyczny (w polskim rozumieniu). Sprzyjał temu odludny charakter terenu i gęste lasy. Największe skupiska nielegalnej produkcji wysokoprocentowego alkoholu, to Czarna Białostocka-Sokółka, Michałowo-Gródek i okolice Hajnówki. 

Do rozwoju bimbrownictwa przyczyniła się również wprowadzona w państwie carów w 1894 r. (choć trudno w to uwierzyć) prohibicja. Zakaz napędził jeszcze bardziej nielegalną produkcję, choć surowe przepisy były w kolejnych latach liberalizowane. 

Wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej powrócono do drakońskiego prawa. A wtedy nielegalna produkcja znowu rozwinęła swe skrzydła. Przechodzące przez polskie ziemie fronty rabowały dostępny alkohol i niszczyły legalne gorzelnie z wygaszoną produkcją. Wiele zakładów było demontowanych i wywożonych do Rosji, bądź Niemiec. 

W wolnej Polsce Ustawa z 1920 roku ograniczała sprzedaż alkoholu w poszczególne dni – soboty i niedziele, święta, dni targowe, w czasie jarmarków, poboru wojskowego i innych. Ustalono także liczbę punktów sprzedaży wódki do jednego na 2500 mieszkańców.

Państwowy Polski Monopol Spirytusowy powstał w 1924 r. Produkcja alkoholu była prywatna ale zakazano handlu detalicznego zmuszając wytwórców do sprzedaży produktów Monopolowi. Najbardziej znanymi zakładami tamtych lat byli Baczewscy we Lwowie, Kasprowicz w Gnieźnie i Haberfeld w Oświęcimiu. Produkcją alkoholi zajmowali się też arystokraci, np. Tarnowscy w Dzikowie i Czetwertyńscy w Suchowoli. Przepisy z 1924 r. wprowadzały również fundusz na walkę z alkoholizmem, który zasilać miał 1% przychodów.

Od 1926 roku pędzenie bimbru podlegało karze grzywny od 1 do 10 tys. zł i więzienia od jednego do sześciu miesięcy. Gdy przestępstwo popełniano na większą skalę, kara była wyższa: wynosiła od 10 do 500 tys. zł i od sześciu miesięcy do dwóch lat więzienia. Prawo to jeszcze bardziej zaostrzono w 1932 r. wraz z pogłębianiem się kryzysu gospodarczego i problemami budżetu państwa. Mimo to bimbrownictwo kwitło, szczególnie w północno-wschodniej Polsce, od Białostocczyzny zaczynając.

Sytuacja ta utrzymywała się w kolejnych latach, mimo akcji policji, okupacyjnych władz niemieckich, a potem służb komunistycznego państwa.

Wódka i magia - umowa analfabetów

Wódka i magia - umowa analfabetów

Umowa kupna-sprzedaży bądź jakiekolwiek potwierdzenie zawartej transakcji lub porozumienia ma dzisiaj spisaną formę papierową lub elektroniczną. Ale w czasach powszechnego analfabetyzmu (czyli jeszcze sto lat temu) musiała polegać na wzajemnym zaufaniu przypieczętowanym obrzędem o charakterze magicznym. Był to litkup.

Wraz z nacjonalizacją produkcji i przejęciem po wojnie prywatnych zakładów w ręce aparatu państwowego zerwano z bogatą tradycją wysokojakościowych wódek smakowych czy nalewek. W ich miejsce utworzono 15 państwowych fabryk - Polmosów. Już w 1944 r. jeden z dekretów PKWN wymierzony był w bimbrowników, jednak nie przyniósł on spodziewanych rezultatów. Rozwojowi nielegalnej produkcji alkoholu sprzyjały ograniczenia oficjalnej sprzedaży m.in. jej zakaz przed godziną 13.00 wprowadzony w 1983 r. 

Powoli odradza się w Polsce kultura produkcji wysokojakościowej wódki, choć trudno wyobrazić sobie powszechne jeszcze w XIX wieku kilkudziesięcioletnie leżakowanie gorzałki w beczkach. 

Do dziś w okolicach Białegostoku policja walczy z nielegalnym bimbrownictwem. Od 2009 r. zabytkowa aparatura znajdowana w lasach (pamiętająca niekiedy czasy caratu) przekazywana jest do Białostockiego Muzeum Wsi w Jurowcach, która otworzyła plenerową ekspozycję "leśna bimbrownia" z działającą wciąż aparaturą.

Marcin Dobrowolski

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 ~jerzy

W bandyckim kraju nie należy przestrzegać prawa,takie wnioski.

! Odpowiedz
0 1 ~JULEK

Zakład produkcyjny we Lwowie Baczewskich został zniszczony przez Niemców a nie przez Rosjan

! Odpowiedz
3 4 ~KIMDZONGTUSK

życie na trzeżwo jest nudne i do du.....y

! Odpowiedz
1 1 ~zyczliwy

bedza bimber marki whisky i ile kosztuje a naszego rodzimego z ziemniakow kartofli i zboza nikit nie che i jeszcze mowia ze nie smaczny a na weselu jak sie napijaczyli to nikt nie narzeka i nawet bolu ogolnego rano nie poczuli

! Odpowiedz
0 17 ~olo

Gdyby pozwolono na legalne przydomowe pędzenie bimbru, to nasz bimber byłby lepszy i bardziej znany niż wszelkie szkockie łyskacze.
Co stoi na przeszkodzie, by można było legalnie pędzić i sprzedawać bimber?
Oczywiście rozliczając wszelkie podatki z tym się wiążące.

! Odpowiedz
3 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 6 ~TK

Bardzo ciekawy tekst.

! Odpowiedz
0 38 ~kkk11

powinno byc dozwolone pędzenie bimbru i produkcja nalewek powiedzmy do 100 litrow bo to co jest w sklepie to trucizna nie alkohol

! Odpowiedz
4 9 ~p23

do 100 litrow dziennie na mieszkanca....:)

! Odpowiedz
1 25 ~a_propo

Szkoda, że autor nie wspomniał o bezpośrednim związku między wódką a niepodległością. Taka sytuacja miała miejsce na początku XIX wieku w Królestwie Polskim.

Wówczas książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki (minister skarbu, notabene również założyciel pierwszego banku centralnego w Polsce), chcąc łatać finanse Królestwa, sprzedał (w latach dwudziestych) warszawski monopol alkoholowo-tytoniowy Leonowi Newachowiczowi. Newachowicz dość skrupulatnie egzekwował nabyte prawa czerpiąc z posiadanego monopolu ogromne zyski. Wiązało się to oczywiście z wielkim niezadowoleniem mieszkańców miasta. W sytuacji gdy dostęp do alkoholu było ograniczony rozwijała się (co oczywiste) nielegalna konkurencja. W niektórych przekazach z epoki, Leon Newachowicz urasta do rangi największego wroga Warszawiaków (niektórzy życzyli mu stryczka).
Wieczorem 29 listopada 1830 podporucznik Piotr Wysocki zainicjował bunt w warszawskiej Szkole Podchorążych Piechoty. Gdy młodzi podchorążowie wyszli żeby podpalić ludność Warszawy do powstania wszyscy napotkani po drodze ich unikali i zamykali przed nimi drzwi. Nie ma co się dziwić gdyż zrobili sobie niekorzystny PR zabijając kilku własnych przełożonych. Dopiero warszawski motłoch przyłączył się do buntowników - co umożliwiło im rozbicie Arsenału. Wydaje się wątpliwe, że plebs czuł się dotknięty łamaniem konstytucji przez cara (co było i jest podawane za główną przyczynę powstania listopadowego). Zdecydowanie nie stanowiło to głównego motywu działania. Podręczniki historii o tym milczą, ale tego wieczoru rozbito również inny skład (bynajmniej nie broni)...skład wódki na leżący do Leona Newachowicza. Rozpoczęło się wielkie pijaństwo a przy okazji powstanie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Kalendarium przedsiębiorcy

  • Podatnicy podatku akcyzowego rozliczają akcyzę.

    Rozliczenie podatku od towarów i usług za poprzedni miesiąc - VAT 7.

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.

Księgarnia Bankier.pl

Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego ilustracje: Andrzej Mleczko, Robert B. Cialdini Cena: 34,90 zł  Zamów książkę

Znajdź nas na Facebooku

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl