Banki czasami biją się w pierś. Opłaca się zareklamować drogą prowizję

analityk Bankier.pl

Niektóre banki naliczają bardzo wysokie opłaty za wysyłkę listów z upomnieniami do swoich klientów. Z taką sytuacją miała do czynienia jedna z naszych czytelniczek. Bank BPH naliczył jej 30 zł opłaty za brak opłaconej składki ubezpieczenia w wysokości 35 zł. Nie odpuściła i złożyła reklamację.

Wiele banków nalicza klientom wysokie opłaty za monity przypominające o powstałym zadłużeniu. Kilka dni temu na łamach Bankier.pl opublikowałem ranking najdroższych monitów listownych naliczanych przy zadłużeniu z tytułu kredytów konsumpcyjnych. U rekordzistów pojedynczy list kosztuje nawet 40 zł. Niestety takie monity trafiają nie tylko do „permanentnych” dłużników, ale także do osób, które nie opłaciły na przykład składki ubezpieczenia. Z taką nieco kuriozalną sytuacją miała do czynienia jedna z naszych czytelniczek.

„Jestem klientką Banku BPH.  Po terminowej spłacie kredytu dalej opłacam ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 35 zł miesięcznie, które zaproponowano mi przy udzieleniu kredytu. Po raz pierwszy od kilku lat zapomniałam zapłacić w grudniu owe 35 zł. Bank wysłał mi informację o powstaniu zaległości, przy czym tego samego dnia otrzymałam sms z prośbą o pilny kontakt. Zadzwoniłam i dowiedziałam się, że chodzi właśnie o uiszczenie powstałej zaległości, przy czym zostałam poinformowana, że do rachunku styczniowego zostanie doliczone 30 zł za monit listowny.  Czy to są legalne działania banku – czy też działania z zakresu tzw. klauzul niedozwolonych?” – zapytała nas w mailu przesłanym do redakcji.

Jej oburzenie dodatkowo wynikało z faktu, że opłata za monit dorównywała powstałej zaległości i nie wynikała bynajmniej z zaległej raty kredytu, a zaległej składki ubezpieczenia zdrowotnego. W banku powiedziano jej, że taki jest cennik i co najwyżej może złożyć reklamację. Z kolei mnie biuro prasowe poinformowało, że tak wysoka opłata za monit nie wiąże się tylko z kosztem wysłania listu, ale z „kosztami poniesionymi przez bank w procesie weryfikowania realizacji umów przez klientów”.

Warto w tym kontekście przypomnieć, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów regularnie gani banki za zbyt wysokie opłaty za monity. Niedawno wysłał w tej sprawie nawet pismo do Związku Banków Polskich. Zdaniem Urzędu, wysokość opłat powinna wynikać z kalkulacji rzeczywistych wydatków poniesionych przez przedsiębiorcę. Takie uzasadnienie podał między innymi w decyzji dotyczącej Banku Zachodniego WBK, który naliczał 25 zł za wysłanie monitu pocztą, 9 zł za monit telefoniczny, 25 zł za wezwanie do zapłaty, 50 zł za przekazanie sprawy do zewnętrznej agencji windykacyjnej oraz 50 zł za windykację terenową.

Urząd uznał, że sposób naliczania opłat był niezgodny z prawem, ponieważ narażał konsumentów na nieuzasadnione koszty. Bank obniżył więc opłaty do poziomu 1,75 zł za list zwykły i 4,2 zł za polecony (a jednak się dało!). Po uszach dostały też wcześniej inne banki, m.in. Deutsche Bank, Lukas Bank (obecnie Credit Agricole), nieistniejący już Kredyt Bank, BNP Paribas Bank, eurobank, kilka spółdzielczych oraz SKOK-i i firmy pożyczkowych.

Zasugerowałem, by klientka Banku BPH złożyła reklamację i od razu uderzyła z grubej rury. Uznaliśmy, że warto powołać się na decyzję UOKiK w sprawie wspomnianego już wyżej BZ WBK, dołączyć zestawienie najdroższych monitów (gdzie Bank BPH znajduje się w czołówce), a kopię listu przesłać do UOKiK i Federacji Konsumentów. Okazało się, że taka metoda przyniosła pozytywny skutek, a bank anulował opłatę.

 „Byłam wczoraj w banku i o dziwo - monit został anulowany! Gdy zapytałam na jakiej podstawie (połączyliśmy się z centralą i działem windykacji) - nikt nie umiał (lub nie chciał ) nam powiedzieć...” - napisała nam klientka Banku BPH.

Ranking najdroższych monitów bankowych

Ranking najdroższych monitów bankowych

UOKiK regularnie gani banki za wysokie ceny monitów, ale te bawią się z Urzędem w kotka i myszkę. Jedne dostają upomnienie i rezygnują z opłaty, inne wciąż naliczają kilkadziesiąt złotych za jeden list. Tłumaczą, że to nie cena wysyłki, a opłata za monitoring stanu zaległości.

Czary, przyjazne podejście czy może strach przed UOKiK i mediami? Trudno powiedzieć. Niemniej jednak powyższy przypadek pokazuje, że warto walczyć o swoje. Jeśli nie zgadzacie się z wysoką opłatą za monit, złóżcie reklamację. To w bankach dość drażliwy temat, bo niektóre z tych opłat balansują na cienkiej granicy z rejestrem klauzul zakazanych. UOKiK uważa, że opłaty w wielu przypadkach są zawyżone i regularnie przygląda się sprawie.

Wojciech Boczoń

Źródło:
Tematy: konta prowizje

Newsletter Bankier.pl

Sprawdź wiedzę i sportową intuicję! Wygraj jedną z ponad 100 nagród >>
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~Mleczarz

Banki manupulują czym się da żeby nas doić jak krowy mleczne

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Polskie-banki-beda-musialy-zaplacic-164-mln-zl-kary-Uratowac-moze-je-tylko-kasacja-7281169.html#dod_komentarz
http://tvn24bis.pl/ze-swiata,75/deutsche-bank-zaplaci-2-5-mld-dol-wladzom-usa-i-wielkiej-brytanii,536108. html

http://www.pb.pl/3753568,44539,gigantyczna-kara-dla-bnp-paribas

http://tvn24bis.pl/ze-swiata,75/piec-wielkich-bankow-musi-zaplacic-5-6-mld-dolarow,544130.html
/wiadomosc/Szwajcaria-banki-ustawialy-ceny-srebra-zlota-palladu-i-platyny-7279605.html

http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/financial-times-deutsche-bank-podejrzany-o-lamanie,2188435,4199#android
http://biznes.pl/magazyny/finanse/deutsche-bank-zaplaci-258-mln-usd-za-obchodzenie-sankcji/gyxrg0

http://m.money.pl/wiadomosci/artykul/do-wiezienia-za-kredyty-frankowe,19,0,1942547.html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~Jol

Brawo Redaktorze! Pokonał Pan paskudny bank i odzyskał 30pln. Nieważne że klient spóźnił się z płatności czyli złamał umowę. Każdemu się zdarza... Kolejny wstrząsający materiał proponuje poświęcić zlodziejstwu banków które maja czelnosc domagania się spłaty udzielonych kredytow. A przecież są bogate a klienci biedni więc ich racja jest oczywista...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 ~mike

Pan Ryszard i reszta zarządu muszą skądś wziąć pieniądze na swoje wysokie wynagrodzenia nie mające nic wspólnego z wynikami banku.

! Odpowiedz
1 1 ~ert

następnym razem zapłaci na czas.

! Odpowiedz
4 5 ~HELP

W Banku BPH wystarczy zadzwonić, wyjaśnić sytuację i poprosić o anulowanie opłaty. Zwykle - o ile jest to pierwsza taka sytuacja, tzn. Klient nie spóźnia się notorycznie ze spłatą/uiszczeniem opłaty - to możliwe jest warunkowe anulowanie opłaty i bynajmniej nie trzeba powoływać się na UOKiK. Generalnie dużo można załatwić, o ile rozmawia się z pracownikami uprzejmie i z pokorą. Jakże wskazana, a jednocześnie rzadko spotykana jest to postawa, wie każdy pracownik banku - zwykle jeśli Klient popełni błąd - np. zapomni uiścić opłatę i dostanie monit, t o zamiast zwrócić się do banku, wyjaśnić sytuację i poprosić o anulowanie opłaty, to zwraca się doń z mordą (nie mówię o tej Pani) :/

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~Sebastian

http://inwestycyjnawolnosc.pl/moneymania-100-zl-za-zalozenie-konta-godnego-polecenia-bz-wbk/

! Odpowiedz
0 3 ~antyPB

ja zostałem zrobiony cacy przez bank. Otóż spłacałem całkowicie kredyt hipoteczny i prosiłem o aż 3 osoby o informację jakie poniosę z tego tytułu koszty. 2 osoby zgodnie potwierdziły że zapłacaę 2% prowizji od całkowitej spłaty kredytu. myślę trudno, spłaca i sprzedaję chałupę. i tak zrobiłem
i tydzień po pozbyciu sie chaty i spłacie kredytu odezwała się trzecia osoba, którą również prosiłem o informacje i mówi mi że tak 2% od całkowitej ale tylko 0,5% od cześciowej. no myślałem że mnie chug strzeli. prowizji całkowitej zapłaciułem około 7tys. a mogłem zapłacić niecałe 2tys i całkowicie spłacić resztę z prowizją 2% czyli zapłaciłbym 400 zł
i weź tu bądź człowieku mądry jak cię kantują na każdym kroku

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 ~Poznaniak

Pkobp? Zrobili z Pana idiotę, w tej samej sytuacji wskazano w moim przypadku tańszą opcję, ja bym wskazał oddział i tu go ujawnił.

! Odpowiedz
0 1 ~antyPB odpowiada ~Poznaniak

w chwili obecnej odwołanie napisałem do rzecznika klienta w banku bo na moją reklamację takie bzdury wypisali że zacząłem sie zastanawiac kto tam pracuje .osoba która mi odpowiadała nie zrozumiała problemu tylko napisała że wysokość prowizji 2% jest słuszna bo tak jest w regulaminie. ani słowem nie odniosła się do moich zarzutów wrpowadzenia mnie w błąd i nie podania pełnych i wyczerpujących informacji odnośnie kosztów spłaty kredytu albo zrozumiała tyle że to był ich wybieg liczyli że zakończę na tym etapie. tak wiec napisałem odwołanie jak nie usosunkuje sie do nich rzecznik klienta to oczywiście będę walczył dalej. wkońcu 5tys to nie 5 zł. a nie widzę powodu dla którego bank miałby w tak nieczysty sposób przygarnąć te pieniądze.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~internauta odpowiada ~antyPB

w przypadku jakiejkolwiek (szczególnie dużej) transakcji z bankiem koniecznie trzeba popytac na forach internetowych - od razu dostaje się przegląd bankowych strategii naciągania klienta w konkretnym przypadku i instruktaż, jak się bronic. Pytac pracownika - owszem, ale dopiero wtedy, kiedy jesteśmy przygotowani lepiej od niego.

! Odpowiedz

Księgarnia Bankier.pl

Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego ilustracje: Andrzej Mleczko, Robert B. Cialdini Cena: 34,90 zł  Zamów książkę

Znajdź nas na Facebooku

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl