Włoski producent z Bolonii zaprezentował nowego „ulicznego wojownika”, który z pewnością wiele wywalczy na rynku motocyklowym.więcej »
Podczas trwających targów motoryzacyjnych we Frankfurcie Mercedes zaprezentował prototyp o nazwie F 125!więcej »
Kobiece numery 1 według Golf.com
Jedno z najbardziej popularnych czasopism golfowych na świecie – Golf Magazine opublikował ranking: „Numer jeden golfa”.więcej »
Liczby opisujące Wenecję są imponujące: leży na 117 wyspach, dzieli je 150 kanałów, a łączy 409 mostów.
Dodać należy jeszcze 20 milionów turystów, którzy co rok odwiedzają miasto i ponad 1500 lat niezwykle ciekawej historii. Wenecję założyli w 452 roku osadnicy z centralnej Italii, którzy w bezpieczniejsze rejony uciekali przed najazdami Hunów i Wizygotów. Przez kolejne 1300 lat Wenecja funkcjonowała jako republika: państwo-miasto na wzór greckich polis. Głową państwa był doża (stąd Pałac Dożów – jedna z najbardziej znanych budowli miasta). Przez długi okres oddziaływania polityczne Wenecji były bardzo silne. Pod jej wpływem pozostawały Wyspy Egejskie, Kreta, Cypr, Korfu i wiele innych greckich wysp.
Co ciekawe, Wenecja republiką była najdłużej w dziejach. Kres jej funkcjonowaniu położył dopiero Napoleon w 1797 roku, włączając dawną republikę do Austrii na mocy pokoju w Campo Formio. W czasie Wiosny Ludów w 1848 udało się jeszcze wenecjanom wywalczyć niepodległość, lecz na krótko, bo na nieco ponad rok. Późniejsza historia miasta łączy się już z Królestwem Włoch.
Niestety, mimo aury cudowności i wyjątkowości miasto nie uchroniło się przed kilkoma problemami. Większość z przeszło dwustu tysięcy mieszkańców Wenecji zamieszkuje położone na stałym lądzie Mestre, które formalnie jest wenecką dzielnicą, ale w rzeczywistości funkcjonuje jako odrębne miasto i tak też jest traktowane przez „tubylców”. Liczba mieszkańców „właściwej Wenecji” stale spada – do przeprowadzki zmuszają rosnące ceny mieszkań i opłaty za nie. Nie lepiej jest z pracą – zakłady przemysłowe wyrastają dopiero w Mestre i okolicznych miastach.
Turystów także przerażają wysokie ceny, znacznie wyższe niż w innych turystycznych rejonach Włoch. Drogo jest w knajpach, jeszcze drożej w hotelach - nie dziwi zatem, że większość z 20 milionów turystów nie spędza w mieście nawet nocy. Niekiedy nie ze swojej winy: w czasie wakacji, w najbardziej „gorącym” dla miasta okresie, często dochodzi do absurdalnych wręcz sytuacji, kiedy ze względu na nadmierny tłok zakazuje się wstępu do miasta tym, którzy wcześniej nie zarezerwowali noclegu.

Jest jednak grupa turystów, która z kosztami się nie liczy. To zakochani, którzy Wenecję - bodaj drugie po Paryżu najbardziej romantyczne miasto na świecie - wybierają jako część miodowego miesiąca lub miejsce na wyjątkową randkę. Im niestraszny wydatek 100 euro na przejażdżkę gondolą ze śpiewającym operetki gondolierem. Najlepszy czas na przyjazd do miasta to okres od marca do maja oraz październik. Wówczas tłumy są mniejsze, nie przeszkadza też żar lejący się z nieba. Z wysoką temperaturą wiąże się z resztą jeden z głównych weneckich problemów, szczególnie łatwo wychwytywany przez odwiedzających. Przepływ wody w kanałach jest dość ograniczony, glony i bakterie robią swoje, przez co zapach… cóż, nie zawsze jest piękny. W listopadzie i grudniu miasto często nachodzą powodzie. Jeśli prace konstrukcyjne nie będą należycie prowadzone – a z tymi bywa różnie, nad wieloma historycznymi budynkami wisi realna groźba zatopienia.

Największe rzesze turystów odwiedzają Wenecję od czerwca do września, wtedy też organizowana jest większość miejscowych atrakcji. W pierwszą niedzielę września odbywa się festiwal „Regata Storica”. Głównym kanałem wyrusza orszak galer, wzorowanych na historycznych XVIII-wiecznych wzorcach. Wioślarze prezentują piękne stroje z epoki. Dalszą część barwnego korowodu stanowią gondole i mniejsze łodzie, także odświętnie przystrojone. Udekorowane są również okna i balkony graniczących z kanałem pałaców. Zgodnie z tradycją zdobią je dywany. Głównym punktem obchodów są słynne regaty gondolierów. Start w pobliżu Pałacu Dożów, następnie 7 km do pokonania, aż do mety przy Pałacu Ca'Foscari. Trzech pierwszych na mecie czekają nagrody pieniężne, czwartego… żywe prosię.
Tydzień wcześniej, w końcu sierpnia, tłumy przyciąga festiwal pieśni miłosnych, czyli tradycyjnych weneckich serenad. Scenę stanowi duża łódź pływająca po Kanale Grande, zatrzymująca się przed niektórymi pałacami i zgromadzoną publicznością. Niepowtarzalną romantyczną atmosferę tworzą otaczające scenę setki gondoli i małych łodzi, z pobłyskującymi lampionami.

Największym, a zarazem najbardziej znanym weneckim kanałem jest Kanał Grande (popularnie zwany Canalazzo). Długi na 4 kilometry, szeroki na 30-60 metrów, kształtem przypomina odwróconą literę „S”. Przepływa przez środek miasta, dzieląc je na dwie części, każda po trzy dzielnice: Cannaregio, San Marco i Castello oraz Santa Croce, San Polo i Dorsoduro. Brzegi kanału spinają trzy mosty, w tym najsłynniejszy - Ponte di Rialto, najstarszy w Wenecji, pamiętający XII wiek. W tym samym wieku w okolicach mostu otwarto pierwszy państwowy bank w Europie. Na pierwszych projektach banknotów o nominale 50 Euro umieszczono grafikę przedstawiającą charakterystyczną łukową konstrukcję mostu Rialto, projekt ten nie został jednak zaakceptowany.
Wzdłuż brzegów kanału wprost z wody wynurza się ponad 150 marmurowych pałaców, wznoszonych od XII do XVIII wieku. Fasady budowli skierowane są w stronę kanału. W stylu przeważa gotyk włoski, nierzadkie są też echa renesansu i baroku, przeważnie napotkamy jednak mieszankę stylów. Najsłynniejsze budowle to: pałac Ca'd'Oro - Złoty dom (nazwa pochodzi od złoceń, jakie niegdyś zdobiły niesymetryczną fasadę) oraz wspaniała barokowa bazylika Santa Maria della Salute, zbudowana na planie ośmioboku, otoczona zdobionymi arkadami i zwieńczona potężną kopułą.
Wszystkie perełki architektury podziwiać można z perspektywy tramwaju wodnego (wł. vaporetto, bilet na wszystkie linie to koszt 12 euro na 12 godzin) lub gondoli – zdecydowanie droższej.

Najstarsza część miasta skupia się wokół placu św. Marka. Sam Napoleon, zachwycony otaczającą go architekturą, polecił wybudowanie jednego z budynków, zamykającego skrzydło placu poprzez połączenie dwóch gmachów: tzw. Prokuracji Starej z Prokuracją Nową. Dzisiaj budynek ten (Ala Napoleonica) mieści cztery muzea: Museo Correr ze zbiorami dotyczącymi historii Wenecji, Quadreria z kolekcją obrazów szkoły weneckiej, Museo Archeologoco z kolekcją starożytnych rzeźb greckich i rzymskich oraz Museo del Risorgimento, poświęcone powstaniu przeciwko Austriakom w 1848 roku.
Spacerując po placu przegapić nie można zachwycającej bazyliki św. Marka, wybudowanej w IX w nawiązaniu do architektury islamu. Kościół przechowuje relikwie swego patrona. Warto też choć na chwilę zatrzymać się przy Wieży Zegarowej. Umieszczony w niej zegar astronomiczny oprócz godziny pokazuje pory roku, fazy księżyca i położenie słońca. Wspinając się na pobliską dzwonnicę św. Marka (najwyższa budowla Wenecji, 99 metrów), uzyskamy wspaniały widok na całe miasto, w tym na okoliczny placyk Piazzetta. Tuż przy nim dostrzec można bogato zdobiony Pałac Dożów – dawną siedzibę władców Wenecji. Pierwsze piętro pałacu z budynkiem więzienia, znajdującym się po drugiej stronie kanału, łączy jeden z najsławniejszych mostów świata - Most Westchnień. Według romantycznych pisarzy prowadzeni nim na rozprawę więźniowie po raz ostatni wzdychać mieli do wolnego świata i pozostawionych tam narzeczonych.
Możliwości dotarcia do Wenecji jest kilka. Najprostsza, ale jednocześnie najdroższa, to bezpośredni lot z Warszawy. Za bilet w dwie strony zapłacimy od 1300 zł. Połowę taniej (600-800 zł) kosztować nas będzie lot z przesiadką (w Monachium lub Wiedniu). Lotnisko di Venezia Marco Polo od miasta oddalone jest o 14 km. Co 20-30 minut odjeżdżają autobusy na dworzec kolejowy Wenecja-Mestre, jednak dla turystów najciekawsze będą tramwaje wodne, kursujące regularnie (lotnisko leży u wybrzeży kontynentalnej części Włoch). Weneckie lotnisko jest bodaj jedynym na świecie, z którego drogę do miasta pokonać można w ten sposób.
Trzecia możliwa opcja to podróż autokarem. Choć najtańsza (bilety już od 300 zł), to z pewnością nie najwygodniejsza – w drodze spędzimy 20 godzin.