Ich obecność na każdym kroku sprawia, że coraz częściej zaspokajają nasze podstawowe potrzeby. Nie musimy już szukać sklepów i stać w kolejkach. Automat obsłuży nas w kilkanaście sekund...
Całkiem niedawno w Warszawie postawiono pierwszy Coffee Point. Ten budzący duże zainteresowanie mebel miejski, spełnia dwie funkcje łącząc niejako przyjemne z pożytecznym: po pierwsze można dzięki niemu napić się gorącej kawy, a po drugie oferuje do zagospodarowania przestrzeń reklamową. Koncept niewątpliwie ciekawy w kontekście wykorzystania jako nośnik zewnętrzny, ale tak na prawdę „kawomaty” i maszyny o zbliżonych funkcjonalnościach to nie nowość. Są one na świecie popularne od dość dawna i chociaż w Polsce mamy ich stosunkowo dużo, to wciąż pozostajemy daleko w tyle za postępującą automatyzacją usług w innych krajach. Automaty wyrastają tam jak grzyby po deszczu i nie ma w tym krzty przesady. Finalizacja zakupu - czyli płatność - odbywa się za pomocą monet, żetonów, kart magnetycznych, a nawet za pomocą telefonu komórkowego (m-payment). Dzięki automatom można kupić produkty spożywcze, papierosy, bilety. Ale na tym nie koniec...
Boom zaczął się na dobre
Czesi chcąc ułatwić sobie życie, wpadli na interesujący pomysł. Browar Plzeňský Prazdroj, producent tak popularnych na polskim rynku marek jak Pilsner Urquell czy Gambrinus, wprowadził na rynek automaty sprzedające piwo w puszkach, potocznie zwane „piwomatami”. Pierwsze piwomaty pojawiły się niespełna pół roku temu w Pradze. Według danych z początku października, tylko dzięki 50 urządzeniom sprzedano aż 150 hektolitrów (ok. 31 tysięcy puszek) złotego napoju, mimo że różnica w cenie jak na razie przemawia na niekorzyść automatów. Niedawno piwomaty stanęły także w samym Pilźnie, stanowiąc jedną z atrakcji dorocznego święta czeskiego piwa Pilsner Fest 2007. Automaty wyposażono w funkcję identyfikacji wieku kupującego na podstawie daty urodzenia zapisanej w dowodzie tożsamości, każdorazowo skanowanym elektronicznym czytnikiem. Korzystać z nich mogą tym samym jedynie osoby pełnoletnie. Trudno oprzeć się pokusie, kiedy schłodzoną puszkę ulubionego przez Czechów napoju, znaleźć można „tuż za rogiem”.

Automaty powoli podbijają także rynek medyczny. Podczas gdy Czesi delektują się smakiem piwa, Amerykanie poważnie myślą o swoim zdrowiu. Amerykańska firma InstyMed zaproponowała alternatywną drogę dystrybucji medykamentów. Chce ona wprowadzić maszynę do realizowania recept stu najpopularniejszych środków używanych za oceanem. Warunkiem koniecznym do wdrożenia systemu jest istnienie recept w formie elektronicznej. Z punktu widzenia konsumenta obsługa maszyny jest równie prosta, jak korzystanie z bankomatu: wystarczy podać numer recepty i wprowadzić dane (m.in. datę urodzenia) przez ekran dotykowy. Płatność odbywa się gotówką lub kartą, w przypadku leków refundowanych rachunek zostaje wysłany do ubezpieczyciela. Pomysł ustawienia maszyn w przychodniach, szpitalach i innych miejscach związanych z ochroną zdrowia wydaje się strzałem w dziesiątkę w krajach rozwiniętych, których społeczeństwa wyraźnie się starzeją. Pacjent będzie sam mógł kupić najprostsze lekarstwa, nie wymagające konsultacji. Wyzwaniem dla marketerów będzie jedynie przełamanie przyzwyczajeń konsumentów, szczególnie starszych, którzy zwykle leki kupowali w aptece.
Rosnąca wciąż popularność
Jednak światowym liderem pod względem zautomatyzowania rynku usług, pozostaje Japonia. Tutaj, w stojących maszynach, można kupić na przykład popcorn, baterie, prezerwatywy, a nawet papier toaletowy! Japończycy nie muszą się o nic martwić. Kiedy nagle zacznie padać deszcz, mogą podejść do najbliższego automatu z parasolami, wrzucić kilka monet i już nie kapie im na głowę. Kiedy zgłodnieją, mają szeroki wybór ryżu w „ryżomatach”. Ktoś z nich wybiera się na ryby? Wabiki, haki i linki może kupić po drodze - w automacie -oczywiście. Raj na ziemi! Popularność automatów może wynikać z szybkiego tempa życia i wygody. Kiedy zależy nam na czasie - nie chcemy wchodzić w niepotrzebne interakcje z innymi kupującymi bądź sprzedawcami. Dotykamy kilku przycisków i dostajemy wybrany produkt, którego akurat potrzebujemy. Ale coraz większa liczba automatów może mieć także podłoże psychologiczne. To, że podstawowe produkty są „na wyciągnięcie ręki” i dostępne 24h na dobę, daje konsumentom poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Na zaspokajaniu, rosnących wciąż, ludzkich potrzeb, wiele firm zrobiło już świetny biznes. Czy w Polsce automaty, podobne do tych japońskich, podbiją serca konsumentów? Zobaczymy...
autor: Sylwia Włodarczyk
Źródło:
Visual Communication