Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

Re: do imigranta

Autor  |  ~wiktor [62.121.75.*]    2008-08-11 11:36
+  Przeczytaj komentowany artykuł
>(..) w Polsce mieszka 39 milionów ludzi
> oddaje się 115 do 200 tyś mieszkań rocznie, że brakuje
> trzech milionów mieszkań?(...) To, co napisałem
> jest oczywiste (...)

Oczywiście, że jest oczywiste :-)
A nadpodaż mieszkań, które w niektórych miastach sięga 70% wybudowanych?
Pewnie te 3 mln rodzin mieszka dalej pod mostem i pracuje (sic!) odkładając na nowe M...
Jak narazie argument braku 3 mln mieszkań w żaden sposób nie został potwierdzony.

> (...) i niemal każdy, kto dysponuje dowodem
> osobistym, jakimiś tam dochodami i może sobie kupić
> mieszkanie (...)

To nie Stany, nie mamy tu rynku kredytów subprime.
A niemal każdy kto dysponuje jakimiś tam dochodami dostanie kredyt na max. 50 - 55 % wartości mieszkania z takim oprocentowaniem, że się poczuje jakby spłacał kredyt za 100% wartości... :-) Przynajmniej tak było ok. 1,5 roku temu.

> Jedni kupują inni sprzedają, jeszcze inni już kupili i
> wszystkich nie pogodzi.

Oczywiście, że nie.
Obserwuję rynek już jakiś czas i widzę, że jeśli chodzi o dogadzanie, to tylko w jedną stronę jest preferowane... tylko sprzedającemu.
Kto jak kto, ale TY powinieneś wiedzieć o zasadzie pochodzącej ze Stanów, mianowicie, że to sprzedawca musi sprzedać, a nie kupujący kupić...

Widzimy teraz, że krajowi inwestorzy chcą urzeczywistnić (IMHO wyimaginowane do granic możliwości) zyski ze spekulacji mieszkaniami. Jak narazie mieszkań tych nie pojawiło się na rynku zbyt wiele. Z biegiem czasu deweloperom będzie coraz trudniej sprzedać (już nie mówię o dziurze w ziemi) gołe mury lub projekt w połowie ukończony, z wiadomych względów.
Z drugiej strony widać, że ci drudzy nie czekają bezczynnie i coraz częściej oferują M z wykończeniem pod klucz, co z drugiej strony może niekorzystnie działać na podaż mieszkań w "stanie deweloperskim", posiadanych przez spekulantów. Są to fakty.
Natomiast zastanawia mnie jedno. Zachowanie inwestorów z zagranicy.
Umacniająca się złotówka bardzo dobrze amortyzuje im ewentualne spadki cen, i pozawala spokojnie oczekiwać na wejście € do naszego, mlekiem i miodem płynącego, kraju :-)
Poczynania rządu(-ów, RPP i NBP), wskazuje jednoznacznie, że złotówka ma być nadmiar mocna w momencie wprowadzenia wspólnej waluty. Zamiary wprowadzenia jej po najwyższym przeliczniku, przed Euro2012, są tak zdeterminowane, że aż nie chce się wierzyć (kosztem topniejących wpływów z dotacji EU na rozwój regionalny, dla rolników, itd., niewątpliwej walki o przetrwanie eksporterów, i w końcu częściowo stanu gospodarki). Nie twierdzę, że robione jest to pod inwestorów z zagranicy, którzy zainwestowali w nieruchomości (silny złoty osłabia też konkurencyjność kraju), ale im niewątpliwie sprzyja.
Śmiem twierdzić, że największy cyrk zacznie się po wprowadzeniu €, i wtedy nie jeden zdziwi się, ile mieszkań zakupiono w ten sposób...

Panowie, kieliszek w górę, i... Do wprowadzenia wspólnej waluty !


« Poprzednia wiadomość   |   Następna wiadomość »
Sortowanie:     Pokaż treść wszystkich   « Najstarsza   Najnowsza »