Re: ceny mieszkan zepsuli emigranci
Uff... ale nerwy. Niestety zmiany na rynku nieruchomosci w najlepszym przypadku zachodza w kwartalach, a najczesciej w latach. Jeszcze troche trzeba bedzie poczekac. Problem globalnego kryzysu wzial sie w duzej mierze z problemu hipotek w USA. Wyglada, ze nasze panstwo wystraszone takim obrotem sprawy nie chcialo dopuscic do nadmiernego spadku wartosci nieruchomosci (przeciez to sa zabezpieczenia kredytow setek tysiecy ludzi). Co by sie stalo u nas jak by np nieruchomosci polecialy o 25-30%? Co mialyby zrobic banki?
Plusem jest to, ze te kredyty splacaja sie dobrze wiec nie ma wielkiego problemu. Z ostatnich statystyk wynika, ze znacznie zwiekszyla sie ilosc kredytwo w RnS. Czyli RnS jakos trzyma rynek. Czy nasze Panstwo moze sobie jednak pozwolic na "ciagniecie" rynku mieszkaniowego w nieskonczonosc? Co sie stanie jak program wygasnie? Jak dla mnie to na razie RnS byl wlasnie za podtrzymaniem cen zeby nie wywolywac paniki. Wydaje mi sie jednak, ze jest to gaszenie pozaru benzyna. Oczywiscie jako podatnik jestem za kompletnym zniesieniem programu RnS. Jak sygnalizuje kamgra w Polsce brakuje mieszkan "tanich". Nie chodzi tylko o cene mieszkania, ale np mieszkan komunalnych czy w TBS'ach. Przeciez nie problemu z towarami w sklepach, dany towar jest w segmencie tanim, srednim i luksusowym. Jesli chodzi o rynek mieszkaniowy w Polsce to wyglada, ze jest tylko rynek luksusowy. Nawet jesli sa to mieszkania czesto o marnym stanie technicznym, lokalizacji itp. Ceny i tak sie trzymaja bo tak robi reszta rynku. Banki oczywiscie naganiaja klientow i wpajaja im, ze na zakup mieszkania trzeba patrzec przez pryzmat miesiecznej raty. Problem jaki widze w RnS to wyjscie z tego programu. Tak naprawde bezpieczne wyjscie z tego programu mogloby nastapic jesli pensje przecietnych zjadaczy chleba dogonia ceny. To jednak szybko nie nastapi. Przy rosnacym bezrobociu i raczej marnym wzroscie pensji rynek staje sie coraz mniejszy.
Na szybko szacuje z informacji wygooglanych:
liczba kredytow hipotecznych w latach 2006-2009 to okolo 1 000 000 (tak tak, jeden milion kredytow). Wedlug GUS (dane dostepne na stronie w latach 2000-2005 wybudowano około 675 000 mieszkań. Nie wliczam do tego transakcji gotowkowych. Wedlug szacunkow okolo 5-10% wszystkich transakcji. Wychodzi na to, ze od 2000 roku "na swoim" jest 1 700 000 gospodarstw. Oczywiscie to w ideale. Biorac nawet poprawke na spekulacje i inwestycje 20% to jaka to daje liczbe? Pytanie takie: jak dlugo rynek bedzie mogl isc do gory. Mnie sie wydaje, szczegolnie z obserwacji, ze zaczyna pikowac w dol. Pdejrzewam, ze druga polowa roku pokaze tendencje w jakim kierunku zmierzamy.
Plusem jest to, ze te kredyty splacaja sie dobrze wiec nie ma wielkiego problemu. Z ostatnich statystyk wynika, ze znacznie zwiekszyla sie ilosc kredytwo w RnS. Czyli RnS jakos trzyma rynek. Czy nasze Panstwo moze sobie jednak pozwolic na "ciagniecie" rynku mieszkaniowego w nieskonczonosc? Co sie stanie jak program wygasnie? Jak dla mnie to na razie RnS byl wlasnie za podtrzymaniem cen zeby nie wywolywac paniki. Wydaje mi sie jednak, ze jest to gaszenie pozaru benzyna. Oczywiscie jako podatnik jestem za kompletnym zniesieniem programu RnS. Jak sygnalizuje kamgra w Polsce brakuje mieszkan "tanich". Nie chodzi tylko o cene mieszkania, ale np mieszkan komunalnych czy w TBS'ach. Przeciez nie problemu z towarami w sklepach, dany towar jest w segmencie tanim, srednim i luksusowym. Jesli chodzi o rynek mieszkaniowy w Polsce to wyglada, ze jest tylko rynek luksusowy. Nawet jesli sa to mieszkania czesto o marnym stanie technicznym, lokalizacji itp. Ceny i tak sie trzymaja bo tak robi reszta rynku. Banki oczywiscie naganiaja klientow i wpajaja im, ze na zakup mieszkania trzeba patrzec przez pryzmat miesiecznej raty. Problem jaki widze w RnS to wyjscie z tego programu. Tak naprawde bezpieczne wyjscie z tego programu mogloby nastapic jesli pensje przecietnych zjadaczy chleba dogonia ceny. To jednak szybko nie nastapi. Przy rosnacym bezrobociu i raczej marnym wzroscie pensji rynek staje sie coraz mniejszy.
Na szybko szacuje z informacji wygooglanych:
liczba kredytow hipotecznych w latach 2006-2009 to okolo 1 000 000 (tak tak, jeden milion kredytow). Wedlug GUS (dane dostepne na stronie w latach 2000-2005 wybudowano około 675 000 mieszkań. Nie wliczam do tego transakcji gotowkowych. Wedlug szacunkow okolo 5-10% wszystkich transakcji. Wychodzi na to, ze od 2000 roku "na swoim" jest 1 700 000 gospodarstw. Oczywiscie to w ideale. Biorac nawet poprawke na spekulacje i inwestycje 20% to jaka to daje liczbe? Pytanie takie: jak dlugo rynek bedzie mogl isc do gory. Mnie sie wydaje, szczegolnie z obserwacji, ze zaczyna pikowac w dol. Pdejrzewam, ze druga polowa roku pokaze tendencje w jakim kierunku zmierzamy.
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~Leon, 2010-02-04 08:25
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~laks, 2010-02-04 08:30
- Re: Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~cheraderama, 2010-02-04 12:11
- Re: Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~Klara, 2010-08-21 18:30
- Re: Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~wróg debili, 2010-03-13 08:48
- Re: Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~Klara, 2010-08-21 18:27
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~Janek Wiśniewski, 2010-02-04 11:12
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~znajomy_JL, 2010-02-04 11:19
- Ty, Znajomy JL, pieprzysz jak nacpany ~wiceprezes, 2010-02-05 22:04
- Re: Ty, Znajomy JL, pieprzysz jak nacpany ~byk, 2010-02-06 13:53
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~bronx, 2010-02-09 14:21
- ceny mieszkan zepsuli emigranci ~ewa, 2010-03-12 22:13
- Re: ceny mieszkan zepsuli emigranci ~BlackCrow, 2010-03-12 22:41
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~Ola, 2010-08-21 18:10
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~Haloo, 2011-02-08 20:42
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~pepe, 2011-02-13 09:36
- Liczby nie kłamią, czyli mieszkania są za drogie ~stanisław, 2011-03-29 21:59


Utwórz nowy wątek

|
|
|