Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

pilnie kupię mieszkanie!

Autor  |  ~henieck [77.255.163.*]    2009-11-19 12:41
+  Przeczytaj komentowany artykuł
pilnie kupię mieszkanie dom lub działkę - ale za cenę o połowę niższą - czyli dopiero za kilka lat :)

Pocieszające jest to, że w ciągu 5 lat się znajdziemy na poziomach kilkadziesiąt% niższych (a jeden rok już minął). Roczny spadek cen nominalnych to średnio ok 5-7%, w Wa-wie dużo więcej, do tego doliczając inflację 3,5% (a faktyczna jest wyższa) lub doliczając jeszcze wyższe odsetki nieuzyskane mamy lekko licząc bez żadnego naciągania co najmniej 10% spadku cen rocznie. Jeśli ktoś wynajmuje a nie stoi puste to straty są około połowę mniejsze. Z działkami jest znacznie gorzej jeśli chodzi o spadki a działkę trudno wynająć.

Tak więc mieszkanie kupione za 300tyś "na górce" po roku stania ma mniejszą siłę nabywczą o co najmniej 30tyś - to za to można już bardzo porządny używany samochód sobie kupić (i tak co roku - poprzedni oddając prosto na złom albo kochance w prezencie jak kto woli :)

Jeśli ktoś miał pecha i kupił gdy franek był tańszy/złotówka mocniejsza to też ostatecznie musi to dodatkowo wkalkulować w straty.

Co najgorsze -to jest dopiero początek wieloletniego kryzysu. USA są w fatalnej sytuacji, chociaż kto słucha mainstremowych wiadomości może odnieść wrażenie, że już jest po kryzysie. Niestety jeden czy dwa kwartały powierzchownego odbicia to całkowita norma przy takim scenariuszu.

Powoli idzie następna fala załamania spłat hipotek typu ARM (2010 i szczyt w 2011) - taka sama w skali jak subprime. Do tego problem z nieruchomościami komercyjnymi i innymi pożyczkami. Ceny już mocno spadły, nic nie zapowiada zmiany trendu i do 2012 roku jak prognozuje Deutschebank połowa domów w USA będzie już "pod wodą" (czyli dorższy kredyt niż wartość domu). Amerykański system bankowy jest bankrutem sztucznie utrzymywanym przy życiu dzięki dodrukowanej kasie i zalegalizowanym przekrętom księgowym. Z resztą całe USA jest zadłużone tak, że fizycznie nie można z tego wyjść podwyższając podatki - jedynie anulowanie długu wprost lub poprzez dodruk kasy zostaje jako możliwa opcja.

Z resztą wpompowano bezprecedensową ilość pieniędzy do systemu - ta płynność przedostała się w pierwszej kolejności na rynki finansowe i dzięki temu widzimy spektakularne wzrosty na każdej giełdzie świata, niezależnie czy papierowej czy towarowej...

Sprawa jest zawiła, bo słaby dolar zapoczątkował ogromny carry trade (czyli inwestowanie w silniejsze i lepiej oprocentowane waluty z nadzieją odkupienia tańszego dolara). Gdy to w którymś momencie się zawali to będzie kolejna fala paniki na wszystkich giełdach. Jedynie kwestia czasu. Nasza giełda i złotówka też jest teraz „na górce” spowodowanej światową płynnością. To może jakiś czas potrwać lub nie – ale najpewniej zobaczymy jeszcze potężne niekorzystne zmiany.

Do tego największa w dziejach ludzkości fala powojennego wyżu demograficznego właśnie zaczyna przechodzić na emeryturę (w czasie, gdy systemy emerytalne większości zachodnich krajów już teraz są na minusie:) Samo to gwarantuje wieloletnią masakrę w gospodarce!

Do tego problem "peak oil" - i mamy mieszankę, że można zblednąć ze strachu. Więcej mieszkań na rynku to efekt zakończenia wielu budów przez developerów - ale może też ludzie powoli zaczynają kumać, że wieloletni kryzys dopiero się zaczyna i trzeba sprzedawać póki jeszcze ktoś ma pieniądze, póki jeszcze banki pożyczają zanim nadejdzie następna fala kryzysu kredytowego, zanim na trwale się zmieni psychika tłumu...


« Poprzednia wiadomość   |   Następna wiadomość »
Sortowanie:     Pokaż treść wszystkich   « Najstarsza   Najnowsza »