Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

O głupocie SLD cd. (3)

Autor  |  ~TYGRYS [217.113.228.*]    2008-05-25 00:02
+  Przeczytaj komentowany artykuł
Dzisiaj będzie dalszy ciąg o stanowisku SLD w sprawie propozycji
podatkowych rządu Kazimierza Marcinkewicza, ale jeszcze muszę wrócić do
programu "Gośc Jedynki " i podać co jeszcze mówił o podatkach specjalista od
podatków w rządzie premiera Leszka Millera, obecny czxłonek Rady Polityki
Pieniężnej prof. Jan Czekaj.
Na stwierdzenie redaktora Piotra Gembarowskiego:
"Ale zamrożenie tych wyższych stawek podatkowych na dotychczasowym
poziomie jest realnym zwiększeniem obciążeń fiskalnych."
Prof. Jan Czekaj odpowiedział::
"Panie redaktorze, jeżeli chodzi o stawki, czy progi podatkowe, czy skalę
podatkową mówiąc bardziej precyzyjnie, to tutaj jest jak gdyby też trochę
nieporozumień. Proszę zwrócić uwagę, że skala podatkowa jest u nas lekko,
albo nawet bardzo mocno zniekształcona, gdyż w istocie rzeczy ponad
95% podatników rozlicza się według tej pierwszej stawki podatkowej, czyli
płacą podatek według stawki 19%, 4% jest w drugim progu podatkowym i niecały
1% jest w tej chwili w trzecim progu podatkoweym. Dla porównania mogę
powiedzieć, że w Wielkiej Brytanii w trzecim progu podatkowym jest 10%
obywateli. Oczywiście ktoś może powiedzić, że inne są dochody w Wielkiej
Brytanii, ale gdybyśmy np. nasze dochody mówiąc tak kolokwialnie włożyli w
węgierskie progi podatkowe, które są prawie identyczne jak u nas, bo 20, 30
i 40%, to płaciłoby 25% obywateli podatek według tej najwyższej stawki."
Pan profesor Jan Czekaj płótł bzdury, bredził i mylił stawki podatkowe z progami podatkowymi. W 2003 roku w Polsce były 2 progi podatkowe - pierwszy 37024 zł i drugi 74048 zł i 3 stawki podatkowe 19, 30 i 40%. Pan prof. Czekaj, specjaista od podatków nie wie, że o ilości podatników w poszczególnych progach nie decyduje stawka, a próg podatkowy i gdyby w Polsce stalono drugi próg podatkowy w wysokości np. 50 tysięcy złotych zamiast 74 048 złotych, to w trzecim progu podatkowym rozliczałoby się też około 25% podatników podatku PIT. No proszę, analfabeta podatkowy specjalisą od podatkółw w rządzie Leszka Millera.
Wracając do oceny SLD propozycji podatkowych Praww i Sprawiedliwości, to dalej pan poseł Jacek Piechota, zastępca przewodniczącego Klubu Parlamentarnego SLD mówił:
Po czwarte - w sytuacji, gdy jedynym pomysłem rządu na zmniejszenie
bezrobocia jest eksport bezrobocia, likwidacja ryczałtu podatkowego prowadzi
i do zagrożenia bytu ponad 600 tysięcy najmniejszych firm, głównie
jednoosobowych.
Znowu brednie i krótka pamięć. To rząd SLD Leszka Millera w 2003 roku, w programie
"Naprawy Finansów Rzeczypospolitej " wicepremiera G.Kołodki postulował
likwidację karty podatkowej i wszelkich form ryczałtu, a wprowadzenie 3
podatków dochodowych, a mianowicie:
- podatek dochodowy od dochodów osiąganych z pracy, wynagrodzeń, rent,
emerytur itp.
- podatek od dochodów osiąganych z działalności gospodarczwj,
- podatek od dochodów kapitałowych i innych praw majątkowych, między
innymi od odsetek od oszczędności.
Wtedy nikt z SLD nie gardłoweał, ze likwidacja ryczałtu podatkowego zagrozi
bytowi najmniejszym firmom, wtedy wszyscy z SLD popierali ten pomysł i
bredzili, jakie to przyniesie korzyści.
Dalej Pan poseł Jacek Piechota, oceniając propozycje Rządu PiS mówił:
"Plan Giloweskiej" dowodzi, że PiS nie zamierza realizować
programu"Polski Solidarnej, z jakim szło do ubiegłorocznych wyborów
parlamentaernych. Dowodzi, że miliony Polaków padło ofiarą pospolitego
wyborczego oszustwa, gdyż "Polska Solidarna" w wydaniu braci Kaczyńskich w
niczym nie będzie się różnić od "Polski Liberalnej", której złowrogą wizją
straszono społeczeństwo w wyborczych spotach PiS. W 2009 roku 98% podatników
płacić ma podatek liniowy zgodnie z pomysłem PO, ale z pisowską stawką 18%,
a nie 15%".
To już niebotyczne bzdury. Aby coś takiego mówić, to trzeba być ubzdryngolonym lub naćpanym, kompletnym analfabetą i idiotą podatkowym i ekonomicznym, nie mieć zielonego pojęcia o podatku liniowym, albo też celowo, z całą świadomością
stosować teorię hitlerowskiego ministra propagandy J.Goebbelsa, wygadywać
bzdury i kłamać, kłamać, kłamać i jeszcze raz kłamać, aż kłamstwo zostanie
przyjęte za prawdę. SLD podobnie jak jego skryty sojusznik Plarforma
Obywatelska, żeruje na tych wszystkich, którzy na podatkach się nie znają, a
szczególnie na młodzieży.
Prawo I Sprawiedliwość razem ze swoimi koalicjantami realizowało konsekwentnie program "Polska Solidarna", a propozycje podatkowe Prawa i Sprawiedliwości
zdecydowanie różniły się od propozycji Podatkowych Platformy Obywatelskiej.
Trzeba być rzeczywiście niespełna rozumu, aby nie wiedzieć, że na
propozycjach podatkowych Platformy Obywatelskiej kilkanaście milionów podatników podatku PIT straci, a całe społeczeństwo straci na proponowanym podatku VAT, natomiast na propozycjach podatkowych Prawa iSprawiedliwości nikt nie traci, a wszyscy zyskają. Trzeba być analfabetą podatkowym, aby nie wiedzieć co to jest podatek liniowy i twierdzić, że po wprowadzeniu 18% stawki podatku PIT, 98% społeczństwa będzie płacić podatek liniowy, ale ze stawką 18%, zamiast ze stawką 15%. Bardzo łatwo policzyć, że 18% proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość jest niższe niż 15% proponowane przez Platformę Obywatelską, ale to na poziom umysłowy SLD jest za zbyt
trudne. Ponadto Prawo i Sprawiedliwość planuje podwyższenie kosztów uzysku przychodu, podwyższenie kwoty wolnej od podatku, podwyższenie progów podatkowych, wprowadzenie ulgi prorodzimnnej i utrzymanie ulg podatkowych i odliczeń od dochodu nie zlikwidowanych przez SLD i Platformę Obywatelską. Wszystko to spowoduje że podatek PIT w wysokości 18% będzie znacznie niższy od podatku PIT w wysokości 15% i dla kilku milonów podatników będzie wynosił 7%, tj.wysokość składki zdrowotnej, obliczanej od dochodu, od której nie można odliczać żadnych ulg podatkowych. Wzory, jak to można obliczyć podałem w moich poprzednich komentarzach.
A teraz , co propnuje SLD w zakresie podatków:
- utrzymanie progresywnej skali podatkowej, z ewentualnym jednoczesnym
obniżeniem stawki w I grupie;
Tutaj SLD tylko potwierdza swoją głlupotę i analfabetyzm w zakresie podatków. Nie ma
podatków dla I grupy podatkowej, jest I stawka podatkowa, którą jeśli
obniżymy, to będzie dotyczyła wszystkich grup podatkowych.
Dalej SLD proponuje:
- utrzymanie obecnych progów podatkowych z jednoczesnym przeznaczeniem
równowartości kosztów ich "odmrożenia" na zwiększenie kwoty wolnej od
podatku, co stanowiłoby odczuwalne zmniejszenie obciążeń podatkowych
dla najuboższych;
To już jest niebotyczne kuriozum - utrzymanie obecnych progów podatkowych
z jednoczesnym ich odmrożeniem i przeznaczeniem kosztów ich "odmrożenia" na
zwiększenie kwoty wolnej od podatku - taklie coś nadaje się do jakiejś księgi
głupot.
Na odmrożeniu progów podatkowych zyskują podatnicy, a traci budżet państwa,
więc jakie koszty odmrożenia można przeznaczyć na zwiększenie kwoty wolnej
od podatku?
Dalej SLD opowiada się za:
- rezygnacją z wprowadzenia ulgi prorodzinnej w kształcie proponowanym
przez rząd z jednoczesnym przeznaczeniem równowartości kosztów tego
roazwiązania na istotne zwiększenie wysokości zasiłków rodzinnych dla
najuboższych;
No i przy dochodzie na członka rodziny np. 504 zł zgodnie z wrażliwością
lewicową zasiłek płaci się, a przy dochodzie 505 zł zasiłku nie płaci się.
W ostatnim punkcie SLD opowiada się za:
- utrzymaniem uproszczonych form opodatkowania dla małych
przedsiębiorców;
chociaż Prawo i Sprawiedliwość nie ma zamiaru likwidowania tych form
opodatkowania a likwidację tych form opodatkowanioa to rząd SLD postulował,
ale wrażliwym lewicowo to z głowy wypadło.
Każda wypowiedź polityków SLD na temat podatków i nie tylko podatków, to
niebotyczne brednie.
Przed wyborami samorządowymi w 2006 roku posłowie SLD Wojciech Olejniczak
i Anita Błochowiak chcąc zdobyć wyborców, między innymi bredzili . o
stawkach podatku dochodowego wc wysokości 12 i 16% dla osób najuboższych,
bredzili o podatkach, których nie może być, bo nie ma takich podatków, a
jeśli takie stawki byłyby wprowadzone, to dotyczyłyby one wszystkich grup
podatkowych.
Na posiedzeniu Sejmu w dniu 27.08.2003 roku, pani posłanka Joanna
Senyszyn mówiła (bredziła):
"Wobec ogromnej biedy, która objęła już ponad połowę polskiego
społeczeństwa, trafiona jest propozycja dotycząca zwiększenia wysokości
kwoty wolnej od podatku do wysokości 12-krotnej płacy minimalnej i objęcia
nią osób rzeczywiście mało zarabiających."
Tutaj pani poseł Joanna Senyszyn szczerze przyznała, że podczas rządów
SLD bieda w Polsce rośnie i jest bardzo duża. Tylko ciekawe jest, kim są
osoby rzeczywiście mało zarabiające, jakie są kryteria i jak to wyglądałoby
to w praktyce? Jeśli przyjąć, że mało zarabiające to są osoby zarabiające
np. płacę minimalną, która według planów 2003 roku, w roku 2004 miała
wynosić 824 zł, to czy osoby zarabiające 825 zł to byłyby osoby dużo
zarabiające i kwota wolna ich by nie dotyczyła? Oczywiście pani poseł
Senyszyn nie potrafiła tego wyjaśnić. Nie potraiła też wyjaśnić skąd wziąć
pieniądze na kwotę wolną od podatku, a bardzo łatwo policzyć, że gdyby kwota
wolna wynosiła
824 X 12 = 9888 zł
to na zmniejszenie podatków, przyjmując tylko połowę społeczeństwa, że jest
biedna, to podatników też połowa jest biedna, będzie potrzeba pieniędzy:
(9888 - 2790} X 0,19 X 12 000 000 = 16 183 440 000 złotych.
A gdyby ta kwota wolna dotyczyła wszystkich podatników, tak jak to jest na
całym świecie, dodatkowo potrzeba by było około 32, 4 miliarda złotych, to
jest o wiele więcej, niż wynoszą przychody do budżetu z podatku dochodowego
PIT. Zapomniała też pani poseł Joanna Senyszyn o składce na ubeszpieczenie
zdrowotne. Podobnie o podatkach bredził poseł Janusz Lisak i Andrzj Lepper,
który między innymi chciał zwolnić rencistów i emerytów z podatku
dochodowego, tylko mu wypadło z głowy, że to również spowodowałoby spadek
wpływów do budżetu bardzo dużych pieniędzy. W 2003 roku średnie renty i
emerytury wynosiły około 1200 złotych, więc w przypadku zwolnienia rencistów
i emerytów z podatku dochodowego, budżet byłby w 2004 roku uszczuplony
minium o kwotę:
(1300 X 12 - 2790) X 0,19 X 9 500 000 = 23 122 050 000 złotych
w tym składka zdrowotna:
(1300 X 12 - 2790) X 0,0775 X 9 500 000 = 9 431 362 500 złotych,
a przecież do tegp dochodzą emerytury wcześniejsze i pomostowe
Są to pomysły głupie, wręcz idiotyczne, zgłaszane przez analfabetów
podatkowych i ekonomicznych, ale zdziwienie budzi fakt, że słucha tego wielu
polityków, ekonomistów, profesorów, dziennikarzy i cisza, nikt nie powie
panie Piechota, panie Olejniczak, pani Błochowiak, pani Senyszyn , panie
Lisak, panie Lepper, plotą państwo niebotyczne bzdury. To też dotyczy
polityków Platformy Obywatelskiej. Ponadto trzeba tutaj zaznaczyć, że gdy
wprowadzano w 1992 roku podatek dochodowy PIT, dokonano ubruttowienia
wynagrodzeń, rent i emerytur, a więc z wprowadzenia tego podatku nikt nie stracił,
dotyczyło to też podatku VAT. Gdyby ktoś się uparł i chciał zlikwidować podatki
rencistom i emerytom, wtedy jest logiczne, że dokonany byłby proces
odwrotny, bowiem pństwa nie byłoby stać na podwyżkę rent i emerytur w wysokości minimum wyżej wyliczonej, nie mówiąc już, że zamiat jedniego systemu podatku PIT, byłyby dwa sysytemy, z podatkiem i bez podatku, a więc bzdura.
Na dzisiaj to wszystko, ale tyle bzdur nawygadywali wybitni znawcy
podaków, ekonomii i gospodarki i nadal wygadują, więc będzie dalszy ciąg.









« Poprzednia wiadomość   |   Następna wiadomość »
Sortowanie:     Pokaż treść wszystkich   « Najstarsza   Najnowsza »