Laddering banku Goldman Sachs
To elegancki sposób na określenie tego, jak bank manipuluje cenami
akcji spółek wchodzących na giełdę. Oto jak to się odbywa:
powiedzmy, że jesteście przedstawicielami banku Goldman Sachs i
przychodzi do was firma Bullshit.com z prośbą, żebyście wprowadzili
ją na giełdę. Zgadzacie się na warunkach standardowych dla branży:
określacie, ile akcji zostanie wypuszczonych, wyceniacie je i
zabieracie prezesa Bullshit.com "w trasę", żeby pogadał z
inwestorami. Wszystko to za konkretną opłatą (zwykle sześć-siedem
procent wartości oferty). Następnie przyrzekacie swoim najlepszym
klientom prawo zakupu dużej liczby akcji giełdowego debiutanta,
proponując przy tym niską cenę ofertową - załóżmy, że cena
wywoławcza akcji Bullshit.com wynosi 15 dolarów - w zamian za
obietnicę, że później kupią oni więcej akcji na wolnym rynku. Dzięki
temu pozornie prostemu żądaniu zyskujecie wiedzę "od środka" o tym,
co będzie się działo ze spółką Bullshit.com po jej giełdowym
debiucie. Wiedzę, której nie mają naiwni spekulanci działający
według określonego schematu: wiadomo, że pewna liczba klientów,
którzy kupili pewną liczbę akcji po 15 dolarów, kupi także akcje po
20 i 25 dolarów, gwarantując, że cena wzrośnie do 25 dolarów i
więcej. W ten sposób Goldman mógł sztucznie podnosić ceny nowych
spółek, co oczywiście było dla banku korzystne - sześcioprocentowa
prowizja od 500 milionów zarobiona na wprowadzeniu Bull-shit.com na
giełdę to poważna suma. Goldman był niejednokrotnie pozywany przez
akcjonariuszy za laddering przy okazji wprowadzania na giełdę spółek
internetowych takich jak Webvan czy NetZero. Nieuczciwe praktyki
zwróciły także uwagę Nicho-lasa Maiera, jednego z menedżerów
funduszu hedgingowego Cramer & Co. kierowanego wówczas przez znanego
obecnie z telewizyjnej gadki szmatki dupka Jima Cramera, który sam
zdobywał szlify u Goldmana. Maier powiedział agentom amerykańskiej
komisji papierów wartościowych i giełd (SEC), że kiedy wiatach 1996-
1998 pracował dla Cramera, był wielokrotnie zmuszany do angażowania
się w laddering - za każdym razem, gdy wchodził z Goldmanem w układy
dotyczące wprowadzenia jakiejś spółki na giełdę.
- Ludzie Goldmana, z tego co sam zaobserwowałem, byli najgorszymi
przestępcami -> - mówi Maier. - To oni nadmuchali tę bańkę i
spowodowali, że załamał się rynek. Akcje po sztucznie zawyżonych
cenach były ostatecznie kupowane przez niepodejrzewających niczego
szaraków - mówi. W 2005 roku Goldman zgodził się zapłacić 40
milionów dolarów nałożonej przez SEC kary za stosowanie ladderingu
- mizerna kara w porównaniu z gigantycznymi zyskami banku z tej
niecnej praktyki.
Bank Goldman Sachs nie od zawsze był wielkim behemotem napakowanego
sterydami kapitalizmu wyznającym dewizę "zabij albo zgiń". Był nim
prawie od zawsze. Założony został w 1869 roku przez niemieckiego
ŻYDA z Niemiec Marcusa Goldmana do spółki z zięciem Samuelem
Sachsem. Obaj byli pionierami w dziedzinie papierów wartościowych.
To elegancki sposób na określenie krótkoterminowych pożyczek,
których udzielali drobnym przedsiębiorcom na Manhattanie, ponieważ
owe "papiery wartościowe" zwane IOU (od angielskiego 7 Owe You),
były po prostu wypisywanymi odręcznie wekslami, którymi obracali
Goldman z Sachsem.
www.przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,5537.html
akcji spółek wchodzących na giełdę. Oto jak to się odbywa:
powiedzmy, że jesteście przedstawicielami banku Goldman Sachs i
przychodzi do was firma Bullshit.com z prośbą, żebyście wprowadzili
ją na giełdę. Zgadzacie się na warunkach standardowych dla branży:
określacie, ile akcji zostanie wypuszczonych, wyceniacie je i
zabieracie prezesa Bullshit.com "w trasę", żeby pogadał z
inwestorami. Wszystko to za konkretną opłatą (zwykle sześć-siedem
procent wartości oferty). Następnie przyrzekacie swoim najlepszym
klientom prawo zakupu dużej liczby akcji giełdowego debiutanta,
proponując przy tym niską cenę ofertową - załóżmy, że cena
wywoławcza akcji Bullshit.com wynosi 15 dolarów - w zamian za
obietnicę, że później kupią oni więcej akcji na wolnym rynku. Dzięki
temu pozornie prostemu żądaniu zyskujecie wiedzę "od środka" o tym,
co będzie się działo ze spółką Bullshit.com po jej giełdowym
debiucie. Wiedzę, której nie mają naiwni spekulanci działający
według określonego schematu: wiadomo, że pewna liczba klientów,
którzy kupili pewną liczbę akcji po 15 dolarów, kupi także akcje po
20 i 25 dolarów, gwarantując, że cena wzrośnie do 25 dolarów i
więcej. W ten sposób Goldman mógł sztucznie podnosić ceny nowych
spółek, co oczywiście było dla banku korzystne - sześcioprocentowa
prowizja od 500 milionów zarobiona na wprowadzeniu Bull-shit.com na
giełdę to poważna suma. Goldman był niejednokrotnie pozywany przez
akcjonariuszy za laddering przy okazji wprowadzania na giełdę spółek
internetowych takich jak Webvan czy NetZero. Nieuczciwe praktyki
zwróciły także uwagę Nicho-lasa Maiera, jednego z menedżerów
funduszu hedgingowego Cramer & Co. kierowanego wówczas przez znanego
obecnie z telewizyjnej gadki szmatki dupka Jima Cramera, który sam
zdobywał szlify u Goldmana. Maier powiedział agentom amerykańskiej
komisji papierów wartościowych i giełd (SEC), że kiedy wiatach 1996-
1998 pracował dla Cramera, był wielokrotnie zmuszany do angażowania
się w laddering - za każdym razem, gdy wchodził z Goldmanem w układy
dotyczące wprowadzenia jakiejś spółki na giełdę.
- Ludzie Goldmana, z tego co sam zaobserwowałem, byli najgorszymi
przestępcami -> - mówi Maier. - To oni nadmuchali tę bańkę i
spowodowali, że załamał się rynek. Akcje po sztucznie zawyżonych
cenach były ostatecznie kupowane przez niepodejrzewających niczego
szaraków - mówi. W 2005 roku Goldman zgodził się zapłacić 40
milionów dolarów nałożonej przez SEC kary za stosowanie ladderingu
- mizerna kara w porównaniu z gigantycznymi zyskami banku z tej
niecnej praktyki.
Bank Goldman Sachs nie od zawsze był wielkim behemotem napakowanego
sterydami kapitalizmu wyznającym dewizę "zabij albo zgiń". Był nim
prawie od zawsze. Założony został w 1869 roku przez niemieckiego
ŻYDA z Niemiec Marcusa Goldmana do spółki z zięciem Samuelem
Sachsem. Obaj byli pionierami w dziedzinie papierów wartościowych.
To elegancki sposób na określenie krótkoterminowych pożyczek,
których udzielali drobnym przedsiębiorcom na Manhattanie, ponieważ
owe "papiery wartościowe" zwane IOU (od angielskiego 7 Owe You),
były po prostu wypisywanymi odręcznie wekslami, którymi obracali
Goldman z Sachsem.
www.przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,5537.html
- Pół miliarda złotych dla kolegów w akcjach PGE ~getro, 2009-11-06 12:26
- Re: Pół miliarda złotych dla kolegów w akcjach PGE bankierpl1, 2009-11-06 13:33
- ale lewarowcy tymczassem goowno zarobili ~Jaa, 2009-11-06 14:01
- Laddering banku Goldman Sachs ~rat, 2009-11-06 15:02
- Jesteśmy świadkami ogromnego przekrętu na szkodę Skarbu Państwa. ~2kbb, 2009-11-06 17:21
- Re: Pół miliarda złotych dla kolegów w akcjach PGE ~Krystian, 2010-02-11 17:35
Treści na Forum Bankier.pl publikowane są przez użytkowników portalu i nie są autoryzowane przez Redakcję przed publikacją. Bankier.pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje publikowane na Forum, szczególnie fałszywe lub nierzetelne, które mogą wprowadzać w błąd w zakresie decyzji inwestycyjnych w myśl art. 39 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Przypominamy, że Forum stanowi platformę wymiany opinii. Każda informacja wpływająca na decyzje inwestycyjne pozyskana przez Forum, powinna być w interesie inwestora, zweryfikowana w innym źródle.


Utwórz nowy wątek

|
|
|