Fiskus preferuje tylko miłość małżeńską
Jedna osoba z konkubinatu i tak prawie zawsze rozlicza się jako osoba samotnie wychowująca dziecko, bo w praktyce nie ma szans aby to sprawdzić. I takie rozliczenie jest najczęściej bardziej korzystne niż rozliczenie wspólne małżonków, bo dziecko zwykle w ogóle nie uzyskuje dochodów. Wyroki sądów są w takich sprawach różne.
Poza tym "samotni rodzice" (czyli konkubinaty) mają pierwszeństwo przy przyjmowaniu do przedszkoli publicznych. Moje starsze dziecko nie miało szans dostać się do przedszkola, bo bezmyślnie ożeniłem się z moją żoną ;-) Namawiam ją teraz na separację, bo trzeba myśleć o młodszym dziecku.
I jeszcze, kilka lat temu mogłem odliczyć z żoną tylko jedną ulgę remontową, podczas gdy moi sąsiedzi żyjący w konkubinacie dwie (oczywiście oboje na to samo mieszkanie). Nie mówcie mi więc, że to państwo preferuje małżeństwa. Jest wręcz odwrotnie.
Poza tym "samotni rodzice" (czyli konkubinaty) mają pierwszeństwo przy przyjmowaniu do przedszkoli publicznych. Moje starsze dziecko nie miało szans dostać się do przedszkola, bo bezmyślnie ożeniłem się z moją żoną ;-) Namawiam ją teraz na separację, bo trzeba myśleć o młodszym dziecku.
I jeszcze, kilka lat temu mogłem odliczyć z żoną tylko jedną ulgę remontową, podczas gdy moi sąsiedzi żyjący w konkubinacie dwie (oczywiście oboje na to samo mieszkanie). Nie mówcie mi więc, że to państwo preferuje małżeństwa. Jest wręcz odwrotnie.
« Poprzednia wiadomość
|
Następna wiadomość »
- Fiskus preferuje tylko miłość małżeńską ~roo, 2010-02-13 17:54
- Fiskus preferuje tylko miłość małżeńską ~Dungeon Master, 2010-02-13 21:38


Utwórz nowy wątek

|
|
|