Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

euroNIE

Autor  |  ~patyna2001 [89.174.119.*]    2010-09-04 07:16
Mario - właśnie tak zarabiają myślący ludzie - ten też "zarobił":

Klientowi Eurobanku zniknęły z konta 62 tysiące - informacja prasowa

Grzegorz Kiman z Gdańska pikietował w czwartek przez kilka godzin siedzibę
centrali Eurobanku przy ul. św. Mikołaja. Twierdzi, że z jego konta zginęło 62
tys. zł. Bank nie potrafi wyjaśnić, jak to się stało. Sprawę bada prokuratura.
Wcześniej Kiman przez dwa tygodnie pikietował siedzibę Eurobanku w Gdańsku.
Nie uzyskał nic. Przyjechał więc do Wrocławia, gdzie jest centrala. Około
południa przed drzwiami placówki towarzyszące mu dwie młode dziewczyny
rozpięły transparent z hasłem: "Lepiej oddać swoje pieniądze złodziejowi, niż
zdeponować je Eurobankowi". A na niewielkiej tabliczce Kiman wyjaśnił:
"Eurobank przyczynił się do kradzieży moich pieniędzy".
Przez kilka godzin, przez megafon, próbował zniechęcić do korzystania z usług
banku wchodzących do niego klientów: - Nie ufajcie Eurobankowi! Niech pan nie
wypłaca z tego bankomatu! Zostałem oszukany na 62 tys. zł! - krzyczał, gdy
wchodzili do placówki. Wzbudził duże zainteresowanie przechodniów.
W lipcu z konta Grzegorza Kimana zniknęły 62 tys. zł. By sprawę wyjaśnić,
poszedł do oddziału banku w Gdańsku. Tam dowiedział się, że w ciągu kilku dni
z jego konta dokonano aż 20 wypłat. - Bank twierdzi, że pieniądze były
wypłacane w Holandii, ale w czasie, gdy to się działo, byłem z rodziną na
wakacjach w Mrągowie - tłumaczy.
Twierdzi też, że w gdańskim oddziale powiedziano mu, że najprawdopodobniej
jego karta została "sklonowana" (najczęściej oszuści stosują do tego kamery i
specjalne czytniki zamontowane na bankomatach). Ale gdy wysłał do centrali
banku oficjalne skargi, odpisano mu co innego, że "z bieżącej oceny sytuacji
wynika, iż brak jest przesłanek świadczących o fakcie kopiowania karty przez
osoby nieuprawnione bez wiedzy i zgody jej posiadacza". I dlatego - zdaniem
banku - nie można uznać reklamacji. Poinformowano go też, że bank złożył w
sprawie zaginionych pieniędzy doniesienie do prokuratury. Kiman też zdecydował
się na taki krok, ale postanowił nie czekać na ustalenia śledczych, lecz
rozpocząć walkę o odzyskanie pieniędzy na własną rękę.
W czwartek, po godzinie pikietowania, zaproszono go na rozmowę z rzecznikiem
prasowym Eurobanku i radcą prawnym.
- Usłyszałem, że pieniądze z mojego konta po prostu zniknęły i bank nie wie,
gdzie się podziały - relacjonuje przebieg spotkania. Po jego zakończeniu
kontynuował więc protest.
Rzeczniczce prasowej Eurobanku Alinie Stahl zadaliśmy w czwartek szereg pytań
dotyczących sprawy Grzegorza Kimana, ale zasłaniając się tajemnicą bankową
oraz faktem, że prokuratura prowadzi śledztwo, odpowiedziała tylko na jedno,
dotyczące zabezpieczeń kart stosowanych przez Eurobank.
Są standardowe, jak w większości banków. (czyli żadne...)
(i Pani Alina jeszcze pracuje po wpadce działu windykacji, gdzie nie potrafiła
się wytłumaczyć? rodzinka goni rodzinkę w Eurobanku!)

życzę wszystkim powodzenia w korzystaniu z super oferty Eurobanku!!!


« Poprzednia wiadomość   |   Następna wiadomość »
Sortowanie:     Pokaż treść wszystkich   « Najstarsza   Najnowsza »