Założenie konta w mBanku jest w porównaniu z innymi bankami (również wirtualnymi konkurentami) dość uciążliwe i może u niektórych wzbudzić sporą frustrację. Klienci od samego początku skarżą się na bardzo długi proces zakładania rachunku. Bank oddzwania do klienta bywa, że po kilku dniach od złożenia przez niego wniosku. Później nie jest o wiele lepiej – czasochłonne odbijanie i wysyłanie kopii dowodu osobistego i podpisanych dokumentów, żmudne uruchamianie poszczególnych usług, zamawianie listy kodów jednorazowych kończy się czasami rezygnacją z dalszego zakładania konta, a z pewnością pozostawia pewien niesmak. Jest to duża rysa na wizerunku banku, który zawsze próbuje być blisko klientów. Porównanie wygląda źle szczególnie jeśli popatrzymy na konkurencyjne Inteligo, gdzie do klienta po jakimś czasie od złożenia wniosku przyjeżdża kurier z gustownym segregatorem, zawierającym wszystkie potrzebne do korzystania z konta rzeczy.
Mimo wszystko w zakresie marzeń pozostanie szybkość otwierania konta w Citibanku, w którym posiadaczem działającego po kilku minutach konta i dołączonej do niego karty jesteśmy po piętnastu minutach od wejścia do placówki. Ogólnie można powiedzieć, że otwieranie konta w tradycyjnej placówce jest o dużo szybsze i prostsze niż ma to miejsce w przypadku wirtualnych konkurentów. Jest to jedna z licznych jak się okazuje zalet tradycyjnych banków. Proces zakładania w nich rachunku rodzi mniej problemów i jest o wiele szybszy i prostszy, jednak jak to w życiu bywa nie ma nic za darmo. A właśnie koszty utrzymania i korzystania z rachunku są koronnym argumentem, który przeważył w przypadku wielu klientów za posiadaniem konta w mBanku, zwłaszcza że konto otwiera się tylko jeden raz.
Na polskim rynku na palcach jednej ręki można wymienić RORy o podobnym stosunku możliwości i jakości do ceny, a nie ma co ukrywać, że dla wielu osób konto w mBanku jest wręcz idealne. Zwłaszcza jeśli dostają pieniądze przelewem bezpośrednio na rachunek. Klienci tacy zadowalają się jedną kartą i nie przeszkadza im tutaj zbytnio fakt, że wypłaty są ograniczone do 1000 zł dziennie, a bankomaty są bezpłatne tylko w ramach sieci Euronetu. Jest to jednak powód, dla którego utrzymują jeszcze konta w bankach tradycyjnych. Wykorzystują je także do wypłat większych kwot lub wpłat gotówki na rachunek. Na tym tle mBank wypada słabo w tle konkurencji. Na przykład Inteligo ma obecnie do zaproponowania swoim klientom ok. 1700 bezpłatnych bankomatów PKO BP. Dodatkowo bez problemów można wpłacić gotówkę na rachunek w jednym z licznych oddziałów tego detalisty. Z kolei w tradycyjnych bankach mamy pod ręką placówkę (bo to statystycznie bliska odległość od miejsca pracy lub zamieszkania decyduje o założeniu konta w takim banku), a limity kart są znacznie większe. Odpowiedzią mBanku na potrzeby klientów mają stać się mKioski, z których jeden, pilotażowy działa już w Łodzi i jak twierdzą przedstawiciele banku cieszy się dużym powiedzeniem.
mKioski mają pojawić się we wszystkich największych miastach w Polsce i będą usytuowane w centrach handlowych i supermarketach. Umożliwi to po pierwsze możliwość bezprowizyjnej wpłaty na rachunek w mBanku, ale także założenie nowego konta i uzyskanie informacji o ofercie banku. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że plany ekspansji mogą być utrudnione za sprawą Eurobanku – nowego projektu Mariusza Łukasiewicza. Zastrzegł on sobie ponoć w umowach wyłączność na tego typu placówki. Jeśli te informacje potwierdzą się, będzie to dość kłopotliwa sytuacja, ponieważ może okazać się, że w najlepszych lokalizacjach klienci nie znajdą mKiosków.
Sam pomysł małych punktów bankowych (bo o placówce trudno tu mówić) nie jest nowy i na zachodzie wirtualne banki stosują go z powodzeniem od kilku lat. Ciekawą i innowacyjną ofertą w zakresie fizycznej obecności są natomiast mBank Cyber Cafe, czyli kafejki internetowe pod patronatem mBanku. Klienci banku mogą w nich za darmo używać internetu, a także dowiedzieć się o ofercie banku, która ostatnio uległa znacznemu poszerzeniu.





Dodaj komentarz