Tabela nr 1. Koszty dystrybucji usług bankowych według badań Booz, Allen & Hamilton
Takie wyliczenia nie mogły pozostawić nikogo obojętnym i ambicją każdego banku było posiadanie internetowego konta, które maksymalnie zredukowałoby koszty działalności i było odpowiednią strategią na nowe, mniej sprzyjające bankom czasy. Przed oczami prezesów już nie tylko banków, ale także i firm spoza sektora bankowego rysowała się wizja nowych możliwości, jakie dawały banki wirtualne. Powszechnej euforii sprzyjał ogólny hurraoptymizm dotyczący e-commerce i rozrzutnie wydawane pieniądze. W końcu w pewnym momencie dało się zauważyć, że część banków wprowadzało do swojej oferty internetowe rachunki tylko ze względu na panującą powszechnie modę i presję opinii garstki klientów.
Prawda wyszła na wierzch dość szybko. Źle wprowadzana bankowość internetowa była zamiast źródłem oszczędności skarbonką bez dna. Przelew wykonany samodzielnie przez klienta w internecie kosztuje co prawda mało, ale po podliczeniu wszystkich kosztów z nim związanych prawda okazała się bardzo bolesna. Wszystkie analizy nie uwzględniły takich rzeczy jak koszty uruchomienia nowych systemów, promocji czy też pozyskania klientów. W przypadku banków tradycyjnych dochodziły ogromne problemy integracji nowych systemów z tymi już działającymi w banku – co skutkowało kolejnymi kosztami jej wdrożenia. Wszystkie zyski jakie banki wirtualne uzyskiwały na starcie ze względu na brak rozbudowanej sieci placówek były z naddatkiem wydawane na promocję. W wielu przypadkach zabójcza okazała się szaleńcza i wyniszczająca konkurencja wśród nowych graczy w zakresie oferowanego przez nie oprocentowania depozytów.
Banki przyjęły już do wiadomości, że zapowiadane oszczędności występują jak na razie tylko na papierze (inną sprawą jest to, że powinny one przyjąć nowy sposób obliczania wartości wprowadzonych innowacji). Abstrahując od samych kosztów inwestycji i uzyskanych dzięki nim oszczędnościom należy przyznać, że bankowość internetowa odniosła bardzo duży sukces.
Za dobry przykład na poparcie tego stwierdzenia może posłużyć nasz kraj, w którym ta forma bankowości przyjęła się już na stałe. Sukces ten zawdzięczamy niewątpliwie bankom wirtualnym, a niepoślednią rolę spełnił mBank - pierwszy wirtualny bank w Polsce. Okazuje się też, że wbrew obiegowej opinii banki wirtualne dają sobie całkiem dobrze radę, a panujące przekonanie może pochodzić ze źródła ich sukcesu – firm konsultingowych, które jakiś czasu temu zmieniły obiekt swojego zainteresowania. Według ich przekonań przyszłość bankowości leży obecnie w bankach umiejących pogodzić nowoczesne, elektroniczne kanały dystrybucji z rozwiniętą siecią placówek.





Dodaj komentarz