Rewolucja informatyczna zmieniła obraz współczesnego świata. W ciągu zaledwie kilku lat nastąpiły niewyobrażalne zmiany, które na trwałe wpisały się w historię i praktykę światowego sektora finansowego. Zachodzące zmiany są trudne do przewidzenia, czego dowodem jest na przykład niewątpliwy sukces popularnych SMSów. Usługa, do której wielkie telekomy nie przywiązywały na początku dużego znaczenia, święci obecnie swoje największe triumfy. Dowodem na to może być fakt, że krótkie wiadomości tekstowe zapewniają niektórym operatorom aż 12 procent ich całkowitych przychodów.
Dla kontrastu z kolei może posłużyć WAP. Straciły na nim banki, które zainwestowały w ten jak się okazało mało popularny kanał dystrybucji usług. W bankowości takich przykładów było całkiem sporo, żeby przypomnieć chyba największą wpadkę jaką był homebanking. Ten protoplasta dzisiejszej bankowości internetowej był szeroko reklamowany na zachodzie w latach osiemdziesiątych. Wiele banków widziało w nim sposób na znaczące obniżenie kosztów działania. Żeby tego dokonać trzeba było oczywiście najpierw usługę tę wypromować. Sztuka ta nie udała się i home banking służy dziś praktycznie wyłącznie do obsługi firm.
Najwięcej straciły banki, które wierzyły w powodzenie tego projektu i zainwestowały weń spore pieniądze. Jest to jeden z głównych powodów, dla których instytucje finansowe podchodziły nieufnie do idei bankowości internetowej. Obawiano się, że i tym razem chęć bycia pionierem może okazać się bardzo kosztownym błędem.
Od lat osiemdziesiątych światowy rynek finansowy zmienił się nie do poznania i banki chcąc nie chcąc zostały zmuszone do przystosowania się do nowych warunków działania. Stało się to na skutek budzącego popłoch wśród bankowców zjawiska dezintermediacji, czyli relatywnego zmniejszania się znaczenia banków jako tradycyjnych pośredników finansowych, przyjmujących depozyty i udzielających kredyty. Presja na osiąganie zysków i kłopoty finansowe niektórych banków doprowadziły do zmniejszenia się ich liczby w USA z 14380 w 1980 roku do 9125 dwadzieścia lat później.
Podobny proces można było zaobserwować w Europie, a obecnie zachodzi on w Polsce. Z jednej strony banki tracą depozyty, z drugiej bardzo szybko zmniejsza się marża odsetkowa. Jak pokazują dane statystyczne, w latach 2000 - 2003 całkowita marża sektora bankowego oscylowała wokół 7 - 8 pkt proc., jednak w wielu wypadkach w przypadku kredytów dla przedsiębiorstw zdarzało się, iż marża nie pokrywała nawet ryzyka kredytowego, a banki rekompensowały sobie tę sytuację podnoszeniem opłat i prowizji na przykład wśród klientów detalicznych. W najbliższym okresie marże będą spadać dalej, przede wszystkim w związku z konwergencją naszej gospodarki - przeciętne marże w UE są na poziomie zaledwie 0,5-1 proc.
Polskie banki zdają sobie sprawę, że trudno będzie im się do tego dostosować. Utrzymanie obecnej stopy marży jest niemożliwe, a zbytnie podnoszenie opłat jak pokazuje ostatni przykład banku Pekao S.A. może pociągnąć za sobą znaczną utratę klientów. Nie dziwi zatem fakt, że nasze instytucje finansowe już od kilku lat próbują przygotować się do tej czekającej je sytuacji. Z jednej strony miały na uwadze sytuację w USA, gdzie wartość aktywów w systemie bankowym w ciągu dwudziestu lat spadła z 80 do 20 proc, a z drugiej mają na względzie zmiany, które staną się faktem po wejściu naszego kraju do UE. Jedną z wdrażanych strategii jest rozwój bankowości elektronicznej, w tym ostatnio przede wszystkim internetowej. Jak wskazywały wszystkie analizy miała być ona lekarstwem na większość trapiących sektor bankowy bolączek.





Dodaj komentarz

