Otwierając jeszcze kilka miesięcy temu konto w mBanku z pewnością nie mogło umknąć uwadze klienta wysokie oprocentowanie rachunku. Przez bardzo długi czas był to główny, a dla niektórych jedyny argument przemawiający za tym kontem. Wraz ze spadającymi stopami procentowymi konkurencyjność w tym zakresie stale malała. Bank wprowadził dodatkowo opłaty za karty do rachunku oszczędnościowego eMAX. Jak wykazały wewnętrzne analizy nie były używane, a często nawet aktywowane i narażało bank na niepotrzebne wydatki. Ruch taki pozwolił na ograniczenie kosztów, nie ograniczając przy tym funkcjonalności głównego produktu jakim jest eKONTO. Relatywnie szybka zmiana stóp procentowych spowodowała erozję początkowych założeń biznesowych. Depozyty, które były początkowo źródłem taniego pieniądza dla BRE, oraz prowizje od płatności wykonanymi kartami nie gwarantowały uzyskania satysfakcjonującego zysku. Aby zarabiać w nowej sytuacji rynkowej należało zastosować całkiem inną strategię.
Banki zarabiały do tej pory przede wszystkim na marży odsetkowej, która w Polsce należy do wyjątkowo wysokich. Wraz ze spadkiem dochodów z tego źródła normą panującą na rynku stały się masowe zwolnienia lub podwyższanie opłat i prowizji. Ta ostatnia strategia nie pasuje jednak do utrwalonego już w powszechnej świadomości wizerunku banku. Klienci mBanku są bardzo wrażliwi na cenę, jednak wraz ze zmianą charakteru banku z dodatkowego na podstawowy, zmienia się także sposób komunikowania się z rynkiem. W chwili obecnej swoją ofertę promuje jako najlepsze produkty po najbardziej konkurencyjnych cenach. Dzięki takiemu rozwiązaniu nowe pozycjonowanie banku nie odbiega zbytnio od poprzedniego, a daje większe możliwości zarobku.




Dodaj komentarz

