O zbliżających się świętach Bożego Narodzenia świadczą nie tylko wszechobecne dekoracje i tłumy w centrach handlowych, ale również coroczny wysyp kredytowych promocji. Do billboardów zachwalających „łatwy kredyt” zdążyliśmy się już przyzwyczaić – w końcu święta to czas, kiedy banki ruszają na łowy. Prezenty, rodzinna wieczerza, świąteczny wyjazd w góry, sylwestrowe imprezy – to wszystko kosztuje, często znacznie więcej niż się spodziewamy. Instytucje finansowe radzą nie odkładać niczego na później, wymarzone podarunki czy wyczekiwane wczasy możemy przecież kupić korzystając z kredytu.
Przyglądając się od kilku lat przedświątecznej gorączce, możemy dostrzec wyraźne kierunki przemian w bankowych ofertach. Na pierwszą linię gwiazdkowych propozycji banki wystawiają karty kredytowe i pożyczki gotówkowe – najbardziej dochodowe, często nabywane pod wpływem impulsu. Kuszenie klienta odbywa się na wiele sposobów: poprzez reklamę, akwizycję w centrach handlowych („proszę wypełnić wniosek, to tylko 5 minut i karta w kieszeni”), specjalne warunki, konkursy, loterie.
Same produkty nie zmieniają się znacząco – świąteczna pożyczka to najczęściej pożyczka, która widnieje w bankowej ofercie przez cały rok. Bożonarodzeniowa etykietka to zwykle tylko opakowanie, rzadko niesie ona ze sobą zmianę któregoś z podstawowych parametrów (oprocentowanie, opłaty i prowizje). Sezonowym dodatkiem może być upominek (w tym roku np. BZWBK proponuje... gotówkę), udział w losowaniu nagród albo odroczenie spłaty pierwszej raty (np. Citibank zachęca swoich klientów kredytowymi wakacjami trwającymi 60 dni).
Pod tym względem wiele się przez ostatnie lata nie zmieniło, chociaż pomysłowość w konstruowaniu promocji wśród krajowych banków nie wygasa. Istotną zmianą jest jednak kwestia dostępności oferowanych kredytów. Kolejny rok z rzędu jesteśmy świadkami obniżania wymagań dochodowych (i to w czasach spadającego bezrobocia i rosnących płac) oraz upraszczania procedur wnioskowania o pożyczki. Rok temu najniższym dochodem netto pożyczkobiorcy zadowalał się Lukas Bank (380 zł), w tym roku został przebity przez InvestBank (350 zł w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego).
Możliwość zaciągnięcia zobowiązania bez konieczności dostarczania dokumentów potwierdzających źródło i wysokość dochodów staje się niemal standardem w przypadku pożyczek do 5000 zł oraz kart kredytowych o niewielkich limitach wydatków. W „błyskawicznym” badaniu zdolności kredytowej banki w coraz większym stopniu opierają się na informacjach z Biura Informacji Kredytowej – pozwala to podjąć szybką decyzję i... zatrzymać niecierpliwego klienta. Brak wymaganych zabezpieczeń, możliwość pominięcia zgody współmałżonka, wypłata gotówki w kilkanaście minut – tylko tak można „kuć żelazo póki gorące”, zwłaszcza gdy po piętach depczą równie zdesperowani konkurenci.
Działające na rodzimym rynku banki walczą również o zaniedbanego dotąd klienta, którego wcześniej „oddawały” SKOK-om i nie-bankom oferującym pożyczki. Przykładem może być oferta PKO BP skierowana do osób, które przekroczyły 60 rok życia. Zaciągający pożyczkę gotówkową seniorzy liczyć mogą na obniżoną prowizję (3% zamiast standardowych 5%) oraz długi okres kredytowania (przekraczający przyjętą w wielu bankach zasadę „spłata najpóźniej w 65 roku życia”).










Dodaj komentarz

